REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Będzie jeszcze więcej nowych mieszkań

2014-08-20 12:10
publikacja
2014-08-20 12:10

Wiosna okazała się pracowitym okresem dla deweloperów. W porównaniu z pierwszym kwartałem rozpoczęli budowę prawie 8 tys. inwestycji więcej. Tendencja utrzyma się najprawdopodobniej również przez wakacje, ponieważ wzrosła liczba wydanych pozwoleń na budowę – wynika z raportu AMRON-SARFiN za II kw. 2014 roku

Będzie jeszcze więcej nowych mieszkań
Będzie jeszcze więcej nowych mieszkań
fot. iStockphoto/Thinkstock / / Thinkstock

Na całym rynku nieruchomości mieszkaniowych w Polsce zaobserwowano wzrosty. Ogółem w II kwartale bieżącego roku wydano o 25 proc. więcej pozwoleń na budowę, a także odnotowano wzrost liczby rozpoczętych inwestycji o 24 proc.


Nadal spada liczba mieszkań, które zostały oddane do użytkowania (10 proc.).

Wraca równowaga na rynku pierwotnym

W przypadku samych deweloperów – wydano prawie 20 tys. więcej pozwoleń na budowę, co oznacza wzrost o 11% w stosunku do poprzedniego kwartału. Jednocześnie, deweloperzy rozpoczęli 16 589 budów, czyli o ponad 1200 więcej niż w I kw. tego roku.



– Wyników bieżącego roku nie powinno się określać mianem wyjątkowego ożywienia, a raczej naturalną reakcją sektora na zadowalający poziom sprzedaży – komentuje dr Jacek Furga, Prezes Zarządu Centrum Prawa Bankowego i Informacji Sp. z o. o. Furga tłumaczy, że sytuacja wynika z ograniczenia podaży przez branżę deweloperską z 2013 roku. Była to konsekwencja dużej liczby mieszkań, jakie zostały wprowadzone na rynek w 2012 roku.

Wakacje na giełdzie

Mieszkania w Warszawie, Łodzi i Wrocławiu tanieją

Drugi kwartał to nie tylko wzrost aktywności deweloperów na rynku, ale również spadek cen transakcyjnych mieszkań w dużych polskich aglomeracjach miejskich.

W ciągu kwartału spadły ceny w trzech miastach. Stolica odnotowała obniżki w wysokości 40 zł/mkw. mieszkania. Większe spadki zaobserwowano w Łodzi (81 zł/mkw.) oraz Wrocławiu, gdzie średnia cena transakcyjna zmniejszyła się aż o 118 zł.

Największe wzrosty wystąpiły w tym okresie w aglomeracji katowickiej, gdzie cena metra kwadratowego podwyższyła się o 100 zł.


– Generalnie można potwierdzić dalszą stabilizację średnich cen praktycznie na wszystkich analizowanych rynkach – komentuje Furga.

Mateusz Gawin

Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Inwestor Wojtek: Ta spółka w końcu wejdzie na wyższy poziom? Chyba się skuszę
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (13)

dodaj komentarz
~Cudna
Wiadomo, że w stolicy zawsze będzie drożej...coraz więcej ludzi się do niej przeprowadza. Ale np. w Trójmieście ceny są na podobnym poziomie przez większość czasu. Jakby ktoś był zainteresowany, to 13 i 14 września są Targi Domów i Mieszkań Amber, wystarczy się przejść i samemu przekonać.
~LogikaSponsorowana
skoro w łodzi ceny są 2x niższe niż w W-wie, to logiczne, że obniżka w Łodzi też jest podwójna.
~jesh-LDN
no juz to wyglodzone spoleczenstwo z masa wolnej kasy I przystepnymi kredytami sie na te mieszkania rzuca....po prostu zaczynaja budowy bo zezwolenia by wygasly a ze ida wybory to kazdy urzedas drze kase pod stolem w lapowach , bo nie wie czy na jesieni jeszcze bedzie mial robote...
~esiu
Górny Śląsk wg cen tranzakcyjnych to najtansze miejsce do zycia, place najwyzesz koszty najnizsze, jakosc zycia ogolnei najwyzsza
~PF1985
Tak, ale kosztem wszechobecnego syfu. Proponuję się przejść na katowicki 'rynek' w godzinach popołudniowych czy wieczornych, to wygląda jak 3. świat. Kręcą się tylko sami bezdomni, żule i innego typu menelstwo. Całe miasto zalane betonem, same osiedla z wielkiej płyty, nieliczne nowe osiedla - zamknięte enklawy dla lepiej Tak, ale kosztem wszechobecnego syfu. Proponuję się przejść na katowicki 'rynek' w godzinach popołudniowych czy wieczornych, to wygląda jak 3. świat. Kręcą się tylko sami bezdomni, żule i innego typu menelstwo. Całe miasto zalane betonem, same osiedla z wielkiej płyty, nieliczne nowe osiedla - zamknięte enklawy dla lepiej zarabiających.Bezrobocie może owszem niskie, ale to głównie praca w fabrykach, kopalniach, montowniach. To też jest potrzebne i nie twierdzę, że taka praca hańbi, ale jest tu niewiele ciekawej i dobrej pracy na wyższych stanowiskach w finansach czy IT. Prawie wszyscy moi znajomi z liceum wyjechali ze Śląska w celu poszukiwaniu dobrej pracy do Warszawy, Krakowa, Wrocławia czy za granicę.
~esiu odpowiada ~PF1985
No nie wiem, Kraków zakorkowany i ze rakotwórczym smogiem, Wrocław jeszcze bardziej. Pracy jest tu więcej i lepiej jest płatna, moi znajomi (IT) w wiekszosci pracuja tu bo lepiej zarabiaja, mało kto wyjechał. Wiecej jest terenów zielonych i miejsc odpoczynku, przegrywamy tylko brakiem rynku ale wole to niz kredyt na cale zycie i No nie wiem, Kraków zakorkowany i ze rakotwórczym smogiem, Wrocław jeszcze bardziej. Pracy jest tu więcej i lepiej jest płatna, moi znajomi (IT) w wiekszosci pracuja tu bo lepiej zarabiaja, mało kto wyjechał. Wiecej jest terenów zielonych i miejsc odpoczynku, przegrywamy tylko brakiem rynku ale wole to niz kredyt na cale zycie i bycie niewolnikiem banku.
~PF1985 odpowiada ~esiu
Owszem, nigdzie nie jest idealnie. Ja się w Katowicach wychowałem i lubię to miasto. W IT się rzeczywiście zmienia trochę na lepsze w Kato (IBM), ale dalej nie ma porównania do Krakowa, Wrocławia, o Warszawie nie wspominając.Może w jakichś jednostkowych przypadkach można na Śląsku więcej zarobić, ale ogólnie to najlepiej się zarabia Owszem, nigdzie nie jest idealnie. Ja się w Katowicach wychowałem i lubię to miasto. W IT się rzeczywiście zmienia trochę na lepsze w Kato (IBM), ale dalej nie ma porównania do Krakowa, Wrocławia, o Warszawie nie wspominając.Może w jakichś jednostkowych przypadkach można na Śląsku więcej zarobić, ale ogólnie to najlepiej się zarabia zawsze w centralach i dużych oddziałach firm i tam są też największe szanse awansu (przykłady: Wrocław - NSN, Credit Suisse, Eurobank; Kraków - Ericpol, Samsung, Motorola, Sabre, Comarch, EPAM, Luxoft; Warszawy nawet nie wymieniam).Owszem mieszkania na Śląsku są trochę tańsze niż chociażby w Krakowie, ale nie rozumiem Twojej wypowiedzi - to oznacza, że w Krk, Wroc czy Wwie koniecznie trzeba brać kredyt, a w Kato rozdają mieszkania za darmo? Poza tym różnica w cenie nowych mieszkań (bo nikt już nie chce mieszkać raczej w starych blokach z wielkiej płyty) Kato - Krk czy Wroc już jest naprawdę niewielka, ostatnio znajomi kupują w cenach 5000-5500 w fajnych lokalizacjach w Krk. To praktycznie to samo co inwestycje typu Francuska Park, Bażantowo czy Dębowe Tarasy w Kato.Zieleni rzeczywiście jest sporo w Katowicach, ale ja zdecydowanie wolę większe szanse rozwoju i lepszych zarobków w bardziej perspektywicznych miastach. O różnicy w życiu kulturalnym czy liczbie wydarzeń nie wspominam bo to sprawa indywidualna, nie każdy z tego korzysta.Zresztą nie jest to tylko moja opinia, wystarczy popatrzeć o ile osób spadła liczba mieszkańców Katowic czy ogólnie G. Śląska w ciągu ostatnich 15-20 lat, a ile wzrosła w Krakowie czy Warszawie.
~esiu odpowiada ~PF1985
Przeczytaj sobie tabelke z cenami transakcyjnymi - czyli realnie za ile ludzie kupuja mieszkania.
~esiu odpowiada ~PF1985
Mieszkałem i pracowałem i we Wrocławiu i na Górnym Śląsku, Kraków też dosyć dobrze znam. Generalne poziom zycia jest podobny (ale wg mnie GŚ jednak wygrywa), porównuje sytuacje ludzi ktorzy musza wziasc kredyt. Wolisz 300 000 na 30 lat czy 150 000 na 15 ? Statystycznie zarobki podobne, statystycznie mieszkania tansze i korki mniejsze.Mieszkałem i pracowałem i we Wrocławiu i na Górnym Śląsku, Kraków też dosyć dobrze znam. Generalne poziom zycia jest podobny (ale wg mnie GŚ jednak wygrywa), porównuje sytuacje ludzi ktorzy musza wziasc kredyt. Wolisz 300 000 na 30 lat czy 150 000 na 15 ? Statystycznie zarobki podobne, statystycznie mieszkania tansze i korki mniejsze. Wiem ze statystyka nie jest nigdy idealne ale akurat ja sprawdzilem na sobie i w 100% mi sie zgadza.
~PF1985 odpowiada ~esiu
Nie przesadzaj, że jest taka różnica cen. Za 300k w Krk możesz kupić sensowne mieszkanie, ok 50 m2 na nowym osiedlu, gdzie mieszkają ludzie na poziomie, nikt auta nie porysuje i nie dostaniesz w pysk za krzywe patrzenie. W Kato owszem kupisz też mieszkanie ok 50 m2 za 150k, ale to będzie jakaś wielka płyta z podejrzanymi sąsiadami,Nie przesadzaj, że jest taka różnica cen. Za 300k w Krk możesz kupić sensowne mieszkanie, ok 50 m2 na nowym osiedlu, gdzie mieszkają ludzie na poziomie, nikt auta nie porysuje i nie dostaniesz w pysk za krzywe patrzenie. W Kato owszem kupisz też mieszkanie ok 50 m2 za 150k, ale to będzie jakaś wielka płyta z podejrzanymi sąsiadami, różnym menelstwem. Realnie za takie samo mieszkanie w Kato na jakimś w miarę nowym osiedlu musisz dać 220-250k więc różnica na pewno nie jest 50%, ale może 20-25% na korzyść Kato.Z korkami się zgodzę, że są mniejsze w Kato, ale kosztem tego, że przez środek miasta przebiegają 2 szerokie drogi ekspresowe (A4 i DTŚ) i każdy pcha się autem pod samo biuro. Przez to miasto jest rozwalone i nie ma spójnej tkanki miejskiej, wszystko jest robione pod samochody. W Krakowie masz 10 razy lepszą komunikację miejską i cały czas ją rozbudowują (nowe linie tramwajowe) co moim zdaniem jest dużo ważniejsze niż budowanie nowych dróg w centrum. Na Śląsku za to sobie wymyślili, że zamkną parę linii tramwajowych no bo przecież 'dziś każdy ma auto'. W USA już się w wielu miastach przekonali do tego, że projektowanie miast pod dyktando samochodów jest zgubne i prowadzi do obumierania centrum.Zresztą ja Katowicom życzę jak najlepiej bo się zmieniają powoli na lepsze i każdy wybiera to co mu się podoba, ale ja mając porównanie z Krk, Wwą czy zagranicą (wszędzie mieszkałem dłuższy czas) nie widzę swojej przyszłości w Kato. Pozdro :-)

Powiązane: Nieruchomości

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki