Wenezuela: dwa dolary za miesiąc pracy

Minimalne wynagrodzenie ma równowartość dwóch dolarów amerykańskich, ale za jednego dolara można kupić trzy cysterny benzyny. Brakuje leków i żywności, a w ledwie miesiąc do samej tylko Kolumbii uciekło 100 tys. obywateli. Katastrofa ekonomiczna i absurdy Wenezueli przekraczają wyobrażenia - pisze Marcin Lipka, główny analityk Cinkciarz.pl.

(fot. Schneyder Mendoza / FORUM)

Praktycznie żadne wskaźniki ekonomiczne nie mogą oddać bieżącej sytuacji w Wenezueli. Przede wszystkim dlatego, że nie publikuje się oficjalnych danych, a kondycja kraju pogarsza się dosłownie z każdym dniem i wszelkie obliczenia są obarczone olbrzymim błędem. Jedną z niewielu miar podpowiadających, jak może wyglądać życie w Republice Boliwariańskiej, jest kurs walutowy i wynagrodzenia.

2 zł do ręki, a reszta w bonach żywnościowych

Od 1 marca z wielką pompą zostało podniesione miesięczne wynagrodzenie minimalne. Przysłowiowy „enter” potwierdzający tę decyzję wciskał sam prezydent Nicolas Maduro. Obecnie pracownicy nie mogą zarabiać mniej niż 392 tys. boliwarów (VEF) w gotówce, a dodatkowo dostają bony żywnościowe na 915 tys. VEF. Już dwa miesiące temu kwota ta była niewiarygodnie niska, gdyż za dolara amerykańskiego trzeba było zapłacić ok. 200 tys. VEF.

Teraz jednak, gdy dolar kosztuje 625 tys. VEF (dane Dolartoday), oznacza to, że całkowite wynagrodzenie na poziomie 1,3 mln VEF jest warte ok. 2 dolary amerykańskie. Z tego tylko ok. 60 centów (2 zł) jest dostępne w gotówce.

Wynagrodzenie minimalne niewiele różni się od oficjalnych zarobków pozostałej części obywateli. Trzy tygodnie temu, zgodnie z informacjami Ministerstwa ds. Komunikacji i Informacji, podniesiono również pensje dla nauczycieli o 100 proc. Będą oni obecnie zarabiać od ok. 2 do 4 mln VEF, czyli od 12 do 25 zł miesięcznie.

Absurd goni absurd

Wyniszczająca od lat polityka ekonomiczna, polegająca na nacjonalizacji całej gospodarki i zapewnieniu obywatelowi wszystkich możliwych dóbr i usług praktycznie za darmo, doprowadziła ten kraj nie tylko do niewyobrażalnego kryzysu. Wykreowała także szereg abstrakcyjnych sytuacji.

Wenezuela od lat była znana z niskich cen paliw. Teraz jednak przez hiperinflację są one dosłownie rozdawane. Litr benzyny bezołowiowej 91 oktanów (dane Dolartoday) kosztuje 1 VEF, a popularnej również w Polsce „95” - 6 VEF. Za jednego dolara możemy więc kupić aż 100 tys. litrów tego droższego paliwa, czyli mniej więcej trzy cysterny.

Innym absurdem w państwie posiadającym największe na świecie złoża ropy naftowej jest fakt, że kraj może stanąć pod przymusem importowania gotowego paliwa. Dane Bloomberg z 3 kwietnia pokazują, że ze względu na awarie i brak personelu wykorzystywana jest tylko jedna trzecia mocy rafineryjnych. Oznacza to produkcję 424 tys. baryłek dziennie. Tymczasem Reuters szacował (na podstawie danych państwowego koncernu PDVSA), że w marcu popyt na paliwo przekraczał 430 tys. baryłek.

Gdyby rzeczywiście Wenezuela została zmuszona do importu paliwa, byłaby to jeden z największych paradoksów na świecie. Nie dość, że wydobycie jest najniższe w historii ze względu na brak inwestycji, to jeszcze z powodu niewystarczających mocy przerobowych rafinerii możemy być świadkami konieczności importu gotowego paliwa. Cena benzyny czy diesla na świecie wynosi ok. 2 zł za litr, natomiast obywatelom Wenezueli byłoby ono rozdawane za darmo.

Gotówka w cenie

Według szacunków MFW inflacja w tym roku przekroczy w Wenezueli 13 tys. proc. To oznacza, że średnio usługi i towary zdrożeją o 130 razy. Z kolei dolar wyrażony w boliwarach w porównaniu do kursów sprzed roku jest obecnie 200-krotnie droższy. Poza olbrzymimi reperkusjami gospodarczymi generuje to także problemy natury logistycznej - nie ma gotówki.

Banknoty są potrzebne m.in. po to, by zapłacić za paliwo czy bilet w metrze. Gdy czegoś brakuje, to zwykle rośnie cena danego towaru. W tym przypadku gotówka kosztuje dwa razy więcej niż wynosi jej wartość nominalna widoczna na banknocie. Cały proceder jej zakupu jest nawet dość prosty dzięki szybkim przelewom online i sieci osób, które mają do niej dostęp - opisuje cały proceder Bloomberg w serii „Life in Caracas”.

Agonia trwa dalej

Trudno powiedzieć, kiedy sytuacja w Wenezueli się poprawi. Reżim prezydenta Maduro cały czas prowadzi szeroką kampanię propagandową pokazującą że sytuacja w kraju jest normalna, a przejściowe problemy są spowodowane działaniami USA. Na kontach Twittera instytucji publicznych bez przerwy pokazywany są sukcesy jego administracji (nowe fabryki, dostawy sprzętu medycznego) oraz wiece popierające wenezuelskiego przywódcę. Jednak utopijny socjalizm wcześniej czy później upadnie, co powinno stać się nowym otwarciem dla bogatego w surowce, a jednocześnie pogrążonego w ekonomicznym i humanitarnym kryzysie, kraju.

Źródło: PAP Biznes
Tematy:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
10 5 ajwaj

Jak to sie "wolny-cywilizowany" swiat troszczy o Wenezuele :)
Wstrzasajace do bólu. A w kazdej minucie umiera-gloduje na swiecie wielu

Przyjaciele z Wenezueli dadza sobie rade - to juz temu i owemu wiadomo, a jazda "pajeczyny wolnych mediów" jest zwiazana z zapasami NAJWIEKSZYMI na swiecie, dokonana NACJONALIZACJA majatku, krypto El Petro, Petro ORO (na zlocie i diamentach) itd.itp.

Kuba nie ma prawie nic i 60 lat zyje PO SWOJEMU, a jej koniec byl miliony razy zapowiadany

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
10 13 walentys

Przy takiej cenie to nic tylko wynająć statek i sprowadzić ropę - biznes życia. :)

! Odpowiedz
12 10 silvio_gesell

Tak się kończy trzymanie sztywnego kursu do dolara, która została wprowadzona w 2003r za Chaveza.

! Odpowiedz
0 65 konik_garbusek

"Gdyby rzeczywiście Wenezuela została zmuszona do importu paliwa, byłaby to jeden z największych paradoksów na świecie." To nie paradoks, to socjalizm.

! Odpowiedz
19 32 ricozez

Jest dobrze, za jednego dolara cała cysterna paliwa 100.000 litrów.Dam dwa ,drugie dwa za transport a wam sprzedam po dwa złote za litr.Co wy na to ?

! Odpowiedz
18 24 open_mind

Niech tam bankierzy spróbują im powiedzieć że Złoto to Old barbarous relic. Hehehe T o takie poletko doświadczalne zachodu, w celu sprawdzenia jak dzisiaj będzie się zachowywał świat gdy nastaną powszechne czasy na całym świecie znane z historii jako okres Republiki Weimarskiej.

! Odpowiedz
13 14 wektorwg

Jasne, kobiety bardziej potrzebują sztabek złota niż podpasek! Nie wspomnę o takich potrzebach jak mydło czy aspiryna!

! Odpowiedz
0 0 (usunięty) odpowiada wektorwg

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
2 2 open_mind odpowiada (usunięty)

Słaba próba zmiany sensu mego wpisu. Jeszcze musisz popracować !

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 2,6% VI 2019
PKB rdr 4,7% I kw. 2019
Stopa bezrobocia 5,3% VI 2019
Przeciętne wynagrodzenie 5 057,82 zł V 2019
Produkcja przemysłowa rdr 7,7% V 2019

Znajdź profil