REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

DEMOGRAFIAZnikające polskie porodówki. Zamknięto ponad 100 w mniej w 15 lat

2026-02-15 16:15
publikacja
2026-02-15 16:15
Dodaj Bankier.pl w Google

Liczba porodówek spadła z 406 w 2010 r. do 305 w 2025 r. - wynika z danych Ministerstwa Zdrowia. Na posiedzeniu sejmowego zespołu eksperci zwracali uwagę, że brakuje kompleksowych rozwiązań dla kobiet, które mają daleko do szpitala z oddziałem położniczym.

Znikające polskie porodówki. Zamknięto ponad 100 w mniej w 15 lat
Znikające polskie porodówki. Zamknięto ponad 100 w mniej w 15 lat
fot. Robert Pawlik / / FORUM

Bezpieczeństwo okołoporodowe w obliczu zamykania się porodówek było tematem wtorkowego posiedzenia parlamentarnego Zespołu ds. Praw Pacjenta.

Zastępca dyrektora w Departamencie Analiz i Strategii w Ministerstwie Zdrowia Dominika Janiszewska-Kajka zwróciła uwagę, że liczba porodów spadła z 403 tys. w 2010 r. do 244 tys. w 2024 r.

Z kolei liczba porodówek - jak poinformowała - zmniejszyła się od 2010 r. z 406 do 305 w 2025 r. W 2020 r. zawieszono 18 oddziałów, w 2021 r. - 26, w 2022 r. - 38, w 2023 r. - 18, w 2024 r. - 29, 2025 r. - 27, w 2026 r. - 12.

Jeśli chodzi o zamknięte oddziały, to w 2020 r. było ich 12, w 2021 r. - 10, w 2022 r. - 11, w 2023 r. - 7, w 2024 r. - 11, w 2025 r. - 27. Według danych MZ na styczeń 2026 r. - zamknięto trzy oddziały.

Wakacje na giełdzie

Dramatyczna sytuacja rodzących kobiet

Janiszewska-Kajka zaznaczyła, że przyczyną zawieszenia lub zamykania oddziałów położniczych jest systematyczny spadek liczby porodów. Przypomniała, że 31 stycznia 2026 r. weszło w życie rozporządzenie w sprawie świadczeń gwarantowanych z zakresu leczenia szpitalnego. Zmiany zapewniają całodobową opiekę położnej w szpitalach bez oddziału położniczego. - SOR i izba przyjęć to nie jest miejsce, gdzie mają z założenia odbywać się porody - zaznaczyła Janiszewska-Kajka, wskazując jednocześnie, że jest to „minimalny warunek organizacyjny”.

Podczas dyskusji posłowie i przedstawiciele organizacji pozarządowych zwracali uwagę, że w niektórych regionach, np. na Podkarpaciu, „sytuacja jest dramatyczna” - kobiety są zmuszane do wynajmowania mieszkań z dala od domu, by być blisko szpitala z oddziałem położniczym.

Prezeska Fundacji Rodzić po Ludzku Joanna Pietrusiewicz podkreśliła, że konsekwencje zamykania porodówek ponoszą przede wszystkim ciężarne kobiety. Wskazała, że przez ostatnie półtora roku wprowadzono wiele potrzebnych zmian, które zwiększyły standard opieki okołoporodowej - np. poszerzenie kompetencji położnej. Zaznaczyła przy tym, że rozwiązania w rozporządzeniu MZ są niewystarczające.

- To nie może być jedyna odpowiedź. To rozwiązanie, które z jednej strony ma działać w sytuacjach awaryjnych, wyjątkowych (...) natomiast nie ma odpowiedzi co w związku z tym, że tak się dzieje - powiedziała Pietrusiewicz. Zaproponowała, że jednym z rozwiązań może być „bon porodowy”, czyli wsparcie finansowe i logistyczne dla kobiet mieszkających daleko od ośrodków położniczych. Zdaniem prezeski fundacji obecna sytuacja zagraża bezpieczeństwu zdrowotnemu kobiet. Podkreśliła, że brakuje kompleksowych rozwiązań, bo problem jest systemowy.

Wiceprezes Polskiego Towarzystwa Ginekologów i Położników widzi w tym korzyści

Wiceprezes Polskiego Towarzystwa Ginekologów i Położników prof. Ewa Barcz powiedziała, że Polska ma jeden z najlepszych systemów opieki nad kobietą w ciąży. Jak zauważyła, polskie pacjentki mogą skorzystać z 10 lub 11 wizyt u lekarza specjalisty, z darmowych szczepień i leków oraz z badań prenatalnych, które są wykonywane przez lekarzy specjalistów, a nie techników, jak to się dzieje w innych krajach.

Prof. Barcz zwróciła uwagę, że w kontekście demograficznym zamykanie się sal porodowych to najmniejszy powód, przez który kobiety nie decydują się na dziecko. Podała przykład szpitala, w którym odbywa się 400 porodów rocznie. - Żeby zapewnić 24-godzinną opiekę dwóch lekarzy, musimy mieć w tym oddziale zatrudnionych co najmniej ośmiu lekarzy tak, by oni nie spędzali w szpitalu po pięć dób pod rząd - wskazała wiceprezes. Dodała, że do tego powinna być zapewniona opieka anestezjologa, pielęgniarki i położnej.

Zdaniem prof. Barcz zamykanie porodówek służy poprawie bezpieczeństwa pacjentek, gdyż lekarze muszą mieć zachowaną ciągłość praktyki. - Czy któraś z pacjentek w sposób świadomy poszłaby rodzić do kogoś, kto widzi poród raz na tydzień? - pytała wiceprezes.

Zwróciła uwagę, że np. kobiety z Siedlec same wybierają szpital w Warszawie albo Lublinie, mimo dłuższego dojazdu. Jak dodała, nie ma też danych, które stwierdzają, że teraz kobiety częściej rodzą w trakcie dojazdu. Według prof. Barcz, rozwiązaniem mogłoby być np. zapewnienie kobiecie w powikłanej ciąży miejsca w hotelu przy szpitalu, choć - jak pokazuje praktyka - kobiety same bardzo rzadko korzystają z takiego rozwiązania.

- W moim przekonaniu to, że oddziały położnicze z najmniejszym wolumenem porodów się zamykają to działa wyłącznie na korzyść - podkreśliła wiceprezes Polskiego Towarzystwa Ginekologów i Położników.

Ze wstępnych danych GUS podanych w lipcu wynika, że w I półroczu 2025 r. zarejestrowano ok. 115,5 tys. urodzeń żywych, czyli o ponad 10 tys. mniej niż rok wcześniej. W 2024 r. urodziło się blisko 252 tys. dzieci; w roku 2023 – 272 tys.; w 2022 r. – 305 tys. Dla porównania podczas wyżu demograficznego w latach 80. ubiegłego wieku rodziło się w Polsce ponad 700 tys. dzieci rocznie. (PAP)

kkr/ agz/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (4)

dodaj komentarz
prawnuk
to może zamiast zmuszać do wynajmowania mieszkań, zaproponować SENSOWNE rozwiązania hotelowe /na koszt państwa/?

I wtedy można będzie zmniejszyć liczebność oddziałow do 5-6 na województwo.
moim zdaniem bedzie i lepiej i nieporównywalnie taniej.
Oczywiście w takim hotelu powinny być warunki i dla mamy i dla dziecka i
to może zamiast zmuszać do wynajmowania mieszkań, zaproponować SENSOWNE rozwiązania hotelowe /na koszt państwa/?

I wtedy można będzie zmniejszyć liczebność oddziałow do 5-6 na województwo.
moim zdaniem bedzie i lepiej i nieporównywalnie taniej.
Oczywiście w takim hotelu powinny być warunki i dla mamy i dla dziecka i nienajgorsze dla jednej lub dwóch osób
pogo0
Czyli jak dobrze liczę, to najwięcej zamknęli za rządów PiSu...
tomitomi
złoty trójkąt z p-o zaleca :

1/3 do likwidacji
1/3 do prywatyzacji
1/3 do dotacji

swojaki będą zadowoleni !!
intisol
Zamykamy porodówki, w zamian wprowadzamy aborcję na żądanie. Może to i wbrew prawu, ale noone cares. A jak któraś kobieta mimo wszystko będzie uparcie chciała mieć dzieci, to ją zmusimy do aborcji. Ot i cała linia obecnego rządu, jeśli chodzi o tematy demografii.

Powiązane: Zdrowie kobiet

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki