Rynek wymaga wykorzystania Krajowego Systemu e-Faktur. W efekcie nawet mali przedsiębiorcy, którzy nie mają obowiązku korzystania z KSeF, wystawiają faktury w tym systemie – powiedział PAP Szef Krajowej Administracji Skarbowej i wiceminister finansów Marcin Łoboda.


PAP: W jakim kierunku według pana powinny iść informatyzacja i ucyfrowienie KAS?
Szef Krajowej Administracji Skarbowej i wiceminister finansów Marcin Łoboda: Pierwsza rzecz – i w tym roku bardzo mocno to było akcentowane – to są rzeczy związane z Krajowym Systemem e-Faktur, ale także e-Urzędem Skarbowym oraz e-Licytacjami. Druga rzecz to wykorzystanie systemów informatycznych i sztucznej inteligencji do pogłębionych analiz i do pilnowania prawidłowości wykonywania obowiązków podatkowych, celnych.
ReklamaZobacz także
Od 1 stycznia 2027 r. AI będzie np. wspomagać analizę zdjęć RTG wykonywanych na przejściach granicznych. Sztuczna inteligencja będzie wskazywać anomalie, które się pojawią podczas skanowania środków transportu i będzie wspierać funkcjonariuszy Służby Celno-Skarbowej w analizie obrazu. Pozwoli to na szybsze typowanie do kontroli szczegółowej i wykrycia potencjalnego przemytu np. papierosów czy narkotyków.
Jak wspomniałem, mamy eUrząd Skarbowy, który umożliwia obecnie zalogowanie się do usługi z każdego miejsca. Zależy nam na tym, aby ta aplikacja była coraz bardziej intuicyjna. Kolejnym etapem będzie aplikacja, która pozwoli gromadzić wszystkie rzeczy związane z wystawianiem faktur i paragonów z kasy fiskalnej. Da nam to dostęp do danych potrzebnych do wstępnego wypełniania deklaracji VAT.

Dążymy do tego, aby – oczywiście dobrowolnie, nieobligatoryjnie – mały przedsiębiorca mógł prowadzić księgi rachunkowe de facto na serwerach Ministerstwa Finansów. Jeśli fiskus będzie miał wszystkie informacje odnośnie faktur, sprzedaży, kosztów, przychodów, to nic nie będzie stało na przeszkodzie, aby te informacje zostały wykorzystane również w księgowości.
Poza tym zależy nam na takim rozwoju systemów, aby były one intuicyjne również dla naszych pracowników. Aplikacje dostępne na zewnątrz mają przecież swoje zaplecze (back office), które musi być tak skonstruowane, aby wspomagać pracę naszych pracowników. Temu służy Jednolity System Podatkowy, który jest budowany od nowa, od samych podstaw, a którego celem jest właśnie wspomaganie naszych pracowników.
PAP: A czy KAS zamierza zwiększyć wykorzystanie AI?
M.Ł.: Przejąłem nadzór nad informatyką w kwietniu tego roku i pierwszą rzeczą, którą zrobiliśmy, było wprowadzenie w Ministerstwie Finansów polityki prorozwojowej IT, która już funkcjonuje. Druga rzecz – i ona właśnie została podpisana – to polityka wykorzystania AI w ministerstwie.
Dla mnie najważniejsza rzecz, zawarta w tej polityce, to bezpieczeństwo informacji. My musimy trenować sztuczną inteligencję, ale możemy robić to wyłącznie naszymi zasobami, nie możemy niczego zaciągać z zewnątrz, bo to się skończy czymś takim jak jedna sprawa Naczelnego Sądu Administracyjnego. Okazało się, że w jednej ze skarg strona skarżąca powołała się na kilka wyroków NSA, których tak naprawdę nie było, bo były one jedynie wymysłem sztucznej inteligencji.
Musimy jednak korzystać ze sztucznej inteligencji, ponieważ podatnicy, a zwłaszcza ich pełnomocnicy profesjonalni już z niej korzystają.
PAP: W jakich dziedzinach najmocniej podatnicy wykorzystują AI?
M.Ł: Widzimy obecnie, że na niektóre postanowienia, na razie dość proste, składane są przez pełnomocników liczne zażalenia. Widać, że wspomagają się oni sztuczną inteligencją, a efektem jest zauważalny wzrost zażaleń w zakresie np. egzekucji.
PAP: To się zaczęło ostatnio?
M.Ł: To się zaczęło mniej więcej rok, może półtora roku temu. Widać, że sztuczna inteligencja pisze pisma procesowe. W efekcie obecnie coraz częściej zaskarżane są czynności egzekucyjne.
PAP: Wcześniej nie było takiej sytuacji?
M.Ł: Kiedyś do stworzenia takiej skargi potrzebny był człowiek, który musiał usiąść, zapoznać się ze sprawą, napisać zażalenie, czy skargę, podpisać i wysłać. Teraz część z tych czynności może być wspomagana przez sztuczną inteligencję, a następnie wystarczy podpis elektroniczny i można składać takie skargi na większą skalę.
Takie pisma już wpływają do administracji i udzielamy na nie odpowiedzi. Aby nie zatrudniać dodatkowych osób, też musimy korzystać ze sztucznej inteligencji, aby wspomagać pracowników w odpowiedzi na te zarzuty, czy to dotyczące egzekucji, czy innych spraw.
Sztuczna inteligencja jest także konieczna w zakresie bezpieczeństwa. Już obecnie AI jest pewnie wykorzystywana w próbach włamania do naszych systemów. W obronie również musimy po nią sięgać, bo tylko sztuczną inteligencję można przeciwstawić sztucznej inteligencji. Nie zrobi tego człowiek, bo tutaj liczy się szybkość, a udział człowieka tę szybkość mocno ogranicza.
PAP: Wspomniał pan o budowie Jednolitego Systemu Podatkowego, który ma być tworzony od podstaw. Jaka ma być rola tego systemu?
M.Ł: Obecnie administracja skarbowa korzysta z wielu systemów informatycznych wspierających różne obszary działalności, takie jak obsługa podatników, egzekucja należności, analityka czy zarządzanie procesami. Przez lata były rozwijane niezależnie od siebie, co powoduje, że dane i procesy są rozproszone, a pracownicy często muszą korzystać z wielu aplikacji jednocześnie.
Dlatego budujemy nowoczesny system, który docelowo stanie się wspólnym środowiskiem pracy dla całej administracji skarbowej. Kluczową rolę będą w niej odgrywały systemy back-office'owe, odpowiadające za rejestrację i obsługę podatników, zarządzanie należnościami, egzekucję, analitykę oraz wsparcie procesów decyzyjnych. To właśnie one stanowią fundament sprawnego funkcjonowania administracji i warunkują jakość usług świadczonych podatnikom.
Nowe rozwiązanie będzie budowane etapami, zaczynając od najważniejszych funkcjonalności wspierających podstawowe procesy administracyjne. Naszym celem jest odejście od podejścia opartego na odrębnych systemach dla poszczególnych obszarów i przejście do modelu opartego na wspólnych funkcjonalnościach oraz jednolitych danych. Dzięki temu pracownicy będą mogli korzystać z jednego spójnego środowiska pracy, z dostępem do informacji niezbędnych do realizacji swoich zadań, bez konieczności przełączania się między wieloma niepowiązanymi ze sobą aplikacjami. Takie podejście zwiększy efektywność działania KAS i pozwoli lepiej odpowiadać na potrzeby podatników i przedsiębiorców.
PAP: A jakie rezultaty dały te systemy, które ostatnio zaimplementowaliście? Jak działa Krajowy System e-Faktur? Jak często dochodzi do awarii i jak często podatnicy muszą wystawiać faktury offline?
M.Ł: Jeżeli chodzi o offline, to nigdy nie zdarzyła się sytuacja, że musieliśmy wyłączyć cały system. Nie było też sytuacji, że nie działała część systemu. Zdarzają się wyłącznie sytuacje, w których podatnik nie ma dostępu do internetu. Ale to są pojedyncze przypadki, poza tym zwykle tacy podatnicy nie korzystają z tych przepisów o wystawianiu faktur offline. Wolą albo poczekać i na przykład wystawić fakturę następnego dnia, albo poszukać miejsca, gdzie dostęp do internetu jest i tam wystawić fakturę.
Takie są wymagania rynku – obecnie większość przedsiębiorców żąda wręcz, żeby wszystkie faktury były wystawiane w KSeF. Ten system zmienił bowiem podejście i do obiegu dokumentów, ale też do nadzoru. Podatnicy zorientowali się, że dzięki KSeF właściwie wszystko widzą – nie ma sytuacji, że ktoś weźmie fakturę, ale nie pokaże w księgowości, nie trzeba szukać zagubionych faktur. Do tego dochodzi łatwy dostęp do informacji, które może wykorzystać czy to zarząd, czy to kontrolerzy, czy wreszcie sztuczna inteligencja.
Widzimy, że nawet osoby, które nie mają jeszcze obowiązku wystawiania faktur w KSeF, czyli ci z przychodami do 10 tys. zł, już przeszły na KSeF, bo tego wymagają od nich kontrahenci.
PAP: Ale co zyskał budżet na stworzeniu KSeF?
M.Ł: To jest ciężkie do wyliczenia.
PAP: Ale czy choćby zmniejszyła się liczba „lewych” faktur?
M.Ł: Od 2024 r. obserwujemy lawinowy wzrost wykrywalności faktur niedokumentujących rzeczywistych transakcji z lat 2021, 2022, 2023. Jeśli chodzi o skutek KSeF, to jest on taki, że jeśli mamy jakieś anomalie związane z fakturami, czy podejrzenie, że faktury nie odzwierciedlają rzeczywistości, to jesteśmy w stanie zweryfikować takiego przedsiębiorcę. I jeśli widzimy, że składa deklaracje, co do których mamy podejrzenia, to od razu podejmowane są czynności kontrolne lub sprawdzające, a sprawa jest wyjaśniana.
Trzeba pamiętać, że KSeF wchodził etapami i że pierwsze rozliczenie kwartalne, obejmujące cały kwartał działania systemu, było dopiero w lipcu tego roku. Przyznam, że ze względu na oszczędność zasobów czekamy na koniec tego roku, kiedy będziemy dysponować i całorocznym rozliczeniem VAT, i zeznaniem podatkowym za cały rok.
PAP: A jakie korzyści daje system e-Licytacje? Udało się przyspieszyć sprzedaż rzeczy i nieruchomości zajętych przez KAS? Może wzrosły ceny?
M.Ł: Z oceną nowo wprowadzonego systemu poczekajmy do końca roku. Przede wszystkim nie wystawialiśmy od razu wszystkiego, najpierw były samochody, jakieś drobne rzeczy, potem pojawiły się nieruchomości. Łącznie zgłosiliśmy już ponad 1800 licytacji, z czego 503 zakończyły się sukcesem. Dotychczas największa liczba odwiedzających Portal e-Licytacje KAS, w tym samym czasie to 400 osób. Zdarzały się już przypadki, kiedy ruchomości w licytacji uzyskiwały wyższą cenę od ceny oszacowania. W najbardziej popularnej licytacji uczestnicy licytacji aż 96 razy zmieniali propozycję ceny zakupu, proponowali wyższą cenę, przebijając ofertę innych licytantów.
To jest dobry efekt - zarówno z punktu widzenia budżetu, ale także jest to korzystne dla dłużnika podatkowego, bo im większą kwotę uzyskamy z licytacji, tym większe prawdopodobieństwo, że uda się pokryć całą dochodzoną w postępowaniu egzekucyjnym zaległość.
Najważniejsze jest to, że dzięki systemowi w licytacjach biorą udział zainteresowani z całej Polski.
PAP: A czego resort finansów oczekuje po Krajowej e-Kasie Rejestrującej, czyli po tym nowym systemie, który zamierzacie dopiero zbudować i ma być takim KSeFem dla paragonów fiskalnych?
M.Ł: Obecnie jest tak, że do wystawienia paragonu fiskalnego musimy mieć sprzęt, który musi być certyfikowany, zostać zgłoszony, itd. Dążymy do tego, aby stworzyć aplikację, którą będzie można zainstalować w komórce i która będzie pełnić funkcję kasy online. I ta aplikacja – bez konieczności posiadania innych urządzeń – będzie pozwalała na wystawianie paragonu, który klient od razu będzie mógł otrzymywać na swoją komórkę.
PAP: Czyli tradycyjne kasy fiskalne nie będą potrzebne? To chyba parę firm, które zajmują się ich produkcją, będzie miało problemy?
M.Ł: Nie, nie będą miały problemów, bo one nadal będą zajmować się produkcją kas fiskalnych dla dużych podmiotów, dużych sieci handlowych czy gastronomicznych. Dla takich podmiotów kasy fiskalne, które zresztą mają wiele innych funkcji, są bardziej opłacalne. Kasy fiskalne w komórkach będą korzystne dla małych podmiotów, dla jednoosobowych działalności gospodarczych.
Marek Siudaj (PAP)
ms/ mick/




























































