Kredyt hipoteczny czy wysoki czynsz albo duch - przed takim wyborem stają Japończycy, którzy poszukują swojego kąta. Istnieje bowiem cała kategoria nieruchomości oznaczona jako "jiko bukken", czyli "napiętnowane" lub związane z jedną kategorią "wypadków".


Yuurei to błąkające, niespokojne duchy. Japońska kultura wiąże je z osobami, które odeszły z tego świata w sposób gwałtowny lub w tragicznych okolicznościach, tj. morderstwo, samobójstwo lub po prostu w osamotnieniu. Jeśli zmarły w domu, to już z niego raczej nie odejdą, a żyjący lokator musi się przyzwyczaić do ich obecności.
Wytyczne wydane przez rząd w 2021 roku agenci nieruchomości w Japonii są zobligowani do informowania o takich zdarzeniach, dodając do listy także przypadkach śmierci w wyniku pożaru i w których ciało nie zostało znalezione przez dłuższy czas. Co więcej, jeśli chodzi o najem, informacje te muszą pochodzić z ostatnich trzech lat, a w przypadku sprzedaży - bezterminowo. Istnieje nawet specjalna strona internetowa jedynie z "napiętnowanymi" nieruchomościami.
Spirytystyczny współlokator jest w stanie zagwarantować nawet 30-proc. zniżkę. Np. Ryua, cytowana przez BBC, zamiast 62 tys. jenów miesięcznie płaci za swoje 25-metrowe mieszkanie w modnej dzielnicy Tokio "tylko" 45 tys. jenów. Dzieli je jednak z duchem mężczyzny, który popełnił w nim samobójstwo. W przypadku kupna mieszkania lub domu cenę można obniżyć nawet o połowę. Zyskuje on coraz większa popularność ze względu na rosnące ceny domów i mieszkań oraz znacznym wzrostem ogólnych kosztów życia.
Domy z ciałami astralnymi trudniej bowiem wynająć lub sprzedać, gdyż Japończycy należą do przesądnych lub po prostu niechętnych, by zajmować się nieruchomościami z "dodatkowym piętnem".

Najgorsze jest, gdy w mieszkaniu doszło do samobójstwa. Nawet jeśli ktoś skoczył z dachu, wielu najemców się wyprowadzi. Inne problemy to poważne przestępstwo lub śmierć w samotności. Nawet mieszkanie położone obok cmentarza będzie trudne do wynajęcia, zwłaszcza jeśli z kuchni widać groby - zanzaczają agenci.
Choć ta ostatnia cecha raczej jest wspólna dla większości krajów.
Nietypowi agenci nieruchomości. Sprzedają tylko domy z "niewidzialnymi" lokatorami
Swoją firmę Akira prowadzi od 5 lat. I nie nazywa się "Ghostbusters". W tym czasie sprzedał ponad 500 mieszkań i domów, które uważano za nawiedzone. Jak na razie jest jedynym takim agentem nieruchomości w Japonii. Czy w Polsce taka branżowa nisza miałaby szansę?
opr. aw





























































