Akcje Microsoftu są na drodze do największego kwartalnego spadku od czasu światowego kryzysu finansowego sprzed prawie dwudziestu lat.


Za tym spadkiem stoją dwa główne czynniki. Po pierwsze, gigant oprogramowania znacznie zwiększa inwestycje w czasie, gdy inwestorzy oczekują coraz wyraźniejszej odpowiedzi na pytanie, kiedy pieniądze ulokowane w rozwój infrastruktury sztucznej inteligencji (AI) zaczną wspierać wzrost przychodów. Po drugie, na rynku wzrosły obawy, że firmy rozwijające sztuczną inteligencję mogą zacząć konkurować z dotychczasowymi produktami Microsoftu – napisał Bloomberg.
Zdaniem inwestorów istnieje ryzyko, że klienci mogą przestać kupować rozwiązania Microsoftu i zwrócić się bezpośrednio do dostawców usług AI. Może to wywrzeć presję zarówno na podstawową działalność firmy, jak i na jej rentowność – wyjaśnił Jonathan Cofsky, zarządzający portfelem w firmie Janus Henderson Investors.
W pierwszym kwartale akcje Microsoftu spadły o 25% i zmierzają w stronę największego spadku od czasu 27-procentowego tąpnięcia w czwartym kwartale 2008 roku. Jest to najsłabszy wynik wśród tak zwanej "Wspaniałej Siódemki", podczas gdy indeks skupiający te spółki spadł o 14%.
W piątek akcje potaniały o kolejne 1,7%, co oznacza czwarty z rzędu dzień spadków. W poniedziałek, w handlu przedsesyjnym akcje zyskują ok. 0,25%.

Akcje na atrakcyjnym poziomie
Presja sprzedażowa sprowadziła cenę akcji do atrakcyjnego poziomu. Spółka jest notowana przy wskaźniku ceny do zysku (P/E) na poziomie poniżej 20-krotności prognozowanych zysków na najbliższe 12 miesięcy, co jest najniższym poziomem od połowy 2016 roku. Wycena Microsoftu jest co prawda nadal nieco wyższa niż indeksu S&P 500, jednak niedawno akcje spółki po raz pierwszy od 2015 roku były notowane z dyskontem względem tego indeksu.
Według Cofsky’ego Microsoft stał się znacznie bardziej kapitałochłonny niż wcześniej. Jego zdaniem lepsza kondycja akcji w przyszłości będzie wymagała większej pewności, że wzrost rentowności usług oprogramowania nie spowolni znacząco.
Analitycy przewidują, że nakłady inwestycyjne firmy wraz z leasingiem osiągną w roku fiskalnym 2026 poziom 146 miliardów dolarów. To o około 66% więcej niż 88 miliardów dolarów w 2025 roku. Według zbiorczej prognozy Bloomberga koszty te wzrosną do 170 miliardów dolarów w 2027 roku i 191 miliardów dolarów w 2028 roku.
Wzrost budzi pytania
Inwestorzy podchodzą do takiego poziomu wydatków coraz bardziej krytycznie, zwłaszcza w sytuacji, gdy wzrost nie przyspiesza. Ostatnie wyniki finansowe pokazały, że wzrost usługi chmurowej Microsoft Azure nieco spowolnił w porównaniu z poprzednim kwartałem. Również rozwiązanie AI o nazwie Copilot nie zdobyło jeszcze szerokiej popularności wśród użytkowników.
Mimo to większość analityków śledzonych przez Bloomberg nadal zaleca kupno akcji. Spośród 67 analityków, 63 wydaje rekomendację "kupuj", trzech zaleca "trzymaj", a jeden "sprzedaj". Średnia cena docelowa na najbliższe 12 miesięcy wynosi 592 dolary, co wskazuje na ponad 60-procentowy potencjał wzrostu. Jest to najwyższa oczekiwana stopa zwrotu na podstawie danych gromadzonych od 2009 roku. Ponadto akcje są notowane z większym dyskontem w stosunku do swojej 200-dniowej średniej kroczącej niż w jakimkolwiek momencie po 2009 roku.
Zdaniem Bena Reitzesa, analityka firmy Melius Research, przewaga rekomendacji "kupuj" odzwierciedla nadmierną pewność siebie w stosunku do ryzyka. Innego zdania jest Tal Liani, analityk Bank of America, według którego długoterminową wartość Microsoftu wspiera silny i odporny wzrost w sektorze usług chmurowych oraz sztucznej inteligencji.






























































