Rząd Wenezueli ogłosił we wtorek, że w ambasadach Francji, Włoch i Holandii w Caracas może pozostać tylko po trzech dyplomatów. To odpowiedź na "wrogie zachowanie" i wspieranie "grup ekstremistycznych" przez te kraje – oświadczył szef MSZ Wenezueli Yvan Gil.


Minister napisał na platformie Telegram, że dał rządom Francji, Włoch i Holandii 48 godzin na zmniejszenie liczby dyplomatów pracujących w ich ambasadach. Ci, którzy pozostaną, nie będą mogli się oddalać na więcej niż 40 kilometrów od centralnego placu Caracas bez pisemnej zgody MSZ – dodał.
Gil oskarżył władze trzech państw europejskich o "wrogie zachowanie" oraz "wsparcie dla grup ekstremistycznych i ingerencje w wewnętrzne sprawy" Wenezueli.
Do sprawy odniósł się szef MSZ Holandii Caspar Veldkamp. Określił decyzję rządu Nicolasa Maduro jako eskalację napięć, która "sprawia, że dialog będzie jeszcze trudniejszy". Dodał, że Holandia "bez wątpienia" odpowie na to działanie.
Relacje Wenezueli z wieloma krajami zachodnimi pogorszyły się po wyborach prezydenckich z lipca 2024 roku, których uczciwość jest powszechnie kwestionowana. Według władz wygrał rządzący od 2013 roku Maduro, ale opozycja przedstawiła protokoły wskazujące na wysokie zwycięstwo odniósł jej kandydata Edmundo Gonzaleza Urrutii.

W ubiegłym tygodniu, po zaprzysiężeniu Maduro na trzecią kadencję, prezydent Francji Emmanuel Macron rozmawiał telefonicznie z Gonzalezem i przywódczynią wenezuelskiej opozycji Marią Coriną Machado. Wzywał też Maduro do dialogu z opozycją oraz przywrócenia demokracji.
Szefowa włoskiego rządu Giorgia Meloni uznała Gonzaleza, a nie Maduro, za prawowitego prezydenta elekta Wenezueli. Z kolei wobec Holandii reżim wystosował protest, oskarżając ją o potajemne przyjęcie Gonzaleza w swojej placówce dyplomatycznej w Caracas, zanim kandydat opozycji opuścił kraj i złożył wniosek o azyl w Hiszpanii.(PAP)
wia/ sp/






























































