
Źródło: iStockphoto/Thinkstock
Przy pustym kalendarium we wtorek sesja na amerykańskich giełdach nie przyniosła istotnych rozstrzygnięć. Indeks Standar & Poor’s 500 spadł o blisko 0,4 proc., lecz wciąż pozostaje powyżej ważnego poziomu wsparcia na wysokości 1.400 punktów. Z kolei Dow Jones stracił 0,5 proc. a Nasdaq niemal 0,3 proc.
Indeks spółek technologicznych powędrował na południe pod wpływem przeceny Apple. Po tym jak producent iPhona osiągnął kolejny historyczny szczyt cen akcji, przez co został najdroższą spółką w historii, wyprzedzając Microsoft w okresie bańki internetowej na początku wieku, wreszcie przyszła pora na realizację zysków przez inwestorów. Stąd strata Apple na poziomie niemal 1,4 proc.
Po zakończeniu sesji wynikami rozczarował Dell. Producent sprzętu komputerowego przedstawił raport kwartalny pokazujący spory ubytek zysku netto oraz słabsze od oczekiwań prognozy. Spółka została przeceniona w handlu posesyjnym w ponad trzyprocentowym wymiarze.
Amerykańskim indeksom ochotę do wzrostów odbierają problemy strefy euro. Sprzeciw Bundesbanku wobec skupu obligacji krajów zagrożonych niewypłacalnością przez Europejski Bank Centralny jest istotnym czynnikiem ryzyka.
| » Jak inwestor traci na giełdzie? |
Najbliższe dni przyniosą wiele odpowiedzi w kilku istotnych kwestiach. Dzisiejszy protokół z posiedzenia Federalnego Komitetu Otwartego Rynku udzieli wskazówek w kwestii możliwości QE3. Z kolei spotkania między politykami wyjaśnią w dużym stopniu przyszłość Grecji. Ponadto EBC mimo niemieckiego sprzeciwu wreszcie zdecyduje się na skup obligacji. Pozytywne z perspektywy inwestorów rozstrzygnięcia w tych kwestiach otwierają drogę do dalszych wzrostów.
Piotr Lonczak
Bankier.pl
p.lonczak@bankier.pl


























































