Wtorkowy poranek przyniósł dalsze osłabienie złotego w relacji do euro i dolara. Jest to już czwarta sesja z rzędu, w czasie której notujemy wzrost kursu euro do złotego. Nadal jednak wszystko rozgrywa się w ramach średnioterminowego trendu bocznego.


O 10:30 kurs euro rósł o 0,7 grosza, osiągając poziom 4,2664 zł. Dzień wcześniej kurs EUR/PLN bez powodzenia szturmował poziom 4,27 zł, a w przez poprzednie trzy sesje wspólnotowa waluta podrożała o ok. 2 grosze. Nadal jednak euro-złoty pozostaje w trwającym od kwietnia trendzie bocznym, poruszając się w zakresie 4,23-4,31 zł.
- Złoty przy braku nowych istotnych informacji z frontu negocjacyjnego ws. Ukrainy powinien pozostać stabilny w pobliżu 4,26 na EUR/PLN - oceniają stratedzy PKO BP. Podobnego zdania są eksperci ING, według których kurs euro pozostanie w konsolidacji. - Zakładamy, iż w tym tygodniu kurs EUR/PLN będzie rozbudowywał relatywnie wąski przedział 4,23–4,29 w którym tkwi od niemal pięciu miesięcy – napisali.
Z kolei ekonomiści BGK w swoim scenariuszu bazowym podtrzymali stanowisko, że m.in. ze względu na brak informacji o deeskalacji konfliktu rosyjsko-ukraińskiego EUR/PLN prawdopodobnie pozostanie w przedziale 4,26-4,28, a szansa na zejście poniżej 4,25 pozostaje w tym momencie ograniczona.
Bez rozstrzygnięć pozostaje też sytuacja na najważniejszej parze walutowej świata. Kurs EUR/USD pomimo „gołębich” tonów przewodniczącego Powella nie był w stanie sforsować lipcowego szczytu, co stawia pod znakiem zapytania kontynuację trendu wzrostowego. W takim układzie dolar na polskim rynku drożał o 0,75 grosza, osiągając cenę 3,6728 zł i oddalając się od wyznaczonego w lipcu 4-letniego minimum na poziomie 4,5858 zł.

Frank szwajcarski zyskiwał tylko 0,3 grosza i był notowany po 4,5529 zł. W ostatnich dniach na parze frank-złoty oddaliła się szansa na przetestowanie dolnego ograniczenia trendu bocznego leżącego na poziomie 4,50 zł.
KK


























































