Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Nowe auta mogą podrożeć w 2021 r. o 10 proc. Powód? Ekologia i bezpieczeństwo

Nowe auta mogą podrożeć w 2021 r. o 10 proc. Powód? Ekologia i bezpieczeństwo

W 2021 roku ceny nowych samochodów mogą wzrosnąć o ok. 10 proc. – wynika z raportu Carsmile. Na wzrost cen wpłyną przede wszystkim bardziej restrykcyjne normy emisji spalin i grożące za ich nieprzestrzeganie kary, a także przepisy dotyczące minimalnego wyposażenia aut.

Od 2021 r. w państwach członkowskich Unii Europejskiej będą już w pełni obowiązywały nowe limity emisji spalin, które wyniosą 95 g CO2/km. Producenci niespełniający powyższej normy, będą musieli płacić 95 euro za każdy gram dwutlenku węgla ponad limit. Kara zostanie naliczona dla każdego auta, które nie spełni wyznaczonego limitu.

Kary opłacą kupujący auta

Jak czytamy w raporcie Carsmile, przeciętna emisja dwutlenku węgla przez samochody zarejestrowane w Unii Europejskiej wyniosła w 2019 r. 122,4 g dwutlenku węgla na kilometr – o 27,4 g więcej od obowiązującego limitu. Oznacza to, że producenci musieliby płacić średnio ok. 2,6 tys. euro (ok. 11,5 tys. zł według kursu z 15.12.2020 r.) kary za każdy sprzedany samochód.

Jeśli weźmiemy pod uwagę ok. 377 tys. nowych aut sprzedanych w Polsce w ciągu pierwszych jedenastu miesięcy 2020 r., to przy obowiązywaniu nowych restrykcji i jednoczesnym utrzymaniu średniego spalania dwutlenku węgla, suma kar mogłaby przekroczyć 4,3 mld zł.

– Choć sprzedaż rejestracji nowych aut w Unii Europejskiej jest w tym roku niższa o 27 proc. względem poprzedniego, nie oznacza to, że producenci obniżą ceny, aby zachęcić klientów do kupowania nowych aut – twierdzi Michał Knitter, wiceprezes Carsmile. – Głównym powodem są wymogi dotyczące emisji spalin oraz minimalnego wyposażenia pojazdów nakładane przez Unię Europejską w trosce o klimat i bezpieczeństwo na drogach. Powodują one, że produkowanie samochodów z roku na rok jest coraz droższe, na co w tej chwili nakładają się ograniczenia w pracy fabryk związane z pandemią – dodaje.

Popularne modele droższe o jedną trzecią

Zgodnie z danymi Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego Samar, średnia cena nowego samochodu w Polsce liczona dla pierwszych dziesięciu miesięcy 2020 r. wyniosła 122 489 zł i była o 11 proc. wyższa niż w analogicznym okresie 2019 r.

Przyglądając się średnim cenom pięciu popularnych modeli (toyota yaris, skoda octavia, skoda fabia, volkswagen golf i renault clio) notowanych w 2020 r. i porównując je ze średnimi stawkami w 2015 r. można zauważyć, że w ciągu pięciu lat podrożały one o ok. 31 proc.

– Na tej podstawie można oszacować, że najpopularniejsze modele aut drożeją średnio o ok. 6-7 proc. w ciągu roku – wyjaśnia Michał Knitter.

Najtańsze auta podrożeją najmocniej

Na przerwanie tego procesu w kolejnych latach raczej nie ma co liczyć. W lipcu 2022 r. wejdą w życie nowe wymogi dotyczące minimalnego wyposażenia samochodów, bez którego nie będzie możliwe rejestrowanie ich na terenie Unii Europejskiej. Nowe wymogi mają zwiększyć bezpieczeństwo na drogach. Na liście obowiązkowych elementów wyposażenia znajdą się m.in.: systemy awaryjnego hamowania, utrzymujące samochód na pasie ruchu, monitorujące senność i uwagę kierowcy, rejestrujące zdarzenia na drodze, a także umożliwiające montaż alkomatu.

– Obowiązkowe wyposażenie samochodów w te urządzenia spowoduje w szczególności wzrost cen aut z najniższej półki cenowej, a w efekcie ograniczenie dostępności nowych samochodów dla osó o najniższych dochodach – zauważa Michał Knitter.

„Elektryki” droższe średnio o 80 proc.

Na wzrost średniej ceny nowego samochodu w kolejnych latach wpłynie także odchodzenie przez poszczególne kraje od aut benzynowych i diesli na rzecz „elektryków”. Dla przykładu, za pięć lat niemożliwe będzie rejestrowanie samochodów z silnikami spalinowymi w Norwegii. Spośród państw UE, drogą Norwegii zamierza pójść Szwecja, Holandia, Dania i Irlandia, które podobne ograniczenia chcą wprowadzić w 2030 r.

Tymczasem, jak wynika z analiz Carsmile, samochody elektryczne są średnio o 80 proc. droższe od swoich spalinowych odpowiedników. Najniższą różnicę w cenie zaobserwowano w przypadku samochodów produkowanych przez Mazdę (40 proc.), a największą w przypadku Volkswagena (103 proc.).

Tematy
Komentarze
Nowe auta mogą podrożeć w 2021 r. o 10 proc. Powód? Ekologia i bezpieczeństwo
Marcin Kaźmierczak
Podziel się