REKLAMA

Przepis na "pompę" po turecku. 40 000% zysku i aresztowania w otoczeniu Erdoğana

Michał Misiura2026-09-24 06:00redaktor Bankier.pl
publikacja
2026-09-24 06:00
Dodaj Bankier.pl w Google

Niecałe 1400 km od Warszawy rozgrywa się właśnie jedna z największych afer finansowych ostatnich lat. Jej centrum stała się giełda w Stambule, gdzie manipulacje funduszy inwestycyjnych doprowadziły do napompowania i pęknięcia bańki o wielkości do 18 mld dolarów. Turecki sektor finansowy stanął na krawędzi kryzysu, a wśród osób objętych śledztwem są ludzie z otoczenia prezydenta, partii władzy i mediów. 

Przepis na "pompę" po turecku. 40 000% zysku i aresztowania w otoczeniu Erdoğana
Przepis na "pompę" po turecku. 40 000% zysku i aresztowania w otoczeniu Erdoğana
fot. Osman Orsal / / FORUM

Między 15 a 17 września 2026 roku turecki rynek kapitałowy stanął przed ryzykiem kryzysu płynności, gdy w ciągu kilkudziesięciu godzin dwa podmioty zarządzające aktywami - Pusula Portföy oraz Tera Portföy - ogłosiły niezdolność do wypłaty środków klientom chcącym zrealizować wykup jednostek. W reakcji Turecka Komisja Papierów Wartościowych (SPK) zablokowała handel i nakazała likwidację 131 funduszy o aktywach o wartości 890 mld lir (18,3 mld dolarów). Główny indeks giełdy w Stambule BIST 100 spadł w trakcie jednej sesji o ponad 5%, a bank centralny musiał wpompować do systemu bankowego 300 mld lir w ramach aukcji repo, by ograniczyć ryzyko rozlania się kryzysu na sektor bankowy.

Przepis na pompę po turecku

U źródeł problemów z płynnością leżał mechanizm sztucznego pompowania wycen aktywów, który funkcjonował przez kilkanaście miesięcy. Z jego istnienia od dłuższego czasu zdawali sobie sprawę zarówno regulator, jak i nawet agencja MSCI, która z jego powodu sygnalizowała możliwość obniżenia klasyfikacji tureckiego rynku.

Podczas sesji Q&A z zagranicznymi dziennikarzami na Borsa İstanbul dr Mahmut Aydoğmuş, dyrektor ds. relacji z inwestorami tureckiej giełdy, przyznał na początku września, że dla parkietu była to bardzo poważna kwestia, na której rozwiązanie poświęcono dużo pracy.

- Cały problem wynikał z luki prawnej w dotychczasowych przepisach. Niektóre prywatne fundusze mocno koncentrowały swój kapitał na akcjach jednej, wybranej spółki. Sztucznie wywoływało to gwałtowny wzrost kursu tej spółki, a to z kolei automatycznie podnosiło wycenę aktywów netto samego funduszu do nieracjonalnych poziomów. W świetle starych przepisów nie było to formalnie nielegalne, ale miało wybitnie manipulacyjny charakter - wyjaśniał Mahmut Aydoğmuş.

Scammingout

W odpowiedzi Borsa İstanbul, we współpracy z Turecką Komisją Papierów Wartościowych, przedstawiła nowe regulacje dla funduszy oraz znacząco zaostrzyła wymogi dotyczące przejrzystości polityki informacyjnej. Według Mahmuta Aydoğmuşa kroki te miały zamknąć lukę prawną i odpowiedzieć na kwestie budzące niepokój MSCI.

Nie zapobiegły jednak pęknięciu napompowanego balonu. 

40 000% zysku, ale jak go wypłacić?

Ozan Demircan, niezależny turecki korespondent, związany wcześniej z "Handelsblatt", w opisie sprawy na platformie Substack zwrócił uwagę na prostotę mechanizmu. Fundusze koncentrowały się na akcjach o niewielkiej płynności, gdzie wysoki popyt mógł łatwo podnieść wycenę walorów. Gdy kursy rosły, automatycznie rosła wycena aktywów funduszu. Wysoka stopa zwrotu przyciąga kolejnych inwestorów, których kapitał pozwalał na dodatkowe zakupy.

- Klienci swoimi wpłatami współtworzą więc sukces, który wcześniej przekonał ich do inwestycji - podkreślał Ozan Demircan - Problem pojawia się przy sprzedaży. Jeśli akcja rośnie dzięki kilku transakcjom ze 100 do 150 lir, również duży pakiet czysto matematycznie zyskuje na wartości. Nie oznacza to jednak, że dla całego pakietu znajdą się kupcy po 150 lir. Na wyciągu z konta widnieje majątek, którego ekwiwalent ktoś dopiero musi zapłacić. W ten sposób niektóre fundusze osiągały stopy zwrotu rzędu 40 000% w ciągu zaledwie kilku lat.

Samonapędzający się wzrost wycen zamieszanych w aferę funduszy został przerwany 28 sierpnia 2026 r., gdy SPK zaostrzyła przepisy dotyczące dopuszczalnej koncentracji pozycji i nakazała sumowanie pakietów akcji należących do różnych funduszy tego samego zarządcy.

Wymóg redukcji pozycji wywołał falę wyprzedaży akcji. Na rynku zabrakło jednak kupców gotowych odkupić pakiety po zawyżonych cenach. Gdy klienci zaczęli masowo żądać zwrotu gotówki, fundusze stały się niewypłacalne. Tylko z jednego z nich (Pusula) inwestorzy próbowali wycofać na raz 90,1 mld lir (1,84 mld dolarów). 

Bliski krąg podejrzanych

Minister sprawiedliwości Akın Gürlek poinformował, że w związku ze sprawą funduszy, postępowaniem objęto 60 osób - czterech podejrzanych trafiło do tymczasowego aresztu, 44 osoby przebywały w policyjnej izbie zatrzymań, a za resztą wysłano listy gończe - tak wyglądał stan na 22 września.

W centrum zainteresowania śledczych znaleźli się kluczowi menedżerowie firm zamieszanych w aferę, w tym 28-letni prezes rady nadzorczej Pusula Portföy Muhammed Yarız, w przeszłości działacz stambulskiej młodzieżówki rządzącej partii AKP, wobec którego nadzór giełdowy zastosował już w przeszłości czasowy zakaz handlu w związku z podejrzeniem manipulacji rynkowej.

Wśród osób zatrzymanych w sprawie Tera znalazły się również osoby powiązane z obozem władzy. Do celi trafili dwaj znani ekonomiści - bracia Emre i Kerem Alkinowie. Pierwszy z nich to rektor stambulskiego Uniwersytetu Topkapı, mianowany na to stanowisko przez prezydenta Erdoğana i zasiadający w jego akademickiej radzie konsultacyjnej. Drugi, Kerem Alkin, pełnił w przeszłości funkcję ambasadora Turcji przy OECD oraz członka rad nadzorczych państwowego funduszu majątkowego i Halkbanku. W spółce Tera Yatırım stał na czele komitetu audytu oraz komitetu ds. wczesnego wykrywania ryzyka.

Listę podejrzanych uzupełniają Abdulkadir Özkan, były główny doradca premiera Ahmeta Davutoğlu oraz Serdar Turhan. Drugi z wymienionych jeszcze w marcu 2026 roku występował publicznie jako filantrop w Bingöl, odbierając pamiątkową tablicę z rąk wiceprezydenta Cevdeta Yılmaza i wmurowując kamień węgielny pod dom dziecka u boku Bilala Erdoğana, syna prezydenta. 

- Wspólne wystąpienie nie stanowi dowodu na polityczne współsprawstwo w transakcjach giełdowych. Pokazuje jednak, jakimi sygnałami zaufania otaczano tych przedsiębiorców. Ktoś, kto odbiera wyróżnienie od wiceprezydenta i otwiera projekt edukacyjny z synem prezydenta, jawi się jako społecznie uznany partner państwa. Dla inwestorów może to być bardziej uspokajające niż wnikliwa lektura prospektu funduszu - podkreślał w swoim materiale Ozan Demircan. 

Siatka powiązań sięgała również rynku prasowego, który dawał funduszom przestrzeń do promocji.  Związany ze sprawą holding Bulls Yatırım posiadał ponad 20% udziałów w cenionym dzienniku gospodarczym "Dünya". Współwłaścicielką holdingu jest Neslihan Mumcu, żona byłego wiceministra kultury, a obecnie członka władz państwowego urzędu BTK. Oprócz tego w sprzyjającym władzom dzienniku "Sabah" stałą rubrykę ekonomiczną prowadził wspomniany już prof. Kerem Alkin, który w tym samym czasie odpowiadał za kontrolę ryzyka w Grupie Tera.

Czyszczenie indeksu

Aby nie dopuścić do rozprzestrzeniania się kryzysu, turecki odpowiednik KNF (SPK) wstrzymał obrót i nakazał likwidację 131 funduszy zarządzanych przez siedem podmiotów. Za proces wyprzedaży aktywów i wypłaty środków odpowiadają państwowy Ziraat Bank oraz İşbank. 

22 września Borsa İstanbul ogłosiła zmianę składu głównego indeksu BIST 100, usuwając z niego ponad jedną czwartą spółek. Z indeksu wykluczono m.in. Katılımevim oraz Destek Finans Faktoring - podmioty znajdujące się w centrum manipulacji. Wprowadzono również nowe wymogi dla spółek z rynku Star Market, odrzucające podmioty o wskaźniku zmienności cen przekraczającym 10%.   

Minister skarbu i finansów Mehmet Şimşek w wystąpieniu telewizyjnym uspokajał rynki, twierdząc, że likwidowane fundusze stanowią około 10-11% rynku, a 90% sektora działa w sposób prawidłowy. Zapewnił, że sytuacja ma charakter lokalny i nie stwarza ryzyka systemowego dla tureckiej gospodarki.

Na rozwój wypadków czekają teraz inwestorzy na giełdzie w Stambule - po tąpnięciu w ubiegłym tygodniu BIST 100 porusza się bokiem i podczas środowej sesji zyskał 0,4%. 

Bankier.pl

Źródło:
Michał Misiura
Michał Misiura
redaktor Bankier.pl

Redaktor działu Rynki w Bankier.pl. Inwestowaniem zainteresował się podczas studiów. Zaczynał pisząc o rynku forex i kryptowalutach, żeby z czasem przenieść się na giełdę. W Bankier.pl śledzi produkty dla inwestorów i opisuje wydarzenia na rynkach kapitałowych. tel: 532 803 384

Tematy
Tanie konto firmowe i zysk z oszczędności? W tych bankach można liczyć na wysokie oprocentowanie
Tanie konto firmowe i zysk z oszczędności? W tych bankach można liczyć na wysokie oprocentowanie

Komentarze (1)

dodaj komentarz
trpaslik
Aktywa na całym świecie są napompowane, co nie oznacza że nie mogą być jeszcze bardziej. Ale wpuszczanie przez rząd, w takiej fazie rynku, w Polsce po czteroletnich wzrostach WIGu o 300% ludzi niedoświadczonych w OKI to kryminał.

Powiązane: Turcja

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki