REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

TYLKO U NASW energetyce jądrowej nie ma marginesu na błędy. "Skutki awarii mogą być globalne"

2025-06-06 06:00
publikacja
2025-06-06 06:00
Dodaj Bankier.pl w Google

Budowa elektrowni atomowej jest dużym wyzwaniem dla państwa. O tym, czym jest taka inwestycja, z punktu widzenia Urzędu Dozoru Technicznego rozmawiamy z jego prezesem, doktorem inżynierem Pawłem Urbańczykiem.

W energetyce jądrowej nie ma marginesu na błędy. "Skutki awarii mogą być globalne"
W energetyce jądrowej nie ma marginesu na błędy. "Skutki awarii mogą być globalne"
fot. Urząd Dozoru Technicznego, ricochet64, / / materiał prasowy/Shutterstock

Michał Niewiadomski: Budowa elektrowni jądrowej to wielkie wyzwanie. Czym taka inwestycja, z punktu widzenia Urzędu Dozoru Technicznego, różni się od budów innych elektrowni – węglowych czy gazowych?

Paweł Urbańczyk: Jest to pewne uproszczenie, ale można powiedzieć, że w energetyce jądrowej UDT bada więcej i głębiej. Wynika to z charakteru technologii, w której musi być zachowany najwyższych poziom jakości i bezpieczeństwa. Nie ma marginesu na jakiekolwiek błędy, gdyż skutki awarii mogą być globalne. W energetyce jądrowej nadzorem UDT objętych jest zdecydowanie więcej urządzeń niż w energetyce gazowej czy węglowej. W przypadku energetyki konwencjonalnej obowiązują przepisy europejskie w zakresie projektowania, wytwarzania i oceny zgodności, a jeżeli mówimy o energetyce jądrowej – tutaj urządzenia będą podlegać w pełni przepisom krajowym. Od samego projektowania, przez odbiory materiałów, uprawnianie wytwórców elementów, rozruch takiej elektrowni i później jej eksploatację, aż po ostatnią fazę, czyli likwidację – te urządzenia obejmuje krajowa ustawa o dozorze technicznym i prawie atomowym.

MN: Teraz dwa słowa o miarach. Z jednej strony mamy amerykańskie cale, a z drugiej europejskie milimetry i metry. Jak podchodzicie do tej kwestii?

PU: Przeliczenia jednostek to dla inżynierów sprawa techniczna. Dużo ważniejsze są kwestie związane ze spójnością wykorzystywanych standardów i norm, które zależą od tego, kto jest dostawcą technologii. Przepisy i akty prawne, na podstawie których pracuje UDT, jeżeli chodzi o kwestie związane z wytwarzaniem elementów czy urządzeń w energetyce jądrowej, są neutralne technologicznie. Dla nas nie ma znaczenia, jaka to będzie technologia – europejska czy amerykańska, i wedle którego standardu będziemy podchodzić do projektowania czy wytwarzania elementów, czy całych urządzeń. W przypadku projektu AP1000 dla elektrowni Lubiatowo-Kopalino będziemy mieli do czynienia z systemem opartym na standardzie amerykańskim, ale jesteśmy również przygotowani do zapowiedzi budowy SMR-ów.

Wakacje na giełdzie

MN: W jaki sposób przygotowujecie inspektorów do pracy wokół energetyki jądrowej? Ten sektor gospodarki nie jest Urzędowi obcy z uwagi na wieloletnie doświadczenie choćby w energetyce węglowej.

PU: Urząd Dozoru Technicznego ma ponad 110 lat i można powiedzieć, że zostaliśmy powołani do energetyki konwencjonalnej. Ponad wiek temu założono Warszawskie Stowarzyszenie dla Dozoru nad Kotłami Parowymi. Mamy bogate doświadczenie w tym zakresie. Jeżeli chodzi o energetykę jądrową, to faktycznie jest to dla nas nowy obszar, który zagospodarowujemy, ale przygotowujemy się do tego intensywnie. Od kilku lat wysyłamy naszych pracowników na szkolenia on-the-job training do USA, gdzie nasi inżynierowie brali udział w rozruchu bloku jądrowego w elektrowni Vogtle, który jest dla elektrowni Lubiatowo-Kopalino projektem referencyjnym. Jeżeli chodzi o przepisy prawa i zapoznanie się z technologiami jądrowymi, to również do tego się przygotowujemy. Nasi inspektorzy szkolili się u dostawców technologii takich jak GE Hitachi czy Westinghouse. Jesteśmy również w kontakcie z innymi firmami z branży jądrowej. Blisko współpracujemy z Państwową Agencją Atomistyki i Polskimi Elektrowniami Jądrowymi. Wśród osób, które będą pracować w obszarze energetyki jądrowej, wiele ukończyło studia podyplomowe, aby mieć podstawę do dalszego zdobywania wiedzy i praktyki w tym obszarze. Spośród naszych ekspertów wybraliśmy osoby o najwyższych kompetencjach oraz tych autoryzacjach, które są najbardziej pożądane w obszarze energetyki. Autoryzacje to nasze wewnętrzne uprawnienia – pozwalają inspektorom UDT przeprowadzać badania na urządzeniach ciśnieniowych lub transportu bliskiego. Obecnie mamy zespół 60 osób wybranych do obsługi energetyki jądrowej. W UDT pracuje ponad 1300 inżynierek i inżynierów i są to pracownicy o wysokich kompetencjach. Stworzyliśmy specjalny Wydział Energetyki Jądrowej, zarządzany przez bardzo doświadczonego menadżera, po to, by nasze zasoby dedykowane do atomu skupić w jednym miejscu.

MN: Co Pana zdaniem stanowi największe wyzwanie dla UDT w kontekście budowy elektrowni jądrowej i czy UDT jest gotowe na kolejne kroki – zarówno tej pierwszej elektrowni, jak i kolejnych?

PU: Dla nas wszystkich wyzwaniem będą kadry. Jednak chcę podkreślić, że nasi pracownicy to, w dużej mierze, pasjonaci techniki i nowy obszar działalności jest dla nich motorem napędowym do zdobywania kompetencji. Obecnie prowadzimy proces uprawniania zakładów i mamy gotowość do zatwierdzania dokumentacji techniczno-konstrukcyjnej, na podstawie której będą wytwarzane elementy i urządzenia dla energetyki jądrowej. Przygotowujemy się też do następnego etapu, czyli udziału w inspekcjach u wytwórców urządzeń, które będą tam produkowane. Wiemy też, jak należy zaplanować pracę w UDT do kolejnych etapów budowy bloku jądrowego.

MN: Spójrzmy na kadry i harmonogramy. Czy w związku z planami budowy drugiej elektrowni jądrowej planuje Pan zwiększać zatrudnienie w Urzędzie? Tej pracy w danym czasie będzie całkiem sporo.

PU: Po wstępnych analizach widzimy, że na najbardziej pracochłonnym etapie budowy elektrowni jądrowej będziemy musieli zaangażować około 100 osób. Na tym etapie, na którym jesteśmy obecnie, 60 inżynierów jest wystarczającym zabezpieczeniem dla ustawionych w harmonogramie przyszłych aktywności przewidzianych dla UDT. Rocznie, poza energetyką jądrową, przeprowadzamy ponad milion badań w innych obszarach. Jesteśmy obecni w całym przemyśle, w każdym zakładzie w kraju. Badamy urządzenia m.in. w elektrowniach, elektrociepłowniach, na wieżach wiatrowych, stacje do ładowania samochodów elektrycznych, sprawdzamy również kompetencje pracowników. Skala naszej działalności jest wprost proporcjonalna do naszej odpowiedzialności i kompetencji. Cały czas poszerza się portfolio urządzeń badanych przez UDT, dlatego pytanie o rekrutację jest bardzo zasadne, ale nie tylko w kontekście atomu.

Rozmawiał Michał Niewiadomski


Dr inż. Paweł Urbańczyk z Urzędem Dozoru Technicznego jest związany od ponad dwudziestu lat. Posiada nie tylko praktyczną wiedzę dotyczącą funkcjonowania organizacji i jej otoczenia prawnego, ale również zna realia rynkowe związane z realizacją strategicznych projektów i inwestycji w infrastrukturze krytycznej Polski. Jest również wykładowcą w Akademii UDT. W 2016 r. uzyskał stopień doktora nauk technicznych w dyscyplinie budowa i eksploatacja maszyn na Wydziale Inżynierii Mechanicznej i Informatyki Politechniki Częstochowskiej. Członek Polskiej Akademii Nauk Oddział w Katowicach - Komisja Energetyki. Za wkład w funkcjonowanie UDT, wiedzę ekspercką oraz pracę na rzecz bezpieczeństwa publicznego otrzymał w 2022 roku odznaczenie Zasłużony dla Dozoru Technicznego.

Źródło:
Tematy

Komentarze (5)

dodaj komentarz
derper
"W UDT pracuje ponad 1300 inżynierek i inżynierów"
Ale czy te inżynierki to też magisterki, doktorki i profesorki czy na poziomicy inżynierkowania się zatrzymały i znalazły posadkę w urzędziczku poszukującym inżynierek na stanowistkę reprezentantki dajwersity?
prawdziwynierobot
nie podali ile pracuje waginosceptyków... smuteczek.
samsza
W UDT pracuje ponad 1300 inżynierek i inżynierów...

#inzynierka
mantykora
jednym słowem... czy da radę wsadzić "Misiewicza" na dyrektora tej elektrowni atomowej, czy nie? i jeszcze kilku takich "Misiewiczów" do rady nadzorczej?

bo mi się wydaje, że da radę...
men24a
Nie będzie tam dyrektorem Misiewicz tylko Janusz kowalski wiceminister rolnictwa co zajmował się tam energetyką

Janusz Kowalski nie rozpoznaje rodzajów zbóż. Pierwsze zboże zidentyfikował jako pszenicę. Niestety nie trafił, pozostałych też nie rozróżnił.
Na pytanie, czy nie boi się zarzutów o brak elementarnej wiedzy dotyczącej
Nie będzie tam dyrektorem Misiewicz tylko Janusz kowalski wiceminister rolnictwa co zajmował się tam energetyką

Janusz Kowalski nie rozpoznaje rodzajów zbóż. Pierwsze zboże zidentyfikował jako pszenicę. Niestety nie trafił, pozostałych też nie rozróżnił.
Na pytanie, czy nie boi się zarzutów o brak elementarnej wiedzy dotyczącej upraw, wiceminister rolnictwa odpowiedział, że w resorcie będzie zajmował się przede wszystkim kwestią energetyki

Powiązane: Polska elektrownia jądrowa

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki