Europejski wyścig na długim krańcu krzywej terminowej ustanawia kolejne rekordy. Rząd Austrii bez problemu sprzedał obligacje 70-letnie po tym, jak trzy tygodnie temu Włochy wyemitowały papiery 50-letnie.


Austria sprzedała bankom obligacje skarbowe zapadające w listopadzie 2086 roku za kwotę dwóch miliardów euro – poinformowała agencja Bloomberga. To już kolejny w 2016 roku przejaw wydłużania zapadalności państwowego długu do ekstremalnie odległych terminów.
W tym roku obligacje 50-letnie wyemitowały Francja, Hiszpania i Włochy. Szczególny był zwłaszcza ten ostatni przypadek, ponieważ rząd zadłużonej na przeszło 135% PKB Italii pożyczył pieniądze po bardzo niskim koszcie. Ponadto mniejsze, prywatne emisje, wielkości 100 mln euro, obligacji stuletnich przeprowadziły Belgia oraz Irlandia.
Rosnąca popularność długu o coraz późniejszym terminie zapadalności jest pochodną polityki Europejskiego Banku Centralnego, który od marca 2015 roku kupuje obligacje za 80 mld euro, płacąc nowo wykreowanymi pieniędzmi. Dzięki temu rentowności europejskich obligacji spadły do rekordowo niskich poziomów. To z jednej strony zachęca rządy do emisji długu o jak najdłuższym terminie zapadalności – w końcu kto się będzie przejmował wykupem za 50 czy 70 lat.
Zobacz także
Z drugiej strony narzucony przez EBC i kilka innych banków centralnych reżim ujemnych krótkoterminowych stóp procentowych zmusza inwestorów instytucjonalnych (np. zakłady ubezpieczeń czy fundusze emerytalne) do kupowania coraz bardziej „długowiecznych” - i tym samym coraz bardziej ryzykownych - obligacji.

Wydłużając termin zapadalności portfela obligacji (duration), inwestorzy igrają z ogniem: wzrost stóp procentowych o zaledwie jeden punkt procentowy skutkowałby spadkiem rynkowej wartości obligacji skarbowych o astronomiczną kwotę 2,1 biliona dolarów (1 bilion = tysiąc miliardów = milion milionów).






























































