REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Zamieszki kibiców przyćmiły derby Krakowa

2007-05-14 12:18
publikacja
2007-05-14 12:18
Derby Krakowa po raz kolejny zostały usunięte w cień za sprawą stadionowych chuliganów, którzy zamiast skoncentrować się na dopingu dla swoich drużyn, skupili się najpierw na ubliżaniu rywalom, a następnie przeszli do czynów. Rzucane z sektora na sektor race, prowokacje obu ekip kibicowskich, a wreszcie walka na stadionie z policją - taki smutny obrazek jeszcze przez długi czas będzie kojarzony z niedzielnym spotkaniem Cracovii z Wisłą Kraków (0:0). Walkę z bandytami mieniącymi się sympatykami futbolu zapowiedział prezes Pasów, profesor Janusz Filipiak.

Spotkanie na stadionie przy ulicy Kałuży zostało przerwane w 34. minucie. Jak przyznał prezes Cracovii, żal jest tym większy, iż właśnie wtedy gospodarze coraz mocniej naciskali wiślaków. - Nie powiem, że publiczność sprawiła, że nie wygraliśmy, ale na pewno w momencie, gdy został mecz przerwany, nasi zawodnicy dominowali i raz po raz atakowali. Przerwanie meczu w takim momencie to była dywersja ze strony naszych kibiców. Aż się wierzyć nie chce, że to byli kibice Cracovii - powiedział Filipiak.

Prezes Cracovii zapowiedział, że niedzielne wydarzenia na stadionie nie pozostaną bez echa. - Będziemy dążyć do ukarania winnych takiego zamieszania. Przekażemy nagrania z monitoringu do policji. Jesteśmy otwarci na współpracę także z prokuraturą. Kary, jakie dostaniemy za te incydenty to de facto mniejszy problem, niż ten element chuligański, który jest obecny na stadionie - dodał.

Zamieszki na stadionie w Krakowie rozpoczęły się od rzucenia racy przez kibiców Pasów w kierunku sektora kibiców gości. Czy ochrona na stadionie Pasów mogła podczas kontroli znaleźć race i uniemożliwić ich wniesienie na stadion. - Trudno jest każdego macać przed wejściem na stadion. Wielu kibiców, którzy chodzą na nasze mecze, to ludzie przyzwoici i kulturalni, i obrazą dla nich by było, gdyby za każdym razem byli skrupulatnie obmacywani przez ochroniarzy. Takie postępowanie mogłoby jeszcze bardziej zniechęcić ich do ponownego przyjścia na mecz Cracovii - uważa Filipiak.

- Nie zamierzam składać żadnych dramatycznych apeli, że jestem po takim meczu znudzony piłką nożną - odpowiedział Janusz Filipiak na pytanie, czy nie zamierza zrezygnować z funkcji prezesa i dodał: - To nie jest tylko problem Cracovii, lecz całej piłki. Nie tylko polskiej, bo przecież we Francji podczas meczów Olympique Marsylia z Paris Saint Germain zawsze dochodzi do starć kibiców, we Włoszech ludzie ginęli. Eskalacja zamieszek na Cracovii była pod tym względem mała, bo nikt nie został poważnie ranny, nikt nie zginął. Przynajmniej mam nadzieję, że do niczego takiego nie dojdzie na mieście.

- Nie wiem, co mogę więcej zrobić. Na pewno liczymy na pomoc ze strony policji, prokuratury. Jeszcze raz podkreślam, że wszystko co możemy zrobić, to przekazać wszystkie zapisy z monitoringu, wszystkie zarejestrowane twarze. Trudno, aby klub Cracovia zaczął gonić po ulicach i te wszystkie osoby zaczął wyłapywać - zauważył Filipiak.

Prezes Cracovii nie uważa, że winnym zaistniałej podczas niedzielnych derbów sytuacji jest zły stan obiektu przy ulicy Kałuży. - To nie jest kwestia stadionów. Z chuliganami walczy też Wisła, walczy Legia. Wszyscy mamy ten sam problem, a jest nim stadionowe bandyctwo - dodał na zakończenie Janusz Filipiak.
Źródło:
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Kraków

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki