REKLAMA

Boom na jachty zablokował porty. Milionerzy szukają miejsca jak my pod dyskontem

2026-10-30 06:00
publikacja
2026-10-30 06:00
Dodaj Bankier.pl w Google

Korek jachtów do portu - to nowa codzienność bogaczy posiadających statki. Tak jak ty szukasz miejsca na osiedlowym parkingu na Seata, tak oni... no cóż - muszą czekać u wybrzeży Korfu czy Nicei aż zwolni się miejsce przy kei. To powoduje, że poszukiwania wyglądają jak polowanie na osiedlowe miejsce parkingowe. 

Boom na jachty zablokował porty. Milionerzy szukają miejsca jak my pod dyskontem
Boom na jachty zablokował porty. Milionerzy szukają miejsca jak my pod dyskontem
fot. Phillip Kraskoff / / Shutterstock

- Z roku na rok na Morzu Śródziemnym pojawia się coraz więcej jednostek - mówi Olivier Doerschuck, dyrektor generalny D-Marin, firmy, która jest m.in. właścicielem portu Gouvia na 1300 jednostek od wielopiętrowych jachtów do małych łodzi motorowych. O ile jeszcze kilka lat temu można było znaleźć tu miejsce, teraz - panuje tu ścisk. 

Na jedno miejsce cumowania przypada od trzech do czterech łodzi ubiegających się o nie - podkreśla.

Superbogacze zderzają się z "parkingową rzeczywistością"

To powoduje, że superbogacze otrzymują szansę zderzenia się z rzeczywistością, w której wszystkie pieniądze świata nie są w stanie zapewnić im miejsca do cumowania tam, gdzie by chcieli. Coś jak miejsce pod dyskontem w sobotnie przedpołudnie (albo przy nekropoli przed Wszystkimi Świętymi).

Jak wskazują dane łączna liczba jachtów o długości powyżej 12 metrów, a więc takich, które z trudem mogą zimować na lądzie - osiągnęła 210 tys. co roku przybywa 8 tys. nowych. Z kolei liczba superjednostek o długości większej niż 30 metrów wzrosła o około 40 proc. do 6,2 tys. w 2025 roku. Mariny dysponują 160 tys. miejsc. 

- Zakotwiczenie nie tylko jest droższe, ale ponieważ jachty są większe, a liczba miejsc jest ograniczona, największą zmianą jest to, czy uda się zdobyć to miejsce, które się chce - wyjaśnia w "Financial Times" Josephine De Luca, która prowadzi niezależną firmę doradczą reprezentującą właścicieli łodzi.

Scammingout

Wraz z rosnącą liczbą milionerów rośnie popyt na jachty w myśl zasady: pokaż się. Pomogła w tym pandemia i rozwój internetu satelitarnego - teraz można bowiem pracować z każdego miejsca na Ziemi, w tym odległych lokacji na morzu. 

Boom na jachty zablokował porty. Nocleg w marinie kosztuje już ponad 15 tysięcy złotych

Spośród około 6 tys. marin na całym świecie około 60 proc. znajduje się w USA. Reszta jest rozrzucona po wybrzeżach Europy i na Karaibach. Rynek w Azji i na Bliskim Wschodzie jest w powijakach, ale już widać, że rozwój wcisnął gaz do dechy (albo raczej złapał wiatr w żagle). Np. w Turcji czy Hongkongu zapowiadane są nowe inwestycje. 

Do tego dochodzi fakt, że zwykły jacht o długości do około 50 metrów, raczej nie pokonuje Atlantyku, dlatego np. bogaci Amerykanie muszą opłacać cały rok cumowania u wybrzeży Europy. 

I o ile liczba jachtów gwałtownie rośnie od czasów pandemii, o tyle przystani nie przybywa m.in. przez ograniczenia środowiskowe, projektowe i przepisy krajowe Stąd też niektórzy kapitanowie ratują się rzucaniem cum w portach handlowych. Nic więc dziwnego, że o każde takie miejsce toczy się inwestorski bój. 

- Fakt, że popyt przewyższa podaż, jest niepodważalny - opisuje John Nery, partner zarządzający w Squircle Capital, właścicielu grupy MB92 zajmującej się naprawą superjachtów. - Tereny nadbrzeżne są rzadkością, a uzyskanie pozwoleń jest trudne. Istnieją wysokie bariery wejścia na rynek - dodaje. 

W ciągu 10 lat cena za cumowanie wzrosła około dwukrotnie. Teraz noc w szczytowych miesiącach letnich w najlepszych lokalizacjach kosztuje 3,5 tys. euro (ponad 15 tys. zł). Postoje trzeba planować z co najmniej trzy- lub czteromiesięcznym wyprzedzeniem, choć latem i tak okazuje się ono często niewystarczające. 

Morze Śródziemne nie mieści już milionerów. Trzy statki walczą o jedno miejsce przy kei

Z drugiej strony branża portów staje się atrakcyjna dla inwestorów. - Istnieją dwa czynniki, które sprawiają, że branża ta jest tak atrakcyjna. Pierwszym z nich jest po prostu fundamentalny wzrost popytu na jachty. A liczba miejsc do cumowania jest z natury ograniczona. Jeśli połączymy to wszystko, mariny stają się klasą aktywów infrastrukturalnych.10 czy 20 lat temu nikt o tym nie myślał w ten sposób - podkjreśla Nery z Squircle Capital, firmą zajmującą się naprawą jachtów.

Prywatne porty zdają się więc mieć wszystkie cechy dobrego i wiarygodnego modelu biznesowego:

  • rosnący popyt,
  • ograniczona podaż,
  • stałe dochody,
  • fragmentacja sprzyjająca konsolidacji.

Zgodnie z szacunkami rynek obecnie ma wartość 15 mld dolarów i do 2030 roku będzie rósł w tempie o 8 proc. rocznie. 

Przykładem atrakcyjności tego rynku jest transakcja z zeszłego roku. Firma Blackstone zapłaciła 5,7 mld dolarów za Safe Harbor Marinas, największą firmę zajmującą się obsługą marin i superjachtów w USA. Następnie, w sierpniu tego roku, należąca do Blackstone spółka Safe Harbor zgodziła się przejąć MarineMax za 1,5 mld dolarów, płacąc niemal 100-proc. premię w stosunku do ceny akcji spółki sprzed ujawnienia zainteresowania przejęciem tej grupy.

Przedstawiciele branży przyznają, że istnieje ryzyko, iż boom inwestycyjny i ciągła „premiumizacja” mogą sprawić, że te przedsiębiorstwa stracą swój urok lub osobisty charakter. - Kiedy w grę wchodzą duże pieniądze, fundusze private equity lub duże marki, wywołuje to wiele negatywnych reakcji i jest to coś, z czym boryka się wiele platform - podkreslają eksperci. 

opr. aw

Najlepsze produkty finansowe znajdziesz w naszej porównywarce - SPRAWDŹ
Źródło:
Tematy
W którym banku niskie koszty i spora premia na start? Ranking kont firmowych z ofertą walutową
W którym banku niskie koszty i spora premia na start? Ranking kont firmowych z ofertą walutową

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Popkultura i pieniądze

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki