Trwa wielka wyprzedaż tureckich aktywów: słabnie waluta, tanieją akcje i eksplodują rentowności obligacji skarbowych. Turcja obok Indii i Brazylii stała się jedną z głównych ofiar globalnej ucieczki kapitału z rynków wschodzących.
Wczoraj po raz pierwszy w historii za dolara amerykańskiego trzeba było zapłacić więcej niż dwie liry (TRY). W środę turecka waluta biła kolejne rekordy słabości – kurs dolara sięgnął prawie 2,07 TRY. Główny indeks giełdy w Stambule notował najniższy poziom od przeszło roku, zniżkując o 1,5% po tym, jak we wtorek stracił 4,7%.
| »Paniczna ucieczka z rynków wschodzących |
Dramatycznie wręcz wygląda sytuacja na tureckim rynku długu. Rentowność obligacji 10-letnich wzrosła do 10,22%, choć jeszcze w maju wynosiła 5,90%. Skala załamania nad Bosforem jest porównywalna z tym, co dzieje się w Indiach, które przeżywają najcięższy kryzys finansowy od 22 lat.
Załamanie na rynkach wschodzących wynika z kombinacji dwóch czynników. Pierwszym są spekulacje dotyczące ograniczenia dodruku dolarów (quantitative easing – QE) przez Rezerwę Federalną. To właśnie polityka QE przez ostatnie lata sztucznie pompowała wyceny aktywów finansowych. Gdy fala arbitralnie kreowanej gotówki zacznie w końcu opadać, wraz z nią spadają ceny najbardziej rozgrzanych walorów. Tylko od początku sierpnia zagraniczni inwestorzy wyciągnęli 2,4 mld dolarów z azjatyckich rynków wschodzących.

Drugim katalizatorem wyprzedaży tureckich aktywów jest sytuacja w Syrii, z którą Turcja ma granicę o długości 822 km. Perspektywa zbrojnej interwencji Stanów Zjednoczonych w Syrii i rosnące ceny ropy naftowej zniechęcają zagranicznych inwestorów, dla których Turcja była w ubiegłym roku jedną z najmodniejszych lokat kapitału.
Zobacz także
K.K.































































