REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Zamach w Berlinie: 100 tys. euro za pomoc w odnalezieniu Tunezyjczyka

2016-12-22 10:16
publikacja
2016-12-22 10:16
Dodaj Bankier.pl w Google

[Aktualizacja, godz. 16:55] W związku z poniedziałkowym zamachem w Berlinie niemiecka policja poszukuje 24-letniego Tunezyjczyka. Polscy funkcjonariusze również publikują jego wizerunek i zwracają się z prośbą o wszelkie przydatne informacje. Za pomoc w ujęciu poszukiwanego służby oferują 100 tys. euro nagrody. Tymczasem pojawia się coraz więcej informacji o poszukiwanym, jak choćby ta, że w latach 2011-2015 przebywał we włoskim więzieniu.

Zamach w Berlinie: 100 tys. euro za pomoc w odnalezieniu Tunezyjczyka
Zamach w Berlinie: 100 tys. euro za pomoc w odnalezieniu Tunezyjczyka
/ Policja.pl

Minister spraw wewnętrznych Niemiec Thomas De Maiziere potwierdził w czwartek, że w kabinie ciężarówki, którą w poniedziałek wykorzystano do zamachu terrorystycznego na jarmarku w Berlinie, znaleziono odciski palców podejrzanego Tunezyjczyka, Anisa Amriegio.

"Na drzwiach ciężarówki użytej w poniedziałkowym zamachu na jarmarku bożonarodzeniowym w Berlinie znaleziono odciski palców podejrzanego o sprawstwo Anisa Amriego" - podały w czwartek dziennik "Sueddeutsche Zeitung" oraz regionalne telewizje publiczne NDR i WDR.

Powołały się one na własne źródła. Natomiast dziennik "Berliner Zeitung" poinformował, że ślady takie znaleziono również na kierownicy ciężarówki. Jak zaznacza agencja dpa, od niemieckiej federalnej prokuratury generalnej nie udało się na razie uzyskać komentarza na ten temat.

fot. / / Policja.pl

Poszukiwany mężczyzna to Anis Amri, obywatel Tunezji. Ma 24 lata, 178 cm wzrostu i ok. 75 kg wagi, ciemne włosy i brązowe oczy. Mężczyzna dobrze mówi po niemiecku. Wiadomo, że posługuje się różnymi nazwiskami. W dniu zdarzenia miał na sobie ciemną odzież, jasne buty i biały szal. Jeżeli ktoś zna tego mężczyznę lub go zauważy, pod żadnym pozorem nie powinien sam interweniować. Policja ostrzega, że może być uzbrojony i niebezpieczny.

Wakacje na giełdzie

„Wszystkie osoby, które mogą posiadać jakiekolwiek informacje na temat miejsca pobytu poszukiwanego proszone są o kontakt z policją niemiecką pod numerem +49 (0) 800-0130110 lub z dyżurnym Komendy Głównej Policji pod nr tel.: 22 601 21 63 lub z najbliższą jednostką Policji w kraju pod nr 997 lub 112” – głosi komunikat polskiej policji.

Za pomoc w ujęciu podejrzanego służby oferują 100 tys. euro nagrody.

Polski kierowca mógł próbować udaremnić zamach

24-letni Tunezyjczyk jest poszukiwany w związku z poniedziałkowym zamachem w Berlinie. Tego dnia ciężarówka z polskimi tablicami rejestracyjnymi wjechała w tłum ludzi na jarmarku bożonarodzeniowym. Zginęło 12 osób, a 48 zostało rannych. W szoferce tira znaleziono ciało mężczyzny. Jak się później okazało, był to polski kierowca feralnej ciężarówki, wraz z którą najprawdopodobniej został porwany.

Według wciąż niepotwierdzonych informacji niemieckiego dziennika „Bild”, który powołuje się na informacje od anonimowych śledczych, Polak miał próbować przejąć kontrolę nad pojazdem, gdy zorientował się, że zamachowiec próbuje wjechać w tłum ludzi. Tym samym jego działania mogły ograniczyć liczbę ofiar. Niestety sam miał ponieść śmierć z ręki napastnika, który miał go dźgnąć nożem, a po zatrzymaniu ciężarówki, zastrzelić. Strzały miały być oddane z wykonanego domowym sposobem "urządzenia do strzelania".

Czy Tunezyjczyk jest zamachowcem z Berlina?

Niemiecka policja nie potwierdza, czy poszukiwany Anis Amri jest terrorystą. Wiadomo jedynie, że w szoferce znaleziono portfel z dokumentami mężczyzny. Wszystko wskazuje na to, że zgubił go w trakcie szamotaniny z polskim kierowcą. Niemieccy śledczy wstrzymują się jednak z definiowaniem go jako terrorysty, biorąc pod uwagę przede wszystkim dobro śledztwa, ale pewnie także i wpadkę, jaką zaliczyli tuż po zamachu.

Policja zatrzymała bowiem na terenie pobliskiego zoo Pakistańczyka, który według pierwotnej wersji miał dokonać zamachu. Po przesłuchaniu okazało się jednak, że mężczyzna nie ma nic wspólnego ze zdarzeniem i wypuszczono go na wolność.

Niewykluczone jest również to, że portfel mógł być podrzucony specjalnie, aby rzucić podejrzenie na inną osobę. Świadkowie nie byli w stanie podać dokładnego opisu zamachowca wysiadającego z tira. Ich zeznania często wzajemnie się wykluczały.

Wczoraj „Die Welt” donosił o akcji oddziału specjalnego niemieckiej policji SEK, który wtargnął do dwóch mieszkań na terenie Berlina. W jednym z nich zatrzymano mężczyznę, jednak nie był to poszukiwany Tunezyjczyk.

Natomiast w czwartek dziennik "Bild", twierdził, że aresztowano cztery "osoby kontaktowe" Anisa Amriego. Regionalna telewizja publiczna WDR podała, że "funkcjonariusze niemieckich oddziałów antyterrorystycznych aresztowali w czwartek w Dortmundzie w Nadrenii Północnej-Westfalii cztery osoby". Jednak niemiecka prokuratura generalna zdementowała te informacje. 

Jak podaje Informacyjna Agencja Radiowa, Duńska policja przez całą noc przeszukiwała prom kursujący z miasta Gren w Danii do Varberga w Szwecji. Skontrolowano też wszystkich pasażerów. Powodem było kilka sygnałów, z których wynikało, że na promie może znajdować się 24-letni Tunezyjczyk Anis Amri.

Kilka osób zgłosiło niezależnie od siebie, że widziało mężczyznę w duńskim mieście, a także w terminalu promowym. Przeszukania i kontrole nie dały jednak żadnego rezultatu. Prom przybył do Szwecji z ponad 4-godzinnym opóźnieniem.

Kim jest Anis Amri?

Poszukiwany Tunezyjczyk, zgodnie z dokumentami znalezionymi w ciężarówce, urodził się w 1992 r. w miejscowości Tatawin. Mężczyzna miał przyjechać do Włoch w 2011 r. Według włoskich mediów trafił do ośrodka dla nieletnich na Sycylii, gdyż miał podać nieprawdziwą informację o swoim wieku. W placówce miał brać udział w zamieszkach i m.in. podłożyć ogień, za co został skazany na cztery lata więzienia. Wypuszczono go na wolność w 2015 r. i wydalono z Włoch. W Niemczech miał się znaleźć w lipcu 2015 r.

Jak informowała wczoraj niemiecka ZDF, Anis Amri miał zostać aresztowany i przewieziony do więzienia w Ravensburgu, po tym jak odrzucono jego wniosek o azyl i odkryto kontakty z islamistami.

24-latek uczęszczał na kazania imama o pseudonimie Abu Walaa. "Kaznodzieja bez twarzy" (n a nagraniach zawsze stał tyłem do kamery) został aresztowany 8 listopada za jawne wspieranie tzw. Państwa Islamskiego i rekrutowanie bojowników. Według informacji medialnych poszukiwany Tunezyjczyk mógł być jednym z uczniów zatrzymanego imama. Służby podejrzewały, że szykuje napad w celu zdobycia środków na zakup broni. Miał też być dilerem narkotyków.

Z nie do końca jasnych przyczyn Anis Amri został wypuszczony z więzienia po dwóch dniach. ZDF twierdzi, że powodem był brak dokumentu tożsamości, który to uniemożliwiał jego deportację. Ponoć Tunezja miała także odmawiać jego przyjęcia.

Jak pisze w czwartek "Der Spiegel", w ramach postępowania przeciwko kilku islamskim kaznodziejom szerzącym nienawiść śledczy dotarli do nagrań z podsłuchów, z których wynikało, że Amri proponował zamach samobójczy.

Jego wypowiedzi były jednak tak niejasne, że nie wystarczyły jako podstawa do zatrzymania. Tunezyjczyk dowiadywał się ponadto u źródła znanego policji o możliwość załatwienia sobie broni.

New York Times informuje, że Amri zwrócił na siebie także uwagę amerykańskich służb, gdy w internecie szukał informacji  o tym, jak skonstruować bombę domowej roboty. Miał się też ponoć przynajmniej raz skontaktować z tzw. Państwem Islamskim poprzez aplikację Telegram. Dlatego 24-latek trafił na czarną listę osób, które nie mogą wejść na pokład samolotów lecących do USA.

Jak na razie w sprawie poszukiwanego Tunezyjczyka mamy wciąż więcej pytań niż odpowiedzi. Czy faktycznie dokonał zamachu? Czy zradykalizował się i został terrorystą? I najważniejsze pytanie - dlaczego niemieckie służby spuściły go z oka.

Marcin Hołubowicz/PAP/IAR

Źródło:
Tematy

Komentarze (36)

dodaj komentarz
~Gnida
Chętnie bym tego ryja zakablował, nawet bez tych 100tys euro.

Ale za 100tys euro zakablował bym go w podskokach. Niech no go tylko zobaczę...
~Bolek
Polska policja niech sprawdzi czy nie ma go w Gdańsku, u prezydenta. On tak kocha islamistów, że wszystko możliwe.
~moralista
Szwaby to współwinni z arabem/ami/ tej tragedii. Ludzie z zakładu dla którego był przeznaczony ładunek, wiedząc jak ich dzielnica jest niebezpieczna powinni kierowcy zaproponować postój na terenie zakładu, a nie zostawić go na pastwę arabom. Tak potraktowali Polaka, gdy równocześnie żółtych przyjmują z otwartymi ramionami. Niepotrzebna Szwaby to współwinni z arabem/ami/ tej tragedii. Ludzie z zakładu dla którego był przeznaczony ładunek, wiedząc jak ich dzielnica jest niebezpieczna powinni kierowcy zaproponować postój na terenie zakładu, a nie zostawić go na pastwę arabom. Tak potraktowali Polaka, gdy równocześnie żółtych przyjmują z otwartymi ramionami. Niepotrzebna tragedia z powodu ludzkiej bezduszności.
~arek
Kukułcze jajo. Włosi go wydali, Tunezyjczycy odmówili przyjęcia z powrotem, Amerykanie wpisali na listę osób niepożądanych, Niemcy zatrzymywali, ale nie mogli przetrzymywać. Takich historii będzie coraz więcej. Gadanie, że PIS nas przed czymś uratował, świadczy jedynie o intelektualnej ułomności. Na razie chroni nas jedynie bieda.Kukułcze jajo. Włosi go wydali, Tunezyjczycy odmówili przyjęcia z powrotem, Amerykanie wpisali na listę osób niepożądanych, Niemcy zatrzymywali, ale nie mogli przetrzymywać. Takich historii będzie coraz więcej. Gadanie, że PIS nas przed czymś uratował, świadczy jedynie o intelektualnej ułomności. Na razie chroni nas jedynie bieda. Nawet terroryści lubią bogate i wygodne życie.
~Eskimos
Też jestem tego zdania. Nagle po 3 dniach znajdują portfel, hehe...
~midas
bieda chroni , ale nie 'na razie' tylko na dluuuugie lata...szkoda ze nie kierowcow tir'ow
~MacGawer
A zadałeś sobie pytanie JAK przekroczył granicę? Czy przypadkiem ktoś nad wyraz politpoprawny pozwolił mu na wjazd do Europy? Bo ja doskonale przypominam sobie co Merkel & s-ka mowili gdy Orban zaczął kontrolowac tych "uciekinierów" z Syrii, Erytrei (tam jest jakaś wojna, bo nie słyszałem?) czy Pakistanu (znowu walczą A zadałeś sobie pytanie JAK przekroczył granicę? Czy przypadkiem ktoś nad wyraz politpoprawny pozwolił mu na wjazd do Europy? Bo ja doskonale przypominam sobie co Merkel & s-ka mowili gdy Orban zaczął kontrolowac tych "uciekinierów" z Syrii, Erytrei (tam jest jakaś wojna, bo nie słyszałem?) czy Pakistanu (znowu walczą z Indiami o Kaszmir bo o innych wojnach nie słyszałem?).

Notab bene gdy Merkel wyslała pociągi po "uciekinierów" w chwili pzrekroczenia granicy notorycznie zatrzymywano je przy pomocy hamulca bezpieczenstwa. Wtedy wyskakiwało z nich po kilkuset osob ktore uciekały przed niemieckim socjałem... a raczej pzred ZDJĘCIEM ODCISKÓW! To, że policja miała odciski w/w Tunezyjczyka było ich szczęsciem w nieszczęsciu bo przynajmniej wiedzą kto jest winny.

~MacGawer odpowiada ~Eskimos
Tutaj cytują różne "Bildy" i inne brukowce. Z oficjalnych informacji jakie usłyszałem wynikało, że zdjęli z drzwi odciski palców i na tej podstawie ustalili, że Pakistańczyk jest niewinny. Ponieważ Tunezyjczyk byl wielokrotnie aresztowany ustalenie sprawcy było dziecinnie proste - jego odciski mieli od dawna w kilku bazach.
~PasazerNostromo
Czy ktos wreszcie zada pytanie, co on robil w ciezarowce, do tego za kierownica pojazdu??
~nbvgfds
da się to wyczytać z treści, próbuj do skutku :)

Powiązane: Niemcy

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki