

Roman Giertych chciał stworzyć grupę, która będzie wymuszała pieniądze od najbogatszych Polaków - podaje "Wprost". Wśród nich byłby Jan Kulczyk, Zygmunt Solorz, Leszek Czarnecki oraz Michał Sołowow.

Według tygodnika, w trakcie spotkania zainicjowanego przez Romana Giertycha z dziennikarzem Piotrem Nisztorem, były lider LPR miał składać "szokujące propozycje". Dziennikarz twierdzi, że Giertych przez podstawioną spółkę chciał kupić od niego książkę o Janie Kulczyku.
"Wprost" podaje, że Roman Giertych nie działał w imieniu biznesmena. Przytoczone fragmenty nagranych taśm wskazują, że chciał wykorzystać powstającą biografię, by wyłudzić pieniądze od znanego przedsiębiorcy, który miałby zapłacić za odstąpienie od jej publikacji.

Były lider LPR miał proponować Piotrowi Nisztorowi 400 tysięcy złotych za rezygnację z planów wydania książki - podaje tygodnik.
Zobacz także
Według Piotra Nisztora były wicepremier proponował mu stworzenie spółki, która w podobny sposób wymuszałaby pieniądze od najbogatszych Polaków.
Roman Giertych o taśmach
Podsłuchujący dziennikarze to grupa przestępcza, a publikacja kolejnych taśm, to zemsta. Tak Roman Giertych odniósł się do najnowszej publikacji tygodnika "Wprost". Wynika z niej, że były wicepremier chciał stworzyć mechanizm wyłudzania pieniędzy od najbogatszych Polaków. Z nagranej rozmowy z dziennikarzami Piotrem Nisztorem i Janem Pińskim wynika, że Giertych chciał odkupić prawa autorskie do książki o Janie Kulczyku, by wstrzymać jej publikację.
Zaproponował też napisanie kolejnych pozycji, które zawierałyby tak zwane haki na czołówkę rodzimych biznesmenów.
Roman Giertych broni się, że propozycja była blefem. Utrzymuje, że jezyk rozmowy oraz argumentacja były dostosowane do "gangstera", który do niego przyszedł. Mianem "gangster" określił Piotra Nisztora, który był jednym dziennikarzy publikujących niedawne podsłuchane rozmowy polityków. Zaznaczył też, że zapis rozmowy uzyskano dzięki nielegalnemu podsłuchowi.
Giertych twierdzi, że używał takiej argumentacji, by wykupić prawa autorskie do książki. Zdaniem byłego wicepremiera, publikacja taśm to zemsta za prowadzenie spraw kilku podsłuchanych polityków. Jako adwokat Giertych reprezentuje Radosława Sikorskiego i Jacka Rostowskiego przeciwko "Wprost" w sprawie podsłuchów. Oskarża on dziennikarzy o działanie w grupie przestępczej oraz o ujawnianie treści, uzyskanych drogą nielegalnych podsłuchów.
Roman Giertych zapowiedział także, że nie będzie wracał do polityki. Zaprzeczył pogłoskom, jakoby miał zostać ministrem spraw wewnętrznych.
Informacyjna Agencja Radiowa/Wprost/esz/zr/Pszoniak/zr





























































