Od początku roku akcje największego włoskiego banku straciły ponad połowę wartości rynkowej. W piątek przed południem zniżkowały o ponad 3%, zbliżając się do historycznego dna z lipca 2012 roku.


O 11:15 walory banku UniCredit na mediolańskiej giełdzie kosztowały 2,46 euro za sztukę i były o 3,3% tańsze niż na zamknięciu czwartkowych notowań. Od początku roku kapitalizacja największego włoskiego banku zmalała o 52%, podczas gdy zrzeszający największe europejskie banki Stoxx 600 Banks Index stracił „tylko” 22%.
W ten sposób giełdowe notowania UniCredit osiągnęły najniższy poziom od historycznego dołka z lipca 2012 roku (2,25€). Rynek wycenia włoskiego pożyczkodawcę na 15,5 mld euro, podczas gdy polski Pekao SA (w którym UniCredit ma 50,1% udziałów) wart jest 39,4 mld zł, czyli 9 mld euro.
Pod koniec maja ze stanowiska prezesa UniCredit ustąpił Federico Ghizzoni. Kilka dni wcześniej pojawiła się nieoficjalna – i następnie zdementowana – informacja, jakoby zarząd UniCredit rozważał sprzedaż udziałów w Pekao. Od miesięcy na rynku spekuluje się o słabej kondycji finansowej włoskiego banku. Analitycy wprost mówią o konieczności zwiększenia kapitałów własnych i sprzedaży niektórych aktywów.
Deutsche Bank i instrument finansowej apokalipsy

W XXI wieku nad światem zawisło śmiertelne niebezpieczeństwo. W podziemiach banków wykuto „finansową broń masowego rażenia”. Ewentualny wybuch w jednym z arsenałów owego oręża grozi końcem światowego systemu bankowego - pisze Krzysztof Kolany.
Krzysztof Kolany

























































