REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Będą dopłaty do czynszów. Nawet 1500 zł

2020-04-27 07:20
publikacja
2020-04-27 07:20

Będzie dopłata do opłacanych czynszów. Mogą na nie liczyć ci, którzy stracili pracę lub dochód z powodu epidemii – pisze w poniedziałek "Rzeczpospolita".

fot. Andrey Gorgots / / Shutterstock

Gazeta — powołując się na nieoficjalne informacje — podaje, że rząd chce pomóc najemcom mieszkań, którzy nie mają pieniędzy na opłacenie czynszu i innych rachunków za mieszkanie, bo z powodu epidemii utracili pracę lub nie mają dochodów. Jak zaznaczono, od 1 lipca tacy najemcy będą mogli liczyć na dopłatę do dodatku mieszkaniowego. Z informacji dziennika wynika, że w poniedziałek szczegółowe rozwiązania w tej kwestii planuje przedstawić wicepremier Jadwiga Emilewicz.

"Nowe przepisy mają dotyczyć wszystkich najemców, czyli: mieszkań komunalnych, towarzystw budownictwa społecznego, spółdzielczych czy wynajętych od osoby prywatnej lub od firmy. Osoba, która zechce skorzystać z pomocy państwa, najpierw wystąpi o przyznanie dodatku mieszkaniowego do urzędu miasta (lub ośrodka pomocy społecznej) na podstawie ustawy o dodatkach mieszkaniowych. Jeżeli go otrzyma, dodatek pokryje część wydatków mieszkaniowych, a resztę dopłata od państwa" - czytamy w "Rz".

Jak podaje gazeta dopłata taka może wynieść miesięcznie maksymalnie 1,5 tys. zł i ma przysługiwać przez 6 miesięcy, bo na tyle przyznaje się dodatek mieszkaniowy. "Rząd chce, by nowe przepisy obowiązywały od 1 lipca, ale dopłata będzie obowiązywać od daty wprowadzenia stanu zagrożenia epidemiologicznego" - informuje "Rz".(PAP)

Wakacje na giełdzie

mchom/ mhr/

Źródło:PAP
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Siedem spółek, które wyjdą na prostą w drugim półroczu. „Akcje to nie zakład, który ma się rozstrzygnąć w ciągu miesiąca”
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (33)

dodaj komentarz
denim292
A co, jeśli ziści się pesymistyczny scenariusz zakładający, że pompowane w gospodarkę światową biliony dolarów nie wystarczą, aby stłumić gospodarcze efekty pandemii? Już ostatni kryzys pokazał, że rynek mieszkaniowy jest co najmniej kilka razy bardziej odporny na przeceny, niż nawet indeksy skupiające największe, a więc też potencjalnie A co, jeśli ziści się pesymistyczny scenariusz zakładający, że pompowane w gospodarkę światową biliony dolarów nie wystarczą, aby stłumić gospodarcze efekty pandemii? Już ostatni kryzys pokazał, że rynek mieszkaniowy jest co najmniej kilka razy bardziej odporny na przeceny, niż nawet indeksy skupiające największe, a więc też potencjalnie najstabilniejsze, firmy giełdowe. Do tego długoterminowi inwestorzy na rynku mieszkaniowym zyskują źródło dochodu w postaci zysków z czynszów.

Docenili to właściciele amerykańskich nieruchomości w trakcie ostatniego kryzysu. W latach 2007 - 2011 ceny domów w największych miastach spadły bowiem o prawie 23 proc., a czynsze wynajmu, nie zważając na zawirowania rynkowe, statecznie rosły - łącznie o ponad 8 proc. Powód? Gdy banki zakręcają kurki z kredytami, a na rynku pracy sytuacja się pogarsza, to dla coraz większego grona osób właśnie najem staje się rozwiązaniem pierwszego wyboru. I tak we wspomnianym okresie liczba wynajmowanych nieruchomości wzrosła w USA z 36 milionów do prawie 43 milionów.

Oczywiście nie zawsze tak musi być aż tak dobrze. Na przykład w Warszawie ostatnie spowolnienia na rynku mieszkaniowym możemy łączyć z chwilowym spadkiem czynszów wynajmu mieszkań. Po tej korekcie mieliśmy do czynienia z sezonowymi podwyżkami czynszów, a mniej więcej pod koniec 2012 roku wrócił wyraźny trend wzrostowy. Co jednak ważne, w Polsce - tak samo jak w USA, wyraźnie wzrosła liczba najemców. W latach 2009-12 odsetek obywateli będących najemcami prawie się podwoił. Właściciele mieszkań nie narzekali więc na liczbę osób zainteresowanych ich ofertami.


rimet1
Myślałem, że to czaskoski chce dopłacać z pieniędzy zaoszczędzonych na budowie oczyszczalni czajka.
jsunday
A tymczasem deweloperzy zapowiadają obniżki cen, im większa sprzedaż mieszkań na inwestycje, tym większa korekta ;-)
Czekajcie na spadki mieszkań!!!!!

"Zapewne konieczna będzie pewna korekta cen i marż, ale taka jest logika kryzys"

JLL: W najgorszej sytuacji zaawansowane projekty mieszk. z niską przedsprzedażą
ISBnews
A tymczasem deweloperzy zapowiadają obniżki cen, im większa sprzedaż mieszkań na inwestycje, tym większa korekta ;-)
Czekajcie na spadki mieszkań!!!!!

"Zapewne konieczna będzie pewna korekta cen i marż, ale taka jest logika kryzys"

JLL: W najgorszej sytuacji zaawansowane projekty mieszk. z niską przedsprzedażą
ISBnews - Biznes
27 kwi 2020, 13:53


Warszawa, 27.04.2020 (ISBnews) - Skala problemów, z jakimi w okresie wywołanego pandemią COVID-19 kryzysu zmierzą się deweloperzy będzie zależała m.in. od stopnia zaawansowania realizacji ich inwestycji i poziomu przedsprzedaży, uważają eksperci JLL. Najtrudniej będą miały te firmy, których projekty oddawane mają być za kilkanaście miesięcy do dwóch lat, a przedsprzedaż w nich nie przekroczyła poziomu 40%.
"Inwestycje kończące się za od 6 do 9 miesięcy są już w przeważającej części sprzedane [i bezpieczne]. To, co mogłoby być potencjalnym zagrożeniem dla firm, to budowy zaawansowane, kończące się za 12-24 miesiące, ale z niską sprzedażą. Natomiast te budowy, które się dopiero co rozpoczęły (1-2 miesiące temu zaczęła się sprzedaż, ale budowa jeszcze nie ruszyła) można wstrzymać" - powiedział Kazimierz Kirejczyk z JLL podczas wideokonferencji.

Najwyższy poziom sprzedaży w inwestycjach planowanych do zakończenia w okresie najbliższych 12-24 miesięcy miał miejsce w Warszawie, gdzie nabywców znalazło 53% znajdujących się w nich mieszkań. Ponad połowę mieszkań z analogicznej puli sprzedali także deweloperzy w Trójmieście, a prawie połowę - w Krakowie. Najbardziej niepokojąco może wyglądać sytuacja w Łodzi, gdzie w ofercie pozostaje 2,1 tys. lokali (59% wszystkich planowanych do oddania w tym okresie), które oddane zostaną nie wcześniej niż za rok.

"Jednakże branża wchodzi w kryzys z wysokim poziomem sprzedaży mieszkań i umiarkowaną wielkością oferty. Z punku widzenia deweloperów jest to dobra sytuacja" - podkreślił Kirejczyk.

"Według JLL, skala problemów w poszczególnych miastach i segmentach rynku zależeć będzie też od struktury oferty i udziału zakupów inwestycyjnych w sprzedaży w okresie bezpośrednio poprzedzającego początek kryzysu. Te rynki, na których deweloperzy oferowali wyjątkowo dużo mieszkań przeznaczonych na wynajem, zwłaszcza krótkoterminowy (Trójmiasto) lub te na których inwestorzy stanowili niemal połowę nabywców (Łódź), będą w większym stopniu narażone na głębsze korekty (cen nowych mieszkań, popytu)."

https://stooq.pl/n/?f=1349747&c=1&p=4+22
jasiek2017
Ty byś razem z rodziną zaczął myśleć. Może kiedyś coś wydumacie i coś osiągniecie.
Te Twoje wklejanie linków i zaklinanie rzeczywistości jak zwykle nic nie da. Jesteś takim forumowym pośmiewiskiem. Każdy Ci to pisze a Ty dalej zakładasz czerwoną piłeczkę na nos.

A teraz coś co poprawi Ci humor ))) Taki żarcik )))))
Dopłaty
Ty byś razem z rodziną zaczął myśleć. Może kiedyś coś wydumacie i coś osiągniecie.
Te Twoje wklejanie linków i zaklinanie rzeczywistości jak zwykle nic nie da. Jesteś takim forumowym pośmiewiskiem. Każdy Ci to pisze a Ty dalej zakładasz czerwoną piłeczkę na nos.

A teraz coś co poprawi Ci humor ))) Taki żarcik )))))
Dopłaty do czynszu spowodują wzrost czynszów za najem a z całą pewnością brak spadków oraz podtrzymają zainteresowanie zakupami inwestycyjnymi.
Teraz idź i zmierz sobie ciśnienie. hahahahahhaahaha
denim292
Dodruk pustego pieniądza? Jakim tam dodruk przecież to tylko dofinansowanie. Takie samo jak poprzednie dofinansowania. To nie jest drukowanie pustej kasy, to tylko dofinansowanie.
Inflacja? Jaka inflacja, będzie hiper inflacja. Brak pracy? Nie ma kasy? Gospodarka nic nie produkuje, nie ma towarów i brak za to kasy? Ale jest na
Dodruk pustego pieniądza? Jakim tam dodruk przecież to tylko dofinansowanie. Takie samo jak poprzednie dofinansowania. To nie jest drukowanie pustej kasy, to tylko dofinansowanie.
Inflacja? Jaka inflacja, będzie hiper inflacja. Brak pracy? Nie ma kasy? Gospodarka nic nie produkuje, nie ma towarów i brak za to kasy? Ale jest na to lekarstwo - pieniądze wystarczy wydrukować i już są. Oto najlepsze magiczne rozwiązania jakie wymyśliła światła ludzkość w swej mądrości:

W USA podjęto środki zaradcze m.in. pod ogólnym hasłem "tysiąc dolarów do rąk każdego obywatela", nazywane tu również "rozdawaniem pieniędzy z helikoptera". Czy jednak przepis wsparcia gospodarki za pomocą dodrukowywania pieniędzy naprawdę pomoże Amerykanom i całej gospodarce światowej? Część ekspertów w USA uważa, że "w rzeczywistości reakcja Stanów Zjednoczonych w postaci drukowania pieniędzy stała się nieuniknionym trendem".

Jednak nie da się ukryć, że tego typu działania odbywają się kosztem globalnej gospodarki. Dolar amerykański jest światową walutą rezerwową i główną walutą światowego handlu. I, niestety, to właśnie z powodu finansowej hegemonii dolara, światowa gospodarka będzie musiała ponieść konsekwencje luzowania ilościowego na dużą skalę tej waluty (tj. wykupu amerykańskich obligacji przez USA, za amerykańskie dolary, drukowane "z powietrza").

Takie działania muszą spowodować poważną, globalną inflację. Rosnące ceny towarów wkrótce rozprzestrzenią się na wszystkie produkty na całym świecie, co doprowadzi do wyższych cen aktywów finansowych, a skutki tego wzrostu będą odczuwalne w realnej gospodarce.

Zauważają to Chińczycy. Anglojęzyczny Global Times napisał, że: "jako jeden z największych kredytorów amerykańskiego długu, Chiny muszą uwzględnić wpływ drukowania pieniędzy w Stanach Zjednoczonych i zachować odpowiednie środki ostrożności w odniesieniu do struktury chińskich rezerw walutowych". Tłumacząc to ostatnie zdanie z dyplomatycznego angielskiego, na potoczny polski, można zrozumieć, że: Chiny poważnie rozważają scenariusz, w którym dolary i amerykańskie obligacje z chińskich rezerw walutowych trzeba będzie natychmiast wyprzedawać, ponieważ działania Waszyngtonu doprowadzą do globalnej inflacji i katastrofalnej dewaluacji samej amerykańskiej waluty. Możemy założyć, że Pekin tym samym, wysłał publiczne ostrzeżenie do Waszyngtonu.

Również wielu amerykańskich ekonomistów wystąpiło z krytyką idei rozdawnictwa pieniędzy. Uważają oni, że jest to bezsensowne działanie, ponieważ problemem, z jakim obecnie musi zmierzyć się Ameryka, nie polega na braku pieniędzy, a rozerwaniu łańcuchów dostaw, w wyniku paniki konsumenckiej, co prowadzi dalej do rozerwania więzi kooperacyjnych w gospodarce. Eksperci dodają, że: "zwiększanie masy pieniężnej w rękach obywateli za pomocą środków nadzwyczajnych nie jest rozwiązaniem systemowym, a tylko takie mogłoby doprowadzić do uruchomienia inwestycji w gospodarce. Dla normalnego funkcjonowania gospodarki pracujący ludzie muszą otrzymywać normalne pensje, a nie "pieniądze zrzucane z helikoptera"".
jro
Wszystko cool, trudno sie nie zgodzić z opiniami ekonomistów i tym co napisałeś.
Pytanie tylko czy ktoś ma lepszy pomysł?
jsunday
Pseudoznawco Japonia dzisiaj po raz kolejny zwiększyła limit zakupu komercyjnych papierów dłużnych z 7 do 20 bilionów jenów (ok 186 mld dolarów). Drukują na potęgę. I co? Ano nic.

Jedyny jaki problem teraz mają to perspektywa deflacji. Marzą, żeby inflacja powróciła do 2%.

Jak widać musisz zacząć leczyć się na głowę,
Pseudoznawco Japonia dzisiaj po raz kolejny zwiększyła limit zakupu komercyjnych papierów dłużnych z 7 do 20 bilionów jenów (ok 186 mld dolarów). Drukują na potęgę. I co? Ano nic.

Jedyny jaki problem teraz mają to perspektywa deflacji. Marzą, żeby inflacja powróciła do 2%.

Jak widać musisz zacząć leczyć się na głowę, bo Twoje pseudoteorie o hiperinflacji są tyle warte co opowieści z mchu i paproci.

https://www.bankier.pl/wiadomosc/Bank-Japonii-oglasza-nielimitowany-skup-obligacji-Kolejna-lekcja-dla-Zachodu-7871305.html
jro odpowiada jsunday
Nikt nie drukuje pieniądza dla zabawy. Najczęściej jest to ostateczne narzędzie pozwalające podtrzymać gospodarkę. Przynajmniej w krótkim czasie. Echo takiego zagrania będzie miało wpływ na gospodarkę przez długi czas. Robią to co musza a nie to co chcą.
denim292 odpowiada jro
Tak robią to co muszą ale efektem będzie mega i hiperinflacja, bo dodruk się nie zatrzyma, a stóp procentowych nie podniosą bo dlugi są jeszcze większe niż 10 lat temu przy kryzysie zadłużenia.
jsunday odpowiada jro
Gdybyś nie zauważył Japonia drukuje od co najmniej od 8 lat i cały czas ma NISKĄ inflację. Dobrze byłoby czytać ze zrozumieniem.

Powiązane: Koronawirus w Polsce

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki