Wysokie ceny mieszkań hamują sprzedaż. Ochłodzenie w mieszkaniówce

Nikt już nie liczy na poprawę warunków gospodarczych na rynku nieruchomości. Sprzedaż mieszkań spada, a indeks cen wciąż notuje zwyżki. Stawki za 1 mkw. w największych miastach Polski sięgają już poziomów, jakie widziano tuż po szczycie kryzysu finansowego sprzed dziesięciu lat. Sytuację pogarsza widmo likwidacji otwartych rachunków powierniczych postulowanej przez UOKiK.

Sierpniowy indeks cen mieszkań urban.one dla całej Polski wyniósł 97,79 pkt. To oznacza kolejne, niewielkie acz systematyczne, podwyżki cen na rynku mieszkań. Miesiąc wcześniej ten sam wskaźnik wynosił 97,63 pkt., a rok temu 96,60 pkt. Podwyżki dotyczyły także pozostałych indeksów – wynika z nowego raportu Bankier.pl, „Pulsu Biznesu” i urban.one.

(YAY Foto)

Sprzedaż mieszkań spada, a ceny wciąż rosną

Deweloperzy od miesięcy narzekają na drastyczne podwyżki cen materiałów, gruntów pod zabudowę i presję cenową ze strony pracowników budowlanych. Od miesięcy klienci widzą też efekty tych czynników na cenie, jaką przychodzi zapłacić za 1 mkw. mieszkania.

W grupie dużych miast wskazania indeksu wyniosły w sierpniu 98,38 pkt., co oznacza, że płaci się za mieszkania już niemal tyle, co w 2010 roku. Patrząc na nieco bliższą przyszłość, to o 0,30 pkt. więcej niż w lipcu i o ponad 2 pkt. więcej niż rok temu. Podwyżki dotyczą także samej Warszawy. Ostatnie odczyty to 98,27 pkt – to już prawie 5 pkt. więcej niż przed rokiem.

– Mamy znacząco przeszacowane ceny gruntów budowlanych. Mierzymy się z absurdalnie wysokimi kosztami realizacji budynków mieszkalnych, najwyższymi w historii. Mamy zapaść w procedurach administracyjnych, szczególnie w Warszawie, gdzie administracja samorządowa stosuje albo włoski strajk, wzywając deweloperów do nieustannego uzupełniania wniosków o decyzje lub wprost odmawiając ich wydania – mówi Michał Kubicki, prezes zarządu Unimax Development.

Na rynku gruntów pojawiają się jednak powoli sygnały, że nadchodzą korekty cen. W analizowanym okresie indeks cen gruntów wyniósł 126,47 pkt. – to niewiele mniej niż miesiąc wcześniej, ale już 1 pkt. w dół względem zeszłego roku.

Depresja na rynku

Żaden z grona ankietowanych w badaniu urban.one specjalistów i przedstawicieli rynku nieruchomości nie przewiduje poprawy warunków gospodarczych w najbliższych sześciu miesiącach. Równie depresyjne nastroje dotyczą całej polski, grupy dużych miast, jak i Warszawy (tu pojawił się niewielki odsetek optymistycznych głosów – 5 proc.).

Nie ma jednak zgody, czy będzie gorzej, czy tak samo jak teraz – mniej więcej po połowie rozkładają się głosy za oboma scenariuszami rozwoju sytuacji. Optymistyczniej patrzono natomiast na rynek gruntów – tam ok. 1/3 respondentów oczekuje poprawy, a połowa utrzymania się obecnego stanu.

– Teraz i jesienią nic wielkiego się nie zmieni – nadal będzie zainteresowanie sektorem mieszkaniowym. Korekty cen i urealnienia popytu spodziewam się w II-III kw. 2019 r. Wtedy bańka cenowa zderzy się z możliwościami rynku. Oczywiście nie we wszystkich regionach kraju proces ten będzie przebiegał jednakowo – na początek obejmie kluczowe metropolie, by z czasem wejść też na inne miasta – komentuje Tomasz Błeszyński, doradca rynku nieruchomości.

Nowe regulacje popsują rynek?

Nie słabną także głosy sprzeciwu branży deweloperskiej przeciwko pomysłom UOKiK-u na zabezpieczenie interesów klientów firm deweloperskich. O głośnej dyskusji nad ewentualną likwidacją otwartych rachunków powierniczych i potencjalnych konsekwencjach takich decyzji pisaliśmy już w artykule: „Deweloperzy drżą przed pomysłem UOKiK-u. Czy klienci też powinni?”.

–  To jest droga do wyeliminowania z rynku połowy firm. Przy czym w dużych miastach będzie to raczej mniejszy odsetek, ale miastach poniżej 100 tysięcy mieszkańców może to być 90% firm lokalnych. Proces inwestycyjny na rynku deweloperskim, co do zasady, opiera się na finansowaniu zewnętrznym oraz wpłatach klientów. Jeśli pozbawimy rynek dopływu środków kupujących, będziemy je musieli zastąpić środkami z instytucji finansowych. Oznacza to wszakże wzrost zapotrzebowania na kredyty o ponad 10 razy w stosunku do dnia dzisiejszego. Polski system bankowy nie jest w stanie ich zapewnić – mówi Kubicki.

– Jedynym korzystnym efektem potencjalnie mogłoby być bardziej staranne przygotowywanie inwestycji deweloperskich przez inwestorów z uwagi na znacznie mniejszą ich efektywność - zamknięte rachunki powiernicze na pewno zwiększą koszty prowadzenia działalności deweloperskiej na rynku nieruchomościowym, równocześnie zwiększając przychody i osiąganą na nich rentowność banków prowadzących takie rachunki. Obecnie obowiązujące  przepisy i praktyka rynkowa już na tyle są bezpieczne dla klientów deweloperów mieszkaniowych, że przeciętnie ostrożny klient ma wiele informacji dostępnych w zasięgu ręki, które uniemożliwiają deweloperom łatwe wprowadzenie takiego klienta w błąd – dodaje Sławomir Horbaczewski, były wiceprezes Marvipolu.

Mateusz Gawin

Źródło:
Tematy:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
1 1 pikambelus

Oczywiście troll jasiu aktywny.

Od 10 lat słyszy, że mieszkania mogą potanieć i twierdzi, że to nieprawda, a nie zauważył, że nadal nie nadrobiły tego co straciły po 2008 r. i są tańsze niż wtedy - buhahahahahaha. Rzeczywiście nie mogą tanieć ;)))

! Odpowiedz
0 3 remo2060

Tylko małe mieszkania obecnie sie jeszcze sprzedają a i te już w dużych miastach są za drogie. te większe miesiącami stoją i będą stały puste. Bo kto będzie wykładał 500-600tys. na kilkudziesięciometrowe mieszkanie w mieście. To już lepiej kupić dom. Kredyt na 500tys. to do spłaty ponad 800tys zł.

! Odpowiedz
3 28 iwonka50

To już nie te czasy, kiedy można było wziąć kredyt na 100 - 110% wartości mieszkania. W związku z tym kilkadziesiąt tys. wkładu trzeba mieć. Nie każdy ma. To musi być hamulec.

! Odpowiedz
7 29 jasiek2017

ale dzieki temu kredytu nie dostaja golodupcy tylko ludzie ktorzy jakos tam sobie radza

! Odpowiedz
0 4 iwonka50 odpowiada jasiek2017

Zgadza się. Moje stwierdzenie nie było wartościujące. Ja tylko wiążę fakty z przyczynami.

! Odpowiedz
18 21 marekrz

Nie uważacie, że ten tytuł artykułu jest bez sensu? Cena jest wypadkową popytu i podaży, jak zatem cena może hamować wzrost popytu? Cena jest zależna od popytu i gdyby popyt był niższy to po prostu cena by spadła.

! Odpowiedz
4 35 dktorek

Jasio widzę wziął kredyta na 8k za metra i lament. Że dobrze zrobił. Koleś to że tak zrobiłeś to Twoja sprawa ale to jest Twój problem gdyż rynek nieruchomości się zawali do max dwóch lat. Stopy procentowe na bank pójdą do góry i sobie sam przelicz.

Teraz jest czas ale na sprzedaż nieruchomości a nie zakup...

! Odpowiedz
7 0 jasiek2017

hahhaah wzialem kredyt po 8k/m2? Oooooo a skad Ty wiesz co ja wzialem? hahahaha
Skoro masz juz czarna kule podaj liczby w totka !

Taaaa jest czas na sprzedaz. Takie teksty golodupcow slychac co roku od chyba 10 lat i co? hmmm jakos ceny ida w gore.

Ale ok zapewne masz swoje ekspercka wiedze wieksza niz kazdy z nas i wszyscy powinnismy sprzedac teraz mieszkania, kupic namiot i poczekac na obnizke cen. Ale zaraz. Kto od nas kupi jesli wszyscy beda chcieli sprzedac hahahha

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
6 22 _jasko

Aż prosi się przypomnieć słowa Słońca Narodu z października 2015 roku:
"Potrzeba budowy mieszkań dostępnych dla zwykłego Polaka w cenie dwa, dwa i pól, najwyżej 3 tys., ale najlepiej 2,5 tysiąca złotych za metr, które będzie można wynajmować razem z wykupem. Przy czym ten wykup będzie mógł trwać nawet 30 i więcej lat, czyli ta miesięczna rata będzie bardzo niewielka."

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
13 18 fred_

Wszystko wina drozejacej plyty OSB i hurtowo kupujacych mieszkania obcokrajowcow. Niedlugo beda cale osiedla za dulory i ewro kupowac.

! Odpowiedz

Do rozliczenia PIT 2018 zostało:

WCZYTAJ TWÓJ E-PIT