Wbrew temu, co się powszechnie sądzi, że młodzi Polacy nie spieszą się obecnie do zawierania związków małżeńskich, liczba gospodarstw domowych co roku się zwiększa. W tej sytuacji, przy 200 tys. małżeństw zawieranych każdego roku, aby rozwiązać problem mieszkaniowy, należałoby przekazywać ok. 400 tys. nowych i wyremontowanych mieszkań rocznie. - W chwili obecnej w ciągu roku oddawanych jest ok. 45 tys. mieszkań, co zaspokaja jedynie ok. 30 proc. potrzeb mieszkaniowych - twierdzi Ciechońska. - Przy utrzymaniu ubiegłorocznego tempa budownictwa w Polsce zaspokojenie potrzeb mieszkaniowych może nastąpić dopiero za ok. 40 lat - dodaje.
|
|
Przyznaje jednak, że wszyscy, których na to stać, wyprowadzają się z blokowisk do własnych domów lub nowych apartamentów w niskich budynkach, postawionych - co bardzo ważne - z cegły lub innych ekologicznych materiałów. - Z inwestycyjnego punktu widzenia jawi mi się następujący obraz w przyszłości: osiedla z wielkiej płyty będą się wyludniać i na pewno zmieniać na niekorzyść strukturę mieszkańców - twierdzi prezes Kania. - Coraz częściej w wielkiej płycie znajdziemy przyjezdnych i mniej zamożne rodziny, które muszą zdecydować się na tańsze mieszkanie. Wielka płyta stanie się też najtańszym produktem na rynku wynajmu. Kondycja wysokich budynków z wielkiej płyty będzie się pogarszała a wartość ulokowanych tam nieruchomości będzie w stosunku do innych mieszkań malała. Uważam, że w przyszłości wielka płyta będzie jednym z najtrudniejszych produktów do sprzedania - ocenia.
Dziennik Zachodni
(mu)



























































