Największa polska giełda kryptowalut może mieć poważne problemy z płynnością - podaje w poniedziałek portal money.pl. - Analiza, do której dotarły money.pl i Wirtualna Polska, ujawnia spadek rezerw bitcoinów giełdy Zondacrypto o 99 proc. Użytkownicy zgłaszają problemy z wypłatą środków - czytamy.


O sprawie giełdy Zondacrypto czytamy w tekście opublikowanym w poniedziałek na portalu money.pl. „Największa polska giełda kryptowalut może mieć poważne problemy z płynnością. Analiza, do której dotarły money.pl i Wirtualna Polska, ujawnia spadek rezerw bitcoinów giełdy Zondacrypto o 99 proc. Użytkownicy zgłaszają problemy z wypłatą środków, a przynajmniej część klubów sponsorowanych przez giełdę od miesięcy nie otrzymuje należnych płatności. W tym samym czasie z Zondy wypłacono do innej giełdy ponad 76 mln zł” - informuje portal.
Szokujące dane o finansach największej polskiej giełdy krypto
Portal powołuje się na analizę zajmującej się m.in. odzyskiwaniem skradzionych kryptowalut firmy Recoveris.
Wyniki analizy są zaskakujące i niepokojące. (...) Wypłaty kryptowalut z Zondy, takich jak XRP czy Ethereum, były realizowane na bieżąco. Problemy dotyczyły wypłat bitcoinów (BTC) - najbardziej płynnej i najwyżej wycenianej kryptowaluty. Ale w niedzielę 6 kwietnia nie udało się już wypłacić pieniędzy również w Ethereum - czytamy.
Jak wskazuje mpney.pl, „jednym z możliwych powodów jest fakt, że bitcoinowy gorący portfel (ang. hot wallet) Zondy, czyli portfel stale podłączony do internetu, jest niemal pusty”. „Średni miesięczny stan BTC na portfelach Zondacrypto spadł z około 55,7 BTC w sierpniu 2024 do 0,18 BTC w marcu 2026, co stanowi spadek o 99,7 procent” - mówi cytowany przez money.pl analityk Marcin Zarakowski z Recoveris.
Giełda z milionem klientów ma w rezerwie... 21 tysięcy złotych
„Przez cały marzec 2026 stan portfela nigdy nie przekroczył jednego bitcoina. A 1 kwietnia 2026 wyniósł 0,086 BTC. (...) Tymczasem zapasy Zondy stopniały w ciągu niecałych 2 lat z 56 bitcoinów do 0,086 BTC, czyli do równowartości około 21 tysięcy złotych” - wskazuje portal. Według money.pl, Zondacrypto „deklaruje obsługę ponad miliona klientów (ok. 75 proc. stanowią Polacy), z czego 500 tys. to aktywni użytkownicy”.

Jeśli choćby niewielka część z nich jednocześnie zdecydowałaby się wypłacić swoje środki, giełda - przy rezerwach poniżej jednego bitcoina - nie byłaby w stanie zrealizować tych wypłat - czytamy.
Portal przedstawia również stanowiska szefa Zondacrypto Przemysława Krala: „Kral zapytany przez nas, ile wynosiło saldo bitcoinowego portfela Zondy 1 kwietnia 2026 r., odpowiedział, że ponad 4,5 tys. BTC. Tyle że nie przedstawił żadnych dowodów potwierdzających tę informację. Dodał, że giełda posiada ponad 3,2 mln adresów, w tym również typu cold wallet - portfeli odciętych od internetu, do których firmy analityczne nie mają dostępu” - czytamy.
Już po publikacji artykułu, prezes Zondacrypto Przemysław Kral wydał oświadczenie na portalu X (dawny Twitter), w którym powtórzył twierdzenie o saldzie rezerw w wysokości 4,5 tys. BTC. "Przypominam, że gorące portfele służą wyłącznie do obsługi bieżących, operacyjnych wypłat. Środki klientów, zgodnie z najwyższymi rynkowymi standardami, przechowujemy na portfelach zimnych (cold wallets), całkowicie odciętych od sieci" - pisze Kral.Dodaje przy tym, że "utrzymywanie minimalnych niezbędnych sald na gorących portfelach to nie objaw słabości, lecz świadoma strategia zarządzania płynnością".
Szanowni Państwo, Drodzy Użytkownicy, Partnerzy Biznesowi oraz Przedstawiciele Mediów.
— Przemysław Kral (@przemyslaw_kral) April 6, 2026
W odpowiedzi na ostatnie publikacje portali https://t.co/iez8zCmO4P oraz Wirtualna Polska, pragnę w sposób wyczerpujący, merytoryczny i transparentny odnieść się do przedstawionych tam tez.…
Wciąż jednak nie przedstawia żadnych dowodoów na swoje twierdzenia. "Zarzuca się nam brak publikacji w internecie adresów naszych zimnych portfeli. Chcę jasno podkreślić: czasy 'Dzikiego Zachodu' w kryptowalutach, gdzie giełdy udowadniały swoją wiarygodność wklejając linki na Twitterze, bezpowrotnie mijają" - czytamy w oświadczeniu. Kral tłumaczy, że giełda podlega "rygorystycznym, cyklicznym audytom przeprowadzanym przez wyspecjalizowane podmioty zewnętrzne oraz państwowe organy nadzoru finansowego". To one mają być, w opinii Krala "prawdziwym 'Proof of Reserves' w dobie finansów instytucjonalnych".
Transfery bitcoinów na inne giełdy Kral tłumaczy "działalnością market makingową" oraz "rebalansowaniem puli płynności".
Odnosi się równierz do zarzutów o problemy z wypłatami środków odnotoane przez klientów giełdy, opisywane m.in. w artykule money.pl oraz zgłaszane w mediach społecznościowych. Z oświadczenia prezesa Zondakrypto wynika, że faktycznie takie opóźnienia w wypłatach występują. Mają one jednak wynikać z problemów technicznych"
"Zapewnienie bezpieczeństwa Państwa środków jest dla nas priorytetem, który nie podlega żadnym kompromisom. W związku z wdrażaniem nowych, zaawansowanych systemów bezpieczeństwa i monitoringu transakcji, wdrożyliśmy prewencyjnie procedurę manualnej weryfikacji części wypłat. To działanie celowe, wynikające z naszych procedur zarządzania ryzykiem (Risk Management). Obsługa manualna siłą rzeczy wydłuża proces, jednak środki nigdy nie były zablokowane z powodu ich fizycznego braku. Przepraszamy za niedogodności techniczne, ale w świecie kryptowalut wolimy, aby transfer trwał o kilka godzin dłużej, niż narażać infrastrukturę na jakiekolwiek ryzyko. Robimy teraz wszystko aby wypłaty były realizowane maksymalnie w 48 godzin i osiągniemy ten cel w ciągu najbliższych 5 - 6 dni" - czytamy na byłym Twitterze.
Niepokoić może to, że analogiczne tłumaczenia dotyczące opóźnień w wypłatach dla klientów można było usłyszeć na początku afery z kantorem Cinkciarz.pl.
PAP, bankier.pl
mml/ mro/ MD

























































