Czwartkowy poranek przyniósł kontynuację korekty na rynku złotego. Kurs euro po nieudanej próbie ataku na linię 4,60 zł cofnął się już o kilka groszy. Nie zmienia to faktu, że polska waluta pozostaje bardzo osłabiona.


Linia 4,60 zł w poniedziałek zadziałała jako opór, a we wtorek odnotowaliśmy zdecydowane odreagowanie niedawnych wzrostów kursu euro. Środa przyniosła przerwanie tej tendencji, ale już w czwartek rano polski złoty znów próbował odzyskiwać siły.
O 9:28 kurs euro zniżkował o niespełna grosz, schodząc do 4,5646 zł. Choć to o prawie cztery grosze mniej niż w poniedziałek, to tak wysokie notowania euro świadczą o słabości polskiej waluty. W latach 2010-19 poziom 4,50 zł trwale przekroczony został tylko podczas apogeum kryzysu strefy euro pod koniec 2011 roku.
W krótkim terminie złotemu pomogło odreagowanie niedawnych spadków na parze euro-dolar. W rezultacie kurs dolara na polskim rynku obniżył się o kolejny grosz, do 3,8178 zł. Frank szwajcarski wyceniany był na ok. 4,12 zł. Przypomnijmy, ze już za dwa tygodnie kluczową wykładnię w prawnych aspektach kredytów liborowych (zwanych też „frankowymi”) wyda Sąd Najwyższy.

Funt brytyjski kosztował w czwartek rano ponad 5,32 zł. Notowania szterlinga utrzymywały się zatem blisko najwyższych poziomów od grudnia 2016 roku.
KK
























































