Nadchodzące zakończenie drukowania dolara przez Fed przepłoszyło inwestorów z rynków wschodzących. Najgorzej sytuacja wygląda w Indiach i Brazylii.
Pod koniec czerwca szef amerykańskiego banku centralnego Ben Bernanke rozpoczął festiwal spekulacji dotyczących zakończenia dodruku dolara. Za zamknięciem programu ilościowego łagodzenia polityki pieniężnej (quantitative easing; QE) przemawia coraz lepsza kondycja amerykańskiej gospodarki widziana zwłaszcza na rynku nieruchomości oraz rynku pracy.
Jak na razie Rezerwa Federalna każdego miesiąca kupuje aktywa za 85 mld dolarów. Jednak już na początku września program QE ma zostać obcięty o 10 mld dolarów. Następnie do połowy przyszłego roku program zostanie wygaszony.
Zobacz także
Do niedawna to właśnie działania Rezerwy Federalnej były najważniejszym motorem napędzającym ceny na rynkach finansowych. Nie inaczej było z obligacjami krajów rozwijających się, które notowały historyczne szczyty. Wysokie wyceny obligacji były pomocne dla rządów, gdyż pozwalały tanio finansować dług publiczny (wzrost ceny obligacji oznacza spadek ich rentowności).
Teraz jednak okazuje się, że ceny nie mogą być już tak wysokie, ponieważ niedługo zabraknie płynności z Fed. To rodzi olbrzymie problemy dla wszystkich rynków wschodzących.
Kapitał wraca do domu
Nadchodzący koniec QE to fatalna wiadomość dla krajów, które uzależniły się od działań Fedu. Ciężkie chwile przeżywają Indie oraz Brazylia. Oba kraje muszą obecnie stawić czoła skokowemu wzrostowi rentowności obligacji oraz załamaniu kursu walutowego. Dla przykładu rentowność obligacji Indii momentami rosły powyżej 9,2 proc., co było najwyższym poziomem od pięciu lat.

Kurs brazylijskiego reala i indyjskiej rupii. Źródło: Stooq.pl
Brazylijski bank centralny do końca roku chce przeznaczyć aż 60 mld dol. na stabilizowanie kursu walutowego. Mimo to real został przeceniony już o 14 proc. w ciągu ostatnich trzech miesięcy oraz nie przestaje tracić. Także Indie podejmują działania ukierunkowane na stabilizowanie sytuacji, jednak rupia spada w stosunku do dolara do najniższego poziomu w historii.
Wyprzedaż dotyka także meksykańskiego peso, które obok indyjskiej oraz brazylijskiej waluty jest największą ofiarą ucieczki inwestorów z rynków wschodzących. Odpływ kapitału jest widoczny właściwie na wszystkich rynkach od Ameryki Południowej poprzez RPA oraz Turcję aż po Daleki Wschód. Sytuacja jest zatem coraz bardziej poważna.
Cynizm Amerykanów
Tymczasem Rezerwa Federalna nie czuje odpowiedzialności za ostatnie wydarzenia. Należy pamiętać, że jesteśmy tworem prawnym Kongresu oraz mamy uprawnienie tylko do zajmowania się interesem Stanów Zjednoczonych – powiedział Dennis Lockhart z Fed w wywiadzie udzielonym agencji Bloomberg. Pozostałe kraje muszę po prostu przyjąć to jako rzeczywistość oraz dostosować się do nas, jeżeli jest to istotne dla ich gospodarek - dodał Lockhart.
Tym samym mimo możliwości wywołania głębokiego kryzysu finansowego na wzór azjatyckiego załamania z 1997 roku Fed nie zamierza rozważać innych sposobów zakończenia inwestycji.
Polska perspektywa
Nerwowość na rynkach w niewielkim stopniu dotyka Polski. Chociaż złoty ostatnio uległ osłabieniu oraz obligacje wyraźnie potaniały, to położenie naszego kraju jest stosunkowo bezpieczne. Parametry naszego kraju, szczególnie rosnąca gospodarka oraz niski poziom długu publicznego na tle Unii europejskiej (55,6 proc. w Polsce wobec 85,3 proc. w UE), to argumenty na korzyść polskich obligacji.
Huragan przechodzący przez rynki wschodzące nie pozostanie jednak obojętny dla Polski, gdyż może doprowadzić do nadejścia kryzysu podobnego do tego z końca lat dziewięćdziesiątych. A dla polskiej gospodarki coraz mocniej zorientowanej na eksport problemy światowej gospodarki mają istotne znaczenie.
Piotr Lonczak
Analityk Bankier.pl
p.lonczak@bankier.pl




























































