
Źródło: Thinkstock
Obecnie sesja giełdowa na rynku kasowym zaczyna się o godz. 9:00 (kontrakty startują pół godziny wcześniej), a kończy się o 17:35. Jeszcze kilka lat temu trwała od 9:30 do 16:30, jednak zarząd giełdy zadecydował o stopniowym jej wydłużaniu, aby równać do światowych standardów i wpływać na wzrost obrotów.
Tymczasem obroty ostatnio są rekordowo niskie. Wartość handlu podczas całej sesji potrafi być niższa niż obroty na poszczególnych najbardziej płynnych spółkach jeszcze kilka lat temu.
Inwestorzy przyzwyczaili się już, że popołudniami, kiedy nie ma w kalendarzu znaczących odczytów danych makroekonomicznych, zmienność praktycznie zamiera, a w ślad za nią maleją obroty. W rezultacie, mimo że sesja trwa prawie 9 godz., handel akcjami skoncentrował się w godzinach porannych i popołudniowych.
W ciekawy sposób z problemem braku płynności w trakcie dnia radzą sobie Chińczycy. Szanghajska giełda w połowie dnia jest po prostu zamykana. Jak donoszą zagraniczne media, azjatyccy maklerzy chwalą sobie to rozwiązanie i wykorzystują je głównie do spotkań z klientami na lunchu.
W polskiej specyfice takie rozwiązanie wydaje się jednak zbyt egzotyczne. - Przerwa w trakcie sesji jest charakterystyczna dla parkietów azjatyckich. Nie wydaje się jednak, aby miała sens w polskich realiach - uważa Zbigniew Obara z BM Alior Banku. Wydłużona sesja w Warszawie, poza dodatkowymi kosztami obsługi maklerskiej, nie przynosi zdaniem brokerów innych rezultatów.
![]() | »Czy warto zainwestować w obligacje? |
- Obroty na rynku kasowym po 3 kw. spadły o blisko 40 proc. r/r. Choć faktem jest, że nie bez znaczenia jest tutaj aktualna koniunktura na parkietach europejskich - mówi Chwiałkowski. Wydaje się zatem, że za marazm na GPW odpowiada w dużej mierze kryzys strefy euro, który zniechęca zagraniczny kapitał do podejmowania dodatkowego ryzyka w krajach emerging markets.
Wyraźny spadek obrotów to również skutek zmniejszonej aktywności OFE, które decyzją rządu zostały tymczasowo odcięte od strumienia pieniędzy ze składek emerytalnych. Dekoniunktura z kolei przekłada się na marazm rynku IPO oraz zmniejszone zainteresowanie funduszami inwestycyjnymi.
Spadające zainteresowanie rynkiem kapitałowym odzwierciedla kurs samej GPW, która od debiutu znajduje się w trendzie spadkowym. Spółka, która pierwotnie wyceniona była przez rynek na powyżej 50 zł, obecnie handlowana jest na poziomie 37 zł. Nadzieją na ponowne ożywienie nastrojów i zwiększenie obrotów są optymistyczne prognozy dotyczące zakończenia kryzysu w strefie euro i powrotu na ścieżkę wzrostu gospodarczego.
W jakich godzinach powinien odbywać się handel na GPW? Zapraszamy do dyskusji w komentarzach.
Jarosław Ryba
Bankier.pl






























































