Poniedziałkowy poranek nie przyniósł nawet próby odreagowania po zeszłotygodniowej zapaści złotego. Kurs euro utrzymał się blisko najwyższych poziomów od maja.


Miniony tydzień był fatalny dla polskiej waluty. Kurs euro poszedł w górę o blisko 10 groszy, kontynuując wrześniową falę wzrostową i osiągając najwyższe wartości od maja. Zważywszy jednak na piątkową poprawę nastrojów na Wall Street w poniedziałek rano można było oczekiwać choćby próby odreagowania niedawnego osłabienia złotego.
Do 10:00 nic takiego się jednak nie wydarzyło. Kurs euro kształtował się na poziomie 4,5526zł, czyli o ok. pół grosza powyżej piątkowego kursu odniesienia. Od początku września wspólnotowa waluta podrożała o przeszło 15 groszy.
- Zamknięcie tygodnia wyraźnie powyżej 4,50/EUR i brak sygnałów realizacji zysków przez inwestorów krótkoterminowych przed weekendem pozostawia przestrzeń do dalszego osłabienia złotego. Najbliższym punktem odniesienia dla EUR/PLN są obecnie majowe maksima (4,63) - napisano w biuletynie tygodniowym banku Pekao.

Dolar amerykański wyceniany był powyżej 3,91 zł, a więc podobnie jak przed weekendem. Od początku września dolar podrożał o przeszło 23 grosze. Kurs franka szwajcarskiego wynosił 4,2170 zł i był o przeszło grosz wyższy niż w piątek wieczorem. Funt szterling po raz pierwszy od czterech tygodni osiągnął wartość 5,00 zł.
KK/PAP






























































