Były premier Mateusz Morawiecki nabył prawo do ekwiwalentu pieniężnego w wysokości ponad 118 tysięcy złotych brutto - poinformowało tvn24.pl Centrum Informacyjne Rządu. Chodzi o zaległy urlop.


Tuż po nowym roku działy kadr przypominają pracownikom o konieczności odbioru zaległego urlopu za 2023 rok. Mimo że przepisy pozwalają na odbiór aż do września, to wiele firm planuje je o wiele wcześniej, aby zaległości nie spowodowały utrudnień na przełomie lata i jesieni.
Bardzo zły przykład daje tu Kancelaria Prezesa Rady Ministrów. Jak się bowiem dowiedział portal tvn24.pl oraz dziennik "Fakt", premier Mateusz Morawiecki nie wykorzystał aż 104 dni urlopu. Zapłacą za to podatnicy.
"Ekwiwalent urlopowy to nie kwestia wniosku czy żądania pracowników, ale przepis kodeksu pracy i jest on wypłacany niezależnie od woli czy wniosku osoby zainteresowanej. Podobne ekwiwalenty były wypłacane wcześniej, także premierowi Tuskowi, gdy w 2014 r. porzucił stanowisko polskiego premiera i przeniósł się do Brukseli" - pisze "Fakt".
Czy zaległy urlop przedawnia się lub przepada?
Pracodawca, który nie udzieli pracownikowi zaległego urlopu do 30 września, dopuszcza się wykroczenia przeciwko prawom pracownika. Nieudzielenie urlopu zaległego nie powoduje utraty pracownika do urlopu zaległego.
"Poważnie traktowana funkcja Prezesa Rady Ministrów rzadko pozwala na korzystanie z urlopu wypoczynkowego, a pan premier Morawiecki dał się poznać jako osoba szczególnie zaangażowana w zadania rządowe" – tak sprawę urlopu i ekwiwalentu komentuje "Faktowi" biuro poselskie Mateusza Morawieckiego.
- Pracownicy zatrudnieni w samorządach, urzędach wojewódzkich, skarbowych, a także w ministerstwach mają prawo do nieprzerwanego dwutygodniowego okresu urlopu wypoczynkowego. Wymiar urlopu jest taki sam jak pracowników zatrudnionych na umowę o pracę i wynosi albo 20, albo 26 dni w zależności od stażu pracy. Dodatkowo urzędnikom służby cywilnej przysługuje do 12 dni wolnego w ciągu roku. Zatem Mateusz Morawiecki, jeżeli spełnił wymogi, miał prawo do 38 dni urlopu w ciągu roku. Z uwagi na fakt, że przepisy, które regulują wypoczynek urzędników odsyłają do kodeksu pracy trzeba pamiętać, że nie ważne czy ktoś jest premierem, czy innym urzędnikiem ma prawo do nieprzerwanego odpoczynku w okresie przysługującego mu urlopu. Zasada ta wynika z art. 152 par. 1 k.p. - tłumaczy Ewelina Czechowicz, prawniczka specjalizująca się w prawie podatkowym, prawie ubezpieczeniem społecznych oraz odszkodowaniach.
- Zaległe 104 dni urlopu nie powinno mieć miejsca. Jak w każdym miejscu pracy powinno się pilnować tego, jak pracownicy wykorzystują urlop. Środki na ekwiwalent urlopowy Mateusza Morawieckiego bowiem będą pochodzić z budżetu państwa, z którego finansowana jest Kancelaria Premiera. Nikt jednak nie zadbał o to, aby w czasie sprawowania swojego urzędu Mateusz Morawiecki właściwie wykorzystał swój urlop wypoczynkowy - dodaje Czechowicz.
Warto też pamiętać, że nie każdy niewykorzystany urlop przejdzie na 2024 rok. O szczegółach można przeczytać tutaj.


























































