REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Zaliczenie studiów przez doświadczenie zawodowe? Nie będzie łatwo

2015-10-22 06:00
publikacja
2015-10-22 06:00
Dodaj Bankier.pl w Google

Zaliczenie doświadczenia zawodowego na poczet studiów? Od zeszłego roku w Polsce jest to możliwe. W praktyce jednak nie jest tak proste, jak mogłoby się wydawać. Przed uczelniami jeszcze sporo pracy, przed pracującymi studentami – cierpliwości. A być może również wydatków.

Od tego roku akademickiego niektóre uczelnie rozpoczęły już procedurę wdrożeniową uznawania efektów kształcenia pozaformalnego i nieformalnego. Dzięki niemu pracujący kandydaci na studia będą mogli zmniejszyć liczbę zajęć nawet o połowę. Nie będzie to jednak takie łatwe, jak mogłoby się wydawać. Co więcej, ustawodawca dopuszcza pobieranie opłat od takiej procedury, z czego niektóre uczelnie nie zamierzają rezygnować.

fot. MAREK WISNIEWSKI / / FORUM

Idea Unii Europejskiej w zakresie zaliczania przedmiotów osobom, które chciałyby studiować mimo pracy zawodowej, znalazła już jednak w Polsce entuzjastów rok wcześniej. Od zeszłego roku akademickiego doświadczenie zawodowe jest uznawane w uzyskaniu dyplomu studiów wyższych na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu, który jako pierwsza uczelnia w Polsce zaimplementował w Polsce rozwiązania z zachodniej Europy. Uniwersytet zdecydował jednak na wprowadzenie tej procedury dla aktualnych studentów, czego nie wymusza nowelizacja ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym.

Konieczne 5 lat doświadczenia

Ustawa dość rygorystycznie reguluje wymagania jakie kandydat na studia musi spełnić, by móc mieć zaliczoną część przedmiotów. W przypadku rekrutacji na studia licencjackie lub jednolite magisterskie powinien udokumentować aż 5 lat doświadczenia zawodowego. W przypadku rekrutacji na studia II stopnia wymóg ten spada do 3 lat oraz do 2 lat w przypadku rekrutacji na kolejny kierunek studiów (jeśli kandydat zdobył już jeden tytuł magistra).

Kierunki studiów wyłączone z procedury uznawania efektów kształcenia się

  • lekarski, lekarsko-dentystyczny, farmacja, pielęgniarstwo i położnictwo
  • analityka medyczna/medycyna laboratoryjna
  • lekarz weterynaria
  • architektura

Źródło: Ustawa Prawo o szkolnictwie wyższym z dnia 27 lipca 2005 r., Dz. U. 2005 Nr 164 poz. 1365 (z późniejszymi zmianami)

Uczelnie są jednak zobligowane do tego, by na każdy kierunek, poziom i profil kształcenia nie przyjąć więcej kandydatów (z uznanymi efektami kształcenia się) niż 20 proc. ogólnej liczby studentów. Rekrutujący się musi także pamiętać, że do uznania tych efektów kwalifikuje się nie więcej niż 50 proc. punktów ECTS możliwych do osiągnięcia na studiach. Nie ma więc możliwości zaliczenia studiów w całości – nawet jeśli doświadczenie zawodowe na to pozwalało ze względu na dopasowanie do sylabusów przedmiotowych.

Wakacje na giełdzie

Kto da więcej?

Niektóre uczelnie decydują się rozszerzyć uznawanie doświadczenia zawodowego z kandydatów także na aktualnych studentów. Szlaki przetarł w zeszłym roku Uniwersytet Ekonomiczny we Wrocławiu. – Wszystkie uczelnie od 1 października powinny mieć funkcjonujące procedury potwierdzania efektów uczenia się. My zastosowaliśmy uznawanie efektów kształcenia już wcześniej i dotyczyło to osób posiadających prawa studenckie – tłumaczy w rozmowie z Bankier.pl dr inż. Leszek Cybulski z Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu.

O takim ułatwieniu studiowania wszystkim, a nie tylko kandydatom, mówią także inne uczelnie – m.in. Szkoła Główna Handlowa w Warszawie. W regulaminie SGH zostało jednak sprecyzowane, że zarówno kandydata, jak i aktualnego studenta obowiązują takie same wymogi dotyczące okresu doświadczenia zawodowego. To inne warunki od tych, jakie od lat stosowane są już w Europie. We Francji można zaliczyć wszystkie przedmioty na podstawie doświadczenia z pracy. – Zdarzają się przypadki, gdzie 5-letnie studia magisterskie studenci zaliczali w rok – dodaje Cybulski. W Niemczech natomiast można zaliczyć taką drogą tylko 50 proc. punktów ECTS, a Wielka Brytania obrała strategię odwrotną od polskiej – skorzystać z takiej formy zaliczenia mogą tylko studenci, a nie kandydaci.

Nie ma nic za darmo

Sama trudność w uzyskaniu potwierdzenia efektów kształcenia to nie jedyna kwestia, z jaką musi liczyć się wnioskodawca. Uczelnie w celu ustalenia zasadności wniosku powołują specjalne komisje, w których zasiadać mogą także wykładowcy danego przedmiotu, by wydać odpowiednią rekomendację dziekanowi wydziału. Do niego należy ostateczna decyzja, czy efekty kształcenia się pozaformalnego i nieformalnego zostaną uznane bądź nie.

Ustawodawca dopuszcza pobieranie opłat za taką procedurę, zaznaczając, że jej wysokość nie może być wyższa niż 120 proc. nakładów poniesionych na jej organizację. To stwarza możliwość, by uczelnie mogły powiększyć swoje przychody o te pochodzące z rozpatrzenia każdego wniosku. – Będzie tabela opłat – przyznaje krótko Piotr Karwowski z Działu Informacji i Komunikacji SGH.

Obawy przed obniżeniem poziomu nauczania

Nie bez powodu procedura uznania efektów kształcenia się nie jest najprostsza. Jak przyznaje dr inż. Cybulski, zdarza się, że sami nauczyciele akademiccy obawiają się, że procedura przyczyni się do obniżenia poziomu szkolnictwa wyższego. W zeszłym roku akademickim na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu na 34 wnioski zaakceptowano jednak zaledwie 7.

Najważniejsze informacje dotyczące procedury uznania efektów kształcenia się
  • każda uczelnia i wydział określają odrębnie przedmioty możliwe do zaliczenia przez uznanie efektów kształcenia się,
  • uczelnie zobligowane są jedynie do uznawania efektów kształcenia się kandydatów na studia, 
  • nie ma możliwości zaliczenia więcej niż 50 proc. pkt. ECTS w drodze uznania efektów kształcenia się,
  • na danym roku akademickim i danym kierunku, osoby z uznanymi efektami kształcenia się nie mogą stanowić więcej niż 20 proc. ogółu studentów,
  • wnioski będą rozpatrywane przez powołane komisje, w których zasiadać będą wykładowcy konkretnego przedmiotu - ich zadaniem będzie wydanie rekomendacji dziekanowi wydziału, który podejmuje decyzję o uznaniu efektów kształcenia się,
  • od decyzji można się odwołać i wnieść o ponowne rozpatrzenie,
  • uczelnie mają prawo pobierać opłaty za przeprowadzenie postępowania, ale nie może być to więcej niż 120 proc. kosztów poniesionych na jego przeprowadzenie
Źródło: Opracowanie własne Bankier.pl

Nie należy zatem rozpatrywać nowych uwarunkowań prawnych jako „bocznej furtki” dla studentów i kandydatów na studia. Wymagania są wysokie i zgodne ze standardami nauczania danego przedmiotu, uwzględniającymi wiedzę, umiejętności i kompetencje społeczne.

Na tę chwilę Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego nie wie jeszcze, ile uczelni w kraju wprowadziło nowe procedury w wymaganym terminie do 30 czerwca b.r. Nie określono także konsekwencji, jakie poniosą spóźnialscy. Ustawa jednak obliguje ich do uznawania efektów kształcenia się wcześniej czy później, choć zważywszy na wymogi, nie będzie to rozwiązanie dostępne dla każdego.

Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Emil Stępień i Doda oskarżeni za „Dziewczyny z Dubaju” i „Grom”. Śledczy biorą na tapet „Pitbulla”
Tematy

Komentarze (16)

dodaj komentarz
~noter
studiuje dziennie na wyższej szkole bezpieczenstwa i nie mam zadnego problemu z łączeniem studiów z pracą, a poziom bardzo przyzwoity
~dominika
fajnie by było gdyby taki system działał. chociaż nie powiem, na studiach też się trochę nauczyłam. a teraz jak skończyłam, to się uczę dalej ;) tym razem na stażu w impelu. na szczęście udało się dostać, i już wiem czemu ludzie chwalili to miejsce. jest mega, mam sporo roboty, więc zbieram doświadczenie. i same konkrety a nie pitu pitu.
~endi
Studenci ostatniego roku za męczenie się przez cały okres studiów powinni dostać od uczelni prezent , zaliczenie jednego z przedmiotów bez egzaminu , zawsze najcięższe egzaminy są na pierwszych latach studiów więc na ostatnim roku powinien być mały gratisik
~lekmed
potwierdzam , na ostatnim 6 roku są przedmioty ściśle " kosmetyczne " , później raz jeszcze wałkowane i kończące się egzaminem w ramach zaliczenia stażu podyplomowego , jakiś drobny przedmiot jednosemestrowy uczelnia mogłaby podarować studentowi , rozwiązanie wydawałoby się kontrowersyjne ale fajne , bo zmienia podejście potwierdzam , na ostatnim 6 roku są przedmioty ściśle " kosmetyczne " , później raz jeszcze wałkowane i kończące się egzaminem w ramach zaliczenia stażu podyplomowego , jakiś drobny przedmiot jednosemestrowy uczelnia mogłaby podarować studentowi , rozwiązanie wydawałoby się kontrowersyjne ale fajne , bo zmienia podejście uczelni do człowieka na bardziej ludzkie
~mam_dość
Kretyński pomysł. Studiowanie przez niestudiowanie. No ale ok, kolejny krok, jaki ten kraj zrobił w kierunku samodestrukcji.
~qwe
Po co to utrudniać
Trzeba wprowadzić przepisy które pozwalają na nabycie dyplomu po rozmowie kwalifikacyjnej
Do takiego zaniżania standardów to wszystko zmierza.
~ProgramistaObjC
Jaki to ma sens jeżeli praca w wielu branżach nie ma nic wspólnego z studiami? Przykład to IT, na uczelni robi sie naukowe badania, w pracy to najczęściej zwykłe rzemiosło jak wbijanie gwoździa. Zero wspólnego więc jak tu zaliczyć jedno na poczet drugiego to ja nie wiem.
~mgrinżchemik
mnie się idea podoba , podałem niżej przykład z mojej branży , sadzę ,że na pierwszym-drugim roku studiów na każdym prawie kierunku jest sporo takich zajęć które pracujący maja opanowane , zapytam np mechaników czy na początku studiów nie ma nauki rysowania i czytania rysunków technicznych którą to umiejętność pracujący na obrabiarkach mnie się idea podoba , podałem niżej przykład z mojej branży , sadzę ,że na pierwszym-drugim roku studiów na każdym prawie kierunku jest sporo takich zajęć które pracujący maja opanowane , zapytam np mechaników czy na początku studiów nie ma nauki rysowania i czytania rysunków technicznych którą to umiejętność pracujący na obrabiarkach ma opanowaną ?
~star41 odpowiada ~mgrinżchemik
Czytania rysunków, to może ma ale sporządzania (CAD) to chyba nie niekoniecznie.
~cykor21
Pytanie najważniejsze: czy takie ułatwienia daje którakolwiek uczelnia z top 100 rankingu światowego?

Trudno mi sobie wyborazić, żeby ktoś bez dyplomu wykonywał pracę, która takiego dyplomu wymaga i jego doświadczenie zawodowe pokrywa się częściowo z materiałem akademickim.

To raczej wygląda na kolejny sposób, aby
Pytanie najważniejsze: czy takie ułatwienia daje którakolwiek uczelnia z top 100 rankingu światowego?

Trudno mi sobie wyborazić, żeby ktoś bez dyplomu wykonywał pracę, która takiego dyplomu wymaga i jego doświadczenie zawodowe pokrywa się częściowo z materiałem akademickim.

To raczej wygląda na kolejny sposób, aby słabsze uczelnie zwiększyły liczbę studentów, na uczelniach, zwłaszcza ekonomicznych brakuje studentów, dlatego nie jestem zdziwiony, że akurat uczelnie ekonomczne jako pierwsze są tym uznawaniem zainteresowane.

Powiązane: Studia

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki