REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Znamy wyniki testów busa na trasie do Morskiego Oka

2024-06-03 11:57
publikacja
2024-06-03 11:57
Dodaj Bankier.pl w Google

W poniedziałek zakończyły się testy elektrycznego busa na trasie do Morskiego Oka. Choć bateria starczała nawet na wykonanie sześciu kursów dziennie, to mankamentem jest tylko jedno miejsce na wózek inwalidzki oraz bezgłośna praca silnika - piesi turyści nie słyszą nadjeżdżającego pojazdu – ocenił kierowca.

Znamy wyniki testów busa na trasie do Morskiego Oka
Znamy wyniki testów busa na trasie do Morskiego Oka
fot. Marcin Szkodzinski / / FORUM

Testy "elektryka" na trasie Palenica Białczańska – Morskie Oko to jeden z punktów zawartego porozumienia pomiędzy wozakami organizującymi transport konny a obrońcami praw zwierząt. Bus elektryczny był do dyspozycji Tatrzańskiego Parku Narodowego (TPN) przez dwa tygodnie, ale nie jest to jeszcze docelowy pojazd, który mógłby zastąpić zaprzęgi konne na tej trasie.

"Przez ostatnie dwa tygodnie przewoziliśmy osoby z niepełnosprawnościami, które o własnych siłach nie mogły dotrzeć nad Morskie Oko. Auto sprawdziło się dość dobrze, jeżeli chodzi o akumulatory, bo pełne ładowanie wystarczyło nawet na sześć kursów. Przystąpimy w kolejnych dniach do podsumowania szczegółowego testów i opracujemy wszystkie uwagi kierowców" - powiedział PAP Zbigniew Kowalski z TPN i dodał, "problemem na pewno jest to, że pojeździe jest tylko jedno miejsce na wózek inwalidzki".

W kolejnych miesiącach na trasie będą testowane inne samochody elektryczne. Na początku lipca na szlaku ma pojawić się elektryczny bus pasażerski, a w czerwcu testowany będzie elektryczny pojazd towarowy, który będzie można ewentualnie dostosować do przewozów pasażerskich.

Kierowca, który testował "elektryka" powiedział PAP, że pojazd posiada silnik o mocy 78 kW i dobrze radzi sobie w górskim terenie.

"Dobrze się nim jeździ pod górę, ale ponieważ jest to silnik w pełni elektryczny, nie wydaje żadnego dźwięku i tu jest pewien mankament, bo turyści idący szlakiem nie słyszą nadjeżdżającego z tyłu samochodu. Trzeba bardzo uważać, żeby kogoś nie potrącić. Z uwagi na teren parku narodowego nie używamy tu klaksonu. Czasami trzeba było przez otwarte okno krzyknąć, żeby turyści zeszli z drogi, zwłaszcza gdy padał deszcz" – powiedział kierowca Stanisław Gąsienica-Kotelnicki.

Wakacje na giełdzie

Dodał, że w ciągu dnia busem przeważnie udało się wyjechać cztery razy do Morskiego Oka, choć auto byłoby w stanie pokonać ten dystans sześciokrotnie na jednym ładowaniu baterii.

"W weekendy ruch pieszy na trasie był bardzo duży, więc nie było możliwości, żeby zrobić sześć kursów. Podczas dużego ruchu turystycznego, jazda pod górę trwała nawet godzinę, podczas gdy w dni powszedni, kiedy nie było ruchu pieszego jechało się 15 minut. Ze uwagi właśnie na ruch pieszy, a także pojazdy konne, trzeba było jeździć wolniej. To jest dość wąska droga poza tym mocno pod górę i jest sporo zakrętów, tak że trzeba być bardzo ostrożnym, żeby kogoś nie potrącić" – wyjaśnił kierowca.

Testowy samochód ma system rekuperacji, co oznacza, że podczas jazdy w dół odzyskuje energię. Jak wyjaśnił kierowca, na tym dystansie można odzyskać do około 4 proc. baterii. Samochód ma 12 miejsc siedzących oraz 10 stojących. W okresie jazdy testowej byli zabierani tylko pasażerowie z orzeczoną niepełnosprawnością.

Całkowitej likwidacji transportu konnego do Morskiego Oka domagają się niektóre organizacje prozwięrzęce. Twierdzą, że konie na tej trasie cierpią. Z tym tezami nie zgadzają się jednak m.in. lekarze weterynarii, którzy co roku badają dobrostan koni jeżdżących na tej trasie.

W 2013 r. domagająca się likwidacji transportu konnego do Morskiego Oka Fundacja Viva! zleciła wykonanie badań poziomu kinazy kreatyninowej (CK) we krwi koni. CK to enzym określający stopień "zmęczenia" mięśni szkieletowych i mięśnia sercowego u koni. Wyniki badań przeprowadzanych u 1/3 koni pracujących na tej trasie nie wykazały jednak przekroczenia norm tego enzymu w krwi.

Zdaniem specjalisty chorób koni i lekarza weterynarii Polskiego Związku Jeździeckiego dr Marka Tischnera z Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie, likwidacja transportu konnego do Morskiego Oka oznaczałaby najprawdopodobniej, że 300 koni trafiło by na rzeź, bo fundacje nie byłyby w stanie wykupić i zaopiekować się odpowiednio tymi końmi. Fundacja Viva! oraz inne fundacje prozwierzęce w ciągu minionych dziesięciu lat wykupiły od wozaków z Morskiego Oka tylko 17 koni, a wycofanych z pracy w tym czasie było 712 koni.

W czerwcu ub.r. wszystkie konie wożące turystów na trasie Polana Palenica - Włosienica przeszły badania i zostały dopuszczone do pracy. Dr Tischner zwrócił uwagę, że na trasie nigdy nie padł żaden koń z powodu przeciążenia wozów, a incydentalnie zdarzały się potknięcia i przewrócenia koni, które następnie wstawały. Jak dodał, na tej terasie padły natomiast trzy konie, ale nie było to spowodowane wysiłkiem tylko nagłym zachorowaniem - pęknięcie aorty i kolka żołądkowa oraz spłoszeniem przez nisko lecący śmigłowiec TOPR.(PAP)

szb/ mark/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (20)

dodaj komentarz
techwolfpl
Bez jaj.. bo kuń to bierze 4 wózki co nie?
Jak wam cicho to puśćcie konia z głośników.

A co do ilosci tras w zimie.. ludzie nie opowiadajcie glupot na temat pojazdów elektrycznych bo nie macie pojęcia na ten temat. Spadek efektywnosci baterii przy stricte ujemnych temperaturach moze 20..30% osiagnsc w maksymalnym przypadku
Bez jaj.. bo kuń to bierze 4 wózki co nie?
Jak wam cicho to puśćcie konia z głośników.

A co do ilosci tras w zimie.. ludzie nie opowiadajcie glupot na temat pojazdów elektrycznych bo nie macie pojęcia na ten temat. Spadek efektywnosci baterii przy stricte ujemnych temperaturach moze 20..30% osiagnsc w maksymalnym przypadku wiec jak jest 6 kursow w lecie to 5, minimum 4 bedzie w stanie zrobić. A w ogole w takich przypadkach stosuje się często kombinowane transporty ponieważ zjazd umozliwia odzyskanie dużej ilosci energii, dlatego mozna zwozić dodatkowe roznego rodzaju ładunki. Chociazby zwozić przyczepke ze zbiornikiem napełnianym wodą ze strumienia na gorze i opróznianym do strumienia na dole. W ten sposób mozna naładować samochod podobną ilością energii jaka została zużyta na wyjazd na górę. Koń jednak i w gore i w dol energie zuzywa, a nie produkuje.
goscgumka
Bezgłośna jazda to żaden problem. Wystarczy zamontować jakieś nieirytujący emiter dźwięku i po sprawie.
pies-budowniczy
A jak oceniają busa konie.? Nie znalazłem ich opinii.
sajetan
i nie znajdziesz ... poszły humanitarnie do bacutilu na paszę czy co tam...
samsza
Zaprzęg konny ile ma miejsc na wózek inwalidzki ?
sajetan
ile chcesz :) robisz kulig i heja !
zoomek
A co za problem jakiś niezbyt głośny brzęczyk czy melodyjkę włączyć?
Radio nawet z dźwiękiem na zewnątrz.
Pomogłem - porada 120 tys złotych. Wszysy ciągną sukno to i ja też.
A co!
kryzysio
Można nawet nagrać przeklinającego bacę i odtwarzać niezbyt głośno.
fiat126p
Na turystę ze słuchawkami może być mało. Widok niedźwiedzia byłby lepszy...
Wiem! Można wyznaczyć ścieżkę dla busa.

Powiązane: Zakopane

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki