Po kilku sesjach śrubowania historycznych rekordów w poniedziałek nowojorskie indeksy zaliczyły bardzo umiarkowane spadki. Był to spokojny dzień z pustym kalendarium makroekonomicznym i korporacyjnym.


Jeszcze w piątek inwestorzy z Wall Street byli w szampańskich nastrojach, przy niskich świątecznych obrotach (czwartek był dniem wolnym z okazji Święta Dziękczynienia) cztery główne indeksy dotarły na nowe historyczne szczyty. Euforia na nowojorskich parkietach trwała od dnia ogłoszenia wyników wyborów prezydenckich w USA.
Rynek liczy, że prezydent Donald Trump wprowadzi zdecydowaną obniżkę podatków od korporacji, zwiększy wydatki federalne na infrastrukturę i ograniczy rządowe regulacje krępujące wzrost gospodarczy. Na to konto S&P500 zyskał ponad 3%, a zrzeszający „małe” amerykańskie firmy indeks Russell2000 poszedł w górę o niemal 12%.
Poniedziałek przyniósł odpoczynek po dość forsownym marszu na północ. Dow Jones stracił jednak tylko 0,28%. S&P500 obniżył się o 0,53%, a Nasdaq o 0,56%.
Największym obciążeniem dla S&P500 były zniżkujące o ponad 1% notowania Amazona. Wyglądało to na realizację zysków, ponieważ prognozy zakładały wzrost sprzedaży internetowej w tzw. Cyber Poniedziałek (internetowa wersja Czarnego Piątku) aż o 9,4% rdr.

Krzysztof Kolany






























































