Seria gwałtownych spadków sprowadziła indeks spółek górniczych na poziomy najniższe od 2016 roku. Nie pomagają m.in. taniejące surowce.


Indeks WIG-Górnictwo lipiec zakończył 9,7 proc. pod kreską, w sierpniu zaś spadki jeszcze bardziej przyspieszyły. Trwa dopiero druga sesja nowego miesiąca, a indeks jest już 6 proc. pod kreską. Przy okazji pokonane zostały lokalne minima i WIG-Górnictwo znalazło się na poziomach najniższych od 2016 roku.
Indeks WIG-Górnictwo to dość specyficzny twór, który ma największą wadę indeksu sektorowego - jest zdominowany przez jeden podmiot. W 83,7 proc. zależy od KGHM-u, kombinat zaś od początku lipca mocno tanieje. To druga fala wyprzedaży w tym roku - pierwsza miała bowiem miejsce na przełomie kwietnia i maja. W efekcie spółka z poziomów powyżej 110 zł w połowie kwietnia spadła do dzisiejszych około 88 zł.
Jeden z powodów spadków w KGHM-ie to miedź, czyli główny produkt spółki. Metal ten po udanym początku roku, w połowie kwietnia zaczął mocno tanieć. W niecałe dwa miesiące jego wartość na światowych rynkach spadła o ponad 10 proc., a notowania producentów miedzi reagują silnie na zmiany cen surowca. Dla nich bowiem kilka procent w tę czy drugą stronę na surowcu może oznaczać kilkanaście procent zmiany na zysku.
W połowie czerwca wydawało się jednak, że ceny miedzi się ustabilizowały. Pojawiły się nawet pewne wzrosty. Przełom lipca i sierpnia znów jednak przyniósł spore spadki, a cena miedzi znalazła się w pobliżu dwuletnich minimów. Na niekorzyść KGHM-u działa m.in. eskalacja wojny handlowej między USA, a Chinami, które to są głównym światowym odbiorcom miedzi. Chiny mają zresztą i swoje problemy. PKB Chin wzrósł w II kwartale w najwolniejszym tempie od co najmniej 27 lat. Dodatkowo zadłużenie Chin jest już trzykrotnie wyższe niż PKB tego kraju. Problemy ma zatem cała branża, co widać także po spadkach cen akcji innych dużych producentów miedzi.

Węgiel także czerwony
Choć KGHM dominuje w indeksie WIG-Górnictwo, nie znaczy to, że na pozostałe spółki nie warto patrzeć. Ich przypadki są również ciekawe i niestety notują oni jeszcze większe spadki niż KGHM. Bo o ile kombinat, licząc od początku 2019 roku, jest tylko na niewielkim minusie, o tyle Lubelski Węgiel (Bogdanka) stracił od początku stycznia już 29 proc., zaś JSW - aż 46 proc. Spółki różni nie tylko skala spadków, ale i ostatnie trendy. Wynika to z różnic w światowych cenach węgla.
Mocne spadki Jastrzębskiej Spółki Węglowej to efekt lipcowego załamania na węglu koksującym (od maja to już aż 20 proc.), który stanowi 2/3 sumy wydobywanego przez JSW węgla. To, w połączeniu z obserwowanym w ostatnich latach trendem wzrostu kosztów w JSW, może sprawić, że wyniki Jastrzębian wyraźnie się osłabią. Wycenie dodatkowo ciążyła polityczna wojna wokół fotela prezesa spółki. Więcej na temat problemów JSW pisaliśmy w artykule "Jastrzębska Spółka Spadkowa".
Górnictwo i energetyka najsłabsze na GPW
Z kolei Bogdanka skupia się na wydobyciu węgla energetycznego. Ten gwałtownie zaczął tanieć już w październiku 2018 roku. Na przełomie czerwca i lipca jego ceny jednak nieco odbiły, a następnie ustabilizowały się. Podczas gdy JSW w lipcu straciło przeszło 17 proc., na Bogdance inwestorzy cieszyli się z wyhamowania negatywnego trendu i akcje dały zarobić 3,7 proc. Warto jednak pamiętać, że przed majem, gdy węgiel energetyczny był już w trendzie spadkowym, węgiel koksujący wciąż drożał, teraz zaś nastąpiło odwrócenie trendów.
Indeks WIG-Górnictwo, choć nie oddaje struktury polskiego górnictwa, to jednak pokazuje problemy z jakimi muszą mierzyć się spółki wydobywcze. Spadające ceny i gorsze nastroje na światowych rynkach odbijają się na kursach, a w przyszłości być może i odbiją się na wynikach spółek. Stąd giełdowa słabość branży. Warto także zwrócić uwagę, że WIG-Górnictwo jest drugim najgorszym w tym roku indeksem branżowym na GPW (-11,6 proc.). Słabiej radzi sobie tylko blisko powiązana z górnictwem energetyka (-14,6 proc.).




























































