REKLAMA

140 mld zł dodatkowych aktywów Polaków. Nadzieja firm, czarny sen banku centralnego

Ignacy Morawski2021-04-28 09:09założyciel SpotData.pl
publikacja
2021-04-28 09:09
140 mld zł dodatkowych aktywów Polaków. Nadzieja firm, czarny sen banku centralnego
140 mld zł dodatkowych aktywów Polaków. Nadzieja firm, czarny sen banku centralnego
fot. Łukasz Dejnarowicz / / FORUM

Wchodzimy powoli w okres odmrażania gospodarki. Jedno z najważniejszych pytań dotyczących tego okresu brzmi: czy dojdzie do silnego wzrostu popytu wywołanego wydawaniem przez gospodarstwa domowe nagromadzonych aktywów finansowych?

Szacuję, że w całej Unii Europejskiej płynne aktywa konsumentów znajdują się o 6-7 proc. powyżej poziomu, który byłby osiągnięty bez kryzysu. W Polsce jest to niemal 10 proc., czyli około 140 mld zł. Jest to wartość gotówki, rachunków, depozytów, funduszy i papierów wartościowych powyżej trendu sprzed epidemii. Co ciekawe, w Polsce najmocniej wśród krajów UE zwiększył się udział gotówki w aktywach. Bardzo mocno, trzecie miejsce w UE, wzrósł też udział akcji notowanych na giełdzie. Spadł natomiast udział depozytów terminowych. Wszystko widać na wykresie.

Skąd ten wzrost aktywów? Powód jest prosty. Ogólne dochody gospodarstw domowych rosły, podtrzymywane przez potężne wydatki publiczne. Jednocześnie wydatki gospodarstw spadały (lub były w stagnacji, w zależności od kraju). To sprawiało, że stopa oszczędności była wysoka, a łączne zasoby finansowe się powiększały. Choć naturalnie nie u wszystkich — najbardziej skorzystały prawdopodobnie najzamożniejsze gospodarstwa, z dużym udziałem usług związanych z rekreacją w konsumpcji. Najmniej, lub w ogóle, te, które wydają cały dochód na podstawowe towary i usługi.

fot. / / Puls Biznesu

Co się stanie z tymi aktywami? Jeżeli część tych aktywów będzie wykorzystana na konsumpcję, wówczas może dojść do potężnego przyspieszenia gospodarki. Załóżmy w uproszczeniu, że na przykład Polacy decydują się na szybkie wydanie jednej czwartej dodatkowej poduszki płynnościowej. To będzie około 35 mld zł, czyli około 1,5 proc. PKB. O tyle mógłby być wyższy wzrost gospodarczy tylko z tytułu realizacji odłożonego popytu (oczywiście część popytu pójdzie w import i nie podniesie PKB, ale z drugiej strony Polska może liczyć na analogiczne zjawisko w innych krajach, które podbije nasz eksport). To byłoby bardzo dużo. Czy tak będzie? Można wymienić argumenty zarówno za scenariuszem bomby popytowej, jak też przeciwko.

Za scenariuszem mocnego przyspieszenia popytu przemawia fakt, że dodatkowe aktywa są zgromadzone głównie w gotówce i na rachunkach bieżących, więc czekają na uruchomienie. Że może dojść do takiego przyspieszenia popytu świadczą również dane z USA, gdzie w marcu, po ustąpieniu fali epidemii, doszło do potężnego wzrostu wydatków konsumentów.

Na przeciwny scenariusz wskazuje zaś prawdopodobna koncentracja dodatkowych aktywów w zamożniejszych gospodarstwach domowych, które mają relatywnie wysoką skłonność do oszczędzania i relatywnie niską do konsumpcji (krańcowa skłonność do konsumpcji pokazuje, jaka część dodatkowego dochodu jest wydawana na zaspokojenie bieżących potrzeb). Trzeba też pamiętać, że porównania Polski i Europy do USA mają ograniczony sens, gdyż w USA konsumenci otrzymują na bieżąco bezprecedensowe zastrzyki gotówki od rządu — po naszej stronie Atlantyku nikt takiej bonanzy nie zaserwował.

Oczywiście realizacja któregokolwiek scenariusza nie oznacza, że aktywa znikną z portfeli gospodarstw domowych. One już pozostaną w bilansach, bo gdy jeden Polak wydaje, inny zarabia. Chodzi tu bardziej o sposób wykorzystania aktywów: czy będą używane bardziej jak aktywa transakcyjne, czy jak aktywa oszczędnościowe.

Z ewentualną realizacją odłożonego popytu będzie się wiązało duże wyzwanie dla polityki makroekonomicznej w postaci wzrostu inflacji. Teoretycznie powinien być to wzrost przejściowy. W okresie zwiększonego popytu firmy będą czuły łatwość podnoszenia cen, ale to szybko minie, gdy gospodarka zacznie się stabilizować na poziomie trendów przedepidemicznych. W praktyce jednak może się okazać, że za bieżącym wzrostem inflacji idą oczekiwania inflacyjne, które zaczynają same w sobie stanowić paliwo wzrostu cen — pracownicy będą chcieli wyższych podwyżek płac, firmom będą rosły koszty, ale też będą czuły istotne przyspieszenie nominalnego popytu, które uznają za zjawisko trwałe. W ten sposób podwyższona inflacja zacznie się zakorzeniać. Jest to czarny sen bankierów centralnych, bo wtedy będą mieli do wyboru dwie kosztowne opcje — albo zaakceptować podwyższoną inflację, co może skończyć się erozją zaufania do nich, albo mocno podnieść stopy procentowe, co może skończyć się recesją.

Do tych czarnych snów jeszcze nam daleko i w ogóle nie wiadomo, czy one nawet nam zagrożą. Na razie obserwujmy ten przyjemny moment wychodzenia z kryzysu. Maj będzie miesiącem przełomowym.

Źródło:
Ignacy Morawski
Ignacy Morawski
założyciel SpotData.pl

Ignacy Morawski jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych ekonomistów rynkowych. Przez wiele lat pracował w sektorze bankowym (WestLB, Polski Bank Przedsiębiorczości), gdzie pełnił rolę głównego ekonomisty odpowiedzialnego za analizy makroekonomiczne. W latach 2012-16 zdobył wiele wyróżnień w licznych rankingach prognostycznych, zajmując m.in. dwukrotnie miejsce na podium konkursu na najlepszego analityka makroekonomicznego organizowanego przez Narodowy Bank Polski i „Rzeczpospolitą”. Był również członkiem zespołu przygotowującego prognozy makroekonomiczne w Polskiej Akademii Nauk, pracował także w think tanku WiseEuropa. Karierę rozpoczynał jako reporter ekonomiczny „Rzeczpospolitej”. Jest absolwentem ekonomii na Uniwersytecie Bocconi w Mediolanie i nauk politycznych na Uniwersytecie Warszawskim.

Tematy

Otwórz Konto Firmowe Godne Polecenia i zyskaj nawet 1600 zł premii!

Komentarze (7)

dodaj komentarz
karbinadel
Najlepsze aktywa to takie, o których rząd nie wie
piotr76
Jak popyt ruszy, to PLN poleci na pysk - oprócz żywności, trochę AGD i mebli, praktycznie większość dóbr konsumpcyjnych jest importowana. Zwiększony popyt na polskie półprodukty i surowce może tego nie zrównoważyć i dojdzie jeszcze do tego ujemny bilans handlowy.
kno
Dlaczego 'czarny sen'? Przecież mocodawcom NBP (znanym też jako rząd RP)zależy na sytuacji, w której inflacja jest dużo powyżej stóp procentowych, bo dewaluuje to zadłużenie państwa i obniża koszt zatwierdzonego już rozdawnictwa. Rząd będzie zadowolony, to i zarząd NBP będzie zadowolony. A że to niezgodne Dlaczego 'czarny sen'? Przecież mocodawcom NBP (znanym też jako rząd RP)zależy na sytuacji, w której inflacja jest dużo powyżej stóp procentowych, bo dewaluuje to zadłużenie państwa i obniża koszt zatwierdzonego już rozdawnictwa. Rząd będzie zadowolony, to i zarząd NBP będzie zadowolony. A że to niezgodne ze statutem NBP - nic nie szkodzi, przecież są partyjni koledzy w sądownictwie i prokuraturze, więc ewentualny pozew rozejdzie się po kościach.
volksempfanger
Podaż pieniądza już w kosmos, po lockdownie tempo cyrkulacji w kosmos, poziom produkcji albo na jednym poziomie albo wręcz w dół, ceny w kosmos. Równanie Fishera.
koperinho
Ludzie nabrali różnego rodzaju funduszy, zaczęli inwestować w giełdę nie wiedząc, że większość spółek to wydmuszki rządzone przez cwanych lisów typu Patrowicz. Jak to wszystko pierd... z hukiem to będzie na bankierze opisywana sprawa masowych samobójstw.

loool
14-16% bo inflacja według starej lepszej niż obecnie definicji to wzrost pustego pieniądza w obiegu a tyle właśnie dodrukowano

Powiązane: Koronawirus w Polsce

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki