Sytuacja wokół Grecji staje się coraz bardziej napięta. Politycznie niepoprawna fraza „kontrola kapitału” (ang. capital controls) staje się niebezpiecznie popularna. Nic dziwnego, że Grecy masowo wyciągają pieniądze z banków...


Nieoficjalne źródła z banków, na które powołuje się grecka prasa, twierdzą, że tylko od początku roku z greckich banków wycofano 25 miliardów euro, czyli ok. 15% ogółu depozytów sektora niefinansowego. Co więcej, odpływ kapitału nasila się z każdym dniem i tygodniem. Według tych samych źródeł we wtorek wypłacono 900 mln euro, a w czwartek do wczesnego popołudnia kolejne 680 mln euro.

Grecy nie są w ciemię bici i wolą wypłacić z banku euro, zanim Grecja zostanie wypchnięta ze strefy euro. Wówczas wkłady bankowe zostałyby zamienione na drachmy, a wypłaty z banków zablokowane tak, jak dwa lata temu na Cyprze. Nawet jeśli Hellada pozostanie w eurolandzie, możliwe jest wprowadzenie administracyjnych ograniczeń w wypłacie gotówki lub wywozu tejże z terytorium kraju.
„Jeśli dzienne wypłaty z banków przekroczą miliard euro, być może trzeba będzie wprowadzić kontrolę przepływu kapitału” - uważa Thanasis Koukakis, komentator dziennika „Estia” cytowany przez CNBC. Sytuacja może być bardzo napięta w piątek, gdy Grecji kończy się czas na ukorzenie się przed Eurogrupą. Poniedziałek jest w Grecji dniem wolnym -taki długi weekend to idealny czas na wprowadzenie „wakacji bankowych” na wzór cypryjski.
Obecnie greckie banki zachowują płynność finansową jedynie dzięki awaryjnym liniom kredytowym (ELA – emergency liquidity line) udzielanym przez Bank Grecji. Ale każda ELA ma swój limit ustalany przez Europejski Bank Centralny. W czwartek EBC zgodził się na ich zwiększenie z 65 do 68,3 mld euro. Ale już w piątek ta kwota może okazać się niewystarczająca.
Tymczasem rząd Alekisa Ciprasa prowadzi z resztą strefy euro swoistą „grę w cykora”. Grecy wychodzą z założenia, że ich dług (240 mld euro) wobec MFW, EBC i europejskich podatników, to problem Europy i że dzięki temu mogą domagać się dodatkowych pożyczek bez zobowiązań w postaci reform gospodarczych i oszczędności budżetowych. Nieoficjalnie mówi się, że Atenom pieniądze skończą się we wtorek, 24. lutego.
W czwartek grecki rząd złożył wniosek o przedłużenie umowy kredytowej ze strefą euro, ale zaledwie 1,5 godziny później Niemcy wniosek ten odrzuciły. „Wniosek Aten nie stanowi rozwiązania zasadniczego problemu oraz nie spełnia kryteriów uzgodnionych na poniedziałkowym spotkaniu” – powiedział reporterom rzecznik ministerstwa finansów największego kraju strefy euro Martin Jäger.




























































