Malejąca liczba zgonów oznacza mniej zleceń, a rosnące koszty coraz mocniej obciążają zakłady pogrzebowe. Branża alarmuje, że podwyżki cen usług nie wystarczają, by poprawić rentowność firm. Wskazuje też na szarą strefę i przepisy, które nie nadążają za realiami rynku.


Polska branża pogrzebowa to około 3 tys. przedsiębiorstw, zatrudniających od kilku do kilkudziesięciu osób. Działa w szczególnych warunkach: świadczy usługi w chwili, gdy rodziny mierzą się ze stratą, a jednocześnie sama mierzy się z wieloma trudnościami. Należą do nich spadek ilości pochówków, a także rosnące koszty prowadzenia działalności.
Mniej zgonów, niższe przychody
Jak twierdzi Robert Czyżak, prezes Polskiej Izby Branży Pogrzebowej, firmom najbardziej doskwierają ceny paliwa i energii, wysokie koszty pracy oraz rosnące podatki. W dodatku po okresie pandemii liczba zgonów zaczęła spadać.
– To było odczuwalne szczególnie w miesiącach letnich i we wrześniu tego roku. Teraz troszkę ta zgonowość wzrasta, ale to i tak jest niższy poziom aniżeli w latach poprzednich, nawet w tych latach przedpandemicznych. To dlatego, że pandemia zrobiła swoje i zabrała wiele osób starszych i bardziej schorowanych – mówi Bankier.pl Robert Czyżak. – Dla społeczeństwa to dobra wiadomość, ale dla branży oznacza mniejszą liczbę zleceń.
Według przedstawiciela branży pogrzebowej rosnące ceny przekładają się na trumny, urny i pozostałe akcesoria, a w konsekwencji na koszt organizacji pogrzebu. Rentowności firm nie poprawiły też podwyżki zasiłku pogrzebowego. Jego zdaniem zostały wchłonięte przez wzrost wydatków operacyjnych.

– Podnieśliśmy ceny, bo nie da się działać na dotychczasowym poziomie kosztów. Te podwyżki zjadły jednak droższa energia i paliwo oraz koszty pracownicze. W efekcie zarabiamy mniej niż przed podwyższeniem zasiłku – twierdzi Robert Czyżak.
Komu przysługuje zasiłek pogrzebowy?
Zasiłek pogrzebowy może otrzymać osoba lub instytucja, która pokryła koszty pogrzebu. Wśród uprawnionych są m.in. członkowie rodziny zmarłego, pracodawca, dom pomocy społecznej, gmina, powiat, osoba prawna kościoła lub związku wyznaniowego, a także osoba niespokrewniona.
Świadczenie przysługuje po śmierci m.in. osoby pobierającej emeryturę lub rentę, ubezpieczonej w ZUS, uprawnionej do emerytury lub renty, a także osoby pobierającej określone świadczenia przedemerytalne lub rentę socjalną. ZUS wypłaca zasiłek tylko z jednego tytułu.
Od 2026 r. członkowi rodziny, który poniósł koszty pogrzebu, przysługuje 7 tys. zł, niezależnie od wysokości poniesionych kosztów. Inne osoby i instytucje otrzymują zwrot do wysokości poniesionych wydatków, maksymalnie do 7 tys. zł. Jeśli koszty pokryło kilka osób lub podmiotów, świadczenie dzieli się proporcjonalnie do poniesionych wydatków.
– Od stycznia do września 2026 r. ZUS wypłacił 299,1 tys. zasiłków pogrzebowych o łącznej wartości 1 mld 870,2 mln zł – poinformował Bankier.pl Grzegorz Dyjak z biura prasowego ZUS.
Więcej kremacji, ale ceremonie tradycyjne
Zdaniem przedstawiciela branży, choć na targach branżowych pojawiają się nowe rozwiązania, rynek pozostaje przywiązany do tradycyjnego przebiegu ceremonii.
– Nowości jest dużo, ale nasza branża trochę się przed nimi broni. W Polsce zdecydowanie preferowane są pochówki, bez jakichś nowinek technologicznych i technicznych. Ostatnio na targach funeralnych mieliśmy do czynienia m.in. z robotami noszącymi urny. Jednak nasze społeczeństwo jest przyzwyczajone do innej formy organizacji pochówku aniżeli z użyciem robotyki – mówi Robert Czyżak. – Stopniowo rośnie natomiast liczba kremacji, co jest z pewnością spowodowane zmianą pokoleniową.
Przeszkadza szara strefa i nieaktualne prawo
Jednym z głównych problemów branży pozostają przepisy dotyczące cmentarzy i pochówków, które zdaniem przedstawiciela Polskiej Izby Branży Pogrzebowej, są przestarzałe.
– Na pewno trzeba ustabilizować rynek pracy, czyli wyeliminować tzw. szarą strefę i móc pozwolić działać wszystkim firmom w sposób legalny i profesjonalny – twierdzi Robert Czyżak. – Konieczne jest także zlikwidowanie przypadkowości w branży. Dzisiaj rodziny, których dotyka odejście najbliższej osoby, nie wiedzą jak wyglądają usługi danego zakładu pogrzebowego. Dotyczy to zwłaszcza dużej aglomeracji. Często znajdują ją w internecie, a potem okazuje się, że oprócz karawanu i kawałka biurka ta firma nie ma nic - ani pomieszczeń do przechowywania zwłok, ani miejsca do ich przygotowania, a z chłodni korzysta w np. w szpitalu. Rodziny zwykle spotykają się z zakładem dopiero w kościele albo w wynajętej sali pożegnań, więc nie widzą, jak wygląda wcześniejsza część organizacji pochówku.
Zastrzega przy tym, że wiele zakładów działa profesjonalnie i zgodnie z zasadami. Jednak problemem jest brak regulacji, które ograniczałyby przypadkowość i nieuczciwą konkurencję.
O pracowników bywa trudno
Problemem często bywa też pozyskanie i utrzymanie kadry. Praca w zakładzie pogrzebowym jest wymagająca, dlatego trudno znaleźć osoby gotowe wykonywać ją dorywczo.
– Firmy zatrudniające pracowników na etat zwykle lepiej radzą sobie z utrzymaniem zespołu. Większe trudności mają te, które potrzebują dodatkowych osób do pracy przy pojedynczych zleceniach – twierdzi ekspert.
Wśród najważniejszych wyzwań na kolejne lata przedstawiciel branży pogrzebowej wymienia przede wszystkim walkę z szarą strefą, poprawę warunków uczciwej konkurencji i zmianę prawa pogrzebowego. Podkreśla, że przedstawiciele branży od dawna sygnalizują te problemy stronie rządowej, ale nie doczekali się trwałego dialogu.
— Wciąż słyszymy, że po wyborach ktoś się sprawie przyjrzy. Potem mija rok, zaczyna się kolejny cykl wyborczy i temat znów zostaje odłożony — mówi Rober Czyżak.
Prezes izby przypomina, że wcześniej szacowano straty budżetu państwa związane z szarą strefą w branży pogrzebowej na około 3 mld zł. Jego zdaniem dziś ta kwota może być nawet dwukrotnie wyższa. Jego zdaniem uporządkowanie rynku i aktualizacja przepisów wymagają współpracy ustawodawców z firmami, które na co dzień świadczą usługi pogrzebowe.





























































