Atmosfera na rynkach pozostaje gorąca, co w dalszym ciągu sprzyja wzrostom cen złota. W grudniowych dostawach za jedną uncję w Nowym Jorku płacono nawet 1 774,80$, czyli o 3,6 proc. więcej niż dzień wcześniej. Oznacza to, że w przeliczeniu na polską walutę, po raz pierwszy w historii za uncję złota płacono więcej niż 5 tys. zł, a dokładnie 5 075,93 PLN.
Okazuje się, że uncja złota stała się droższa od uncji platyny. Ostatni raz miało to miejsce w 2008 roku. O godzinie 9:30 elektronicznym handlu na giełdzie Comex za złoto płacono 1 742,50$ (+1,84 proc.), a na giełdzie Nymex za platynę płacono 1 728,50$ (+0,28 proc.). Różnica wynosiła 14 dolarów.
Złoty kruszec zdrożał w tym roku 23 proc. kontynuując jedenastoletni wzrostowy trend. Przed światowymi rynkami pojawiło się powtórne widmo recesyjnej rzeczywistości. Złoto uchodzi oraz zapewne dalej będzie uchodzić za bezpieczną przystań i dobrą lokatę kapitału. Wczoraj analitycy Goldman Sachs podnieśli swoje prognozy dotyczące kontraktów na złoto do 1 730$ (6 miesięcy) oraz do 1 860$ (1 rok).
Na rynku coraz więcej mówi się o dzisiejszym wystąpieniu szefa Rezerwy Federalnej. Wielu inwestorów oczekuje, że Ben Bernanke może wziąć pod uwagę realizację kolejnego programu luzowania polityki monetarnej. Przy takich spekulacjach oraz bieżącej kondycji Stanów Zjednoczonych, dalszy wzrost cen złota wydaje się niemal nieunikniony.
K.G.




























































