Prezes TGE: Zniesienie obliga giełdowego nie wpłynie na wielkość importu energii

2020-09-03 16:10
publikacja
2020-09-03 16:10
fot. Marek Wiśniewski / Puls Biznesu

Zniesienie obliga giełdowego nie wpłynie na wielkość importowanej do Polski energii elektrycznej, może natomiast mieć wpływ na funkcjonowanie rynków prowadzonych przez Towarową Giełdę Energii - ocenia prezes TGE Piotr Zawistowski. Eksperci wskazują, że mechanizm obliga poprawił transparentność i jego zniesienie będzie krokiem wstecz.

W zeszłym tygodniu zespół ds. transformacji górnictwa potwierdził podczas spotkania w Katowicach wcześniejsze ustalenia o odejściu od obligatoryjnego handlu energią poprzez giełdę, co ma ograniczyć import i zwiększyć produkcję w krajowych elektrowniach. Zespół do końca września ma wypracować propozycje koniecznych zmian w sektorze wydobywczym węgla kamiennego. Kolejne spotkanie ma się odbyć 10 września.

Prezes Zawistowski uważa, że jeśli powodem propozycji zniesienia obliga giełdowego jest chęć ograniczenia importu energii, to jest to błędne założenie.

"Zniesienie obliga giełdowego na energię elektryczną kompletnie nie wpłynie na wartość eksportu czy importu energii elektrycznej. Takie działanie może mieć jednak wpływ na funkcjonowanie innych rynków, prowadzonych przez Towarową Giełdę Energii" - powiedział PAP Biznes Piotr Zawistowski.

"W jakim stopniu wpłynie to na zawierane transakcje, zależeć będzie od decyzji uczestników rynku, jaką przyjmą strategię w przypadku, gdy wytwórcy nie będą już oferować energii pod reżimem obliga. Dotychczas firmy i uczestnicy rynku nie wypowiedzieli się w tej sprawie" - dodał.

Prezes TGE dodał, że obligo giełdowe realizowane jest głównie na rynku terminowym energii elektrycznej, na którym obroty w 2019 roku sięgnęły 190 TWh.

"Jedyne miejsca, gdzie w bardzo ograniczonym stopniu transakcje na giełdzie mają wpływ na wymianę międzynarodową, to drugi fixing prowadzony o godzinie 12:00 na rynku spot oraz rynek intraday. Rynek spot to około 30 TWh, więc stanowi on około 10-15 proc. całości obrotów na TGE i w tym obszarze podlegamy regulacjom Unii Europejskiej" - powiedział Piotr Zawistowski.

Dodał, że różnice w cenach na giełdzie mogą wpłynąć tylko na dwóch połączeniach: Polska-Szwecja oraz Polska-Litwa.

"Wszystkie połączenia międzynarodowe są w gestii operatora systemu przesyłowego, a wszystkie przepływy są zupełnie niezależne od giełdy" - powiedział prezes TGE.

Prezes Dolnośląskiego Instytutu Studiów Energetycznych (DISE) Remigiusz Nowakowski zwraca uwagę, że obligo giełdowe zostało wprowadzone m.in. po to, aby doprowadzić do większej transparentności na rynku, na którym jest dosyć wysoki poziom koncentracji jeśli chodzi o wytwórców energii elektrycznej.

"Z perspektywy czasu obligo się sprawdziło. Wydaje się, że wszyscy uczestnicy rynku zaakceptowali ten mechanizm i podniosło to pewność obrotu. Zmiana jest oczywiście możliwa i wcale nie musi oznaczać katastrofy, pytanie tylko, czy jest to krok, który nas posuwa do przodu, czy jest to krok wstecz. Obawiam się, że raczej to drugie" - powiedział PAP Biznes Remigiusz Nowakowski.

Jego zdaniem, zniesienie obliga giełdowego nie będzie antidotum na import energii.

"Przyczyny fundamentalne wynikają z tego, że mamy mix energetyczny oparty w dużym stopniu na węglu (ponad 70 proc.) i jesteśmy członkiem systemu EU ETS (systemu handlu uprawnieniami do emisji), który zwłaszcza po ostatniej reformie został tak skonstruowany, żeby podnieść koszt CO2, żeby była naturalna motywacja do transformacji i obniżania emisyjności. Te dwa czynniki fundamentalne dają nam w efekcie droższą energię" - powiedział Nowakowski.

W 2019 roku import energii elektrycznej do Polski sięgnął ponad 10 TWh. Prezes DISE wskazuje, że nie opłacało się produkować w części naszych jednostek, a zniesienie obliga nic nie zmieni, bo nadal nie będzie się opłacało produkować.

"Trudno mi komentować, jakie będą strategie wytwórców energii, pewnie inaczej będą działać wytwórcy, którzy produkują na węglu kamiennym, inaczej ci, którzy produkują na węglu brunatnym, a jeszcze inaczej np. na gazie. Być może zniesienie obliga spowoduje większą skłonność do zawierania kontraktów dwustronnych, ale to będzie oznaczało próbę wywierania większej presji na wytwórców i będzie rodziło ryzyko. Rynek się fundamentalnie nie zmieni. Dopóki nie zmniejszymy emisyjności, to energia będzie droższa. Jak popatrzymy na ceny hurtowe w Polsce, Niemczech Czechach, to ewidentnie to widać" - powiedział Remigiusz Nowakowski.

"Rosnące zdolności przesyłowe z zagranicą zwiększają poziom bezpieczeństwa energetycznego, powinniśmy się zastanawiać, jak szybciej reformować energetykę i obniżać emisję, żebyśmy kiedyś byli eksporterem netto i mogli wysyłać energię na zewnątrz. Rozwój w kierunku OZE, offshore, ustawa odległościowa paradoksalnie mogą obniżyć skłonności importowe, bo i będziemy mieli u siebie do dyspozycji tańszą i czystą energię" - dodał.

Informacja o planach zniesienia obliga giełdowego na energię elektryczną zaniepokoiła inwestorów, którzy w tym tygodniu sprzedają akcje GPW, będącej właścicielem Towarowej Giełdy Energii. Od piątku akcje GPW spadały łącznie nawet 10 proc. Według wyliczeń analityków, obrót energią elektryczną stanowi ok. 5 proc. przychodów GPW.

Giełdowy handel energią odbywa się na Towarowej Giełdzie Energii. W 2008 roku TGE uruchomiła Rynek Terminowy Towarowy energii elektrycznej, który jest obecnie największym z rynków energii elektrycznej pod względem wolumenów obrotu.

TGE przez lata zabiegała o wprowadzenie obligatoryjnego handlu częścią energii elektrycznej na giełdzie. Obligo miało poprawić płynność handlu i sytuację finansową giełdy. Od sierpnia 2010 r. producenci mieli sprzedawać przynajmniej 15 proc. wytwarzanego prądu na rynku publicznym. Od stycznia 2018 roku obligo zostało zwiększone z 15 do 30 proc., a w końcu 2018 r. podniesiono je do 100 proc.

pr/ osz/

Źródło:PAP Biznes
Tematy
Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki