Prezydent USA Donald Trump oświadczył w środę, że „uwalnia Kubę" i zapewnił, że nie będzie potrzeby eskalacji wobec wyspy. Prezydent powiedział, że Kuba się „rozpada”, a reżim traci kontrolę nad sytuacją. Odmówił odpowiedzi na pytanie, czy Raul Castro podzieli los Nicolasa Maduro i zostanie pojmany przez USA.


- Mamy mnóstwo ludzi na Kubie. Mamy tam CIA. (Sekretarz Stanu - PAP) Rubio stamtąd pochodzi, więc mamy duże doświadczenie. Zamierzamy pomóc Kubańczykom. Wyzwalamy Kubę - powiedział dziennikarzom Trump w bazie Andrews po powrocie z Connecticut.
- Pytany przez dziennikarzy, czy Kubańczycy powinni spodziewać się „jakiejś eskalacji”, Trump odparł: „Nie, nie będzie eskalacji. Nie sądzę, żeby była potrzebna. Ten kraj się rozpada. To jest bałagan, a oni w zasadzie stracili kontrolę nad Kubą”.
Prezydent chwalił p.o. prokuratora generalnego Todda Blanche'a w związku z środowym postawieniem zarzutów Raulowi Castro i stwierdził, że administracja ma „Kubę na uwadze”.
- To był bardzo ważny moment dla ludzi — nie tylko kubańskich Amerykanów, ale ludzi, którzy przybyli z Kuby, którzy chcą wrócić na Kubę, zobaczyć swoją rodzinę na Kubie - mówił. Wcześniej tego dnia deklarował, że jako prezydent „nie będzie tolerował” istnienia w sąsiedztwie Ameryki reżimu dającego schronienie wrogim siłom i „nie spocznie”, aż się to zmieni.
Trump odmówił odpowiedzi na pytanie, czy należy spodziewać się pojmania Castro podobnie, jak siły USA uczyniły to z byłym przywódcą Wenezueli Nicolasem Maduro, na którym również ciążyły zarzuty w USA.
Były prezydent Kuby Raul Castro oskarżony o morderstwo
Władze USA postawiły byłemu prezydentowi Kuby Raulowi Castro zarzut morderstwa – podała w środę agencja Reutera, cytując dokumenty sądowe. Zaoczne oskarżenie 94-letniego byłego przywódcy wpisuje się w kampanię nasilonej presji Waszyngtonu na komunistyczny reżim w Hawanie.
Castro został oskarżony o zmowę w celu zabicia obywateli USA, cztery zabójstwa i zniszczenie dwóch samolotów w związku z incydentem z 1996 roku, gdy kubańskie wojsko zestrzeliło dwie cywilne maszyny nad wodami międzynarodowymi – podała stacja CBS.
Według mediów federalni prokuratorzy badali odpowiedzialność Raula Castro za zestrzelenie niewielkich samolotów, należących do organizacji humanitarnej Brothers to the Rescue, założonej przez kubańskich emigrantów w Stanach Zjednoczonych. W wyniku ataku zginęły cztery osoby, w tym trzech obywateli USA.
Raul Castro jest bratem zmarłego w 2016 roku przywódcy rewolucji kubańskiej Fidela Castro. W czasie incydentu z 1996 roku był ministrem obrony. Pełnił urząd prezydenta kraju w latach 2008-2018 oraz I sekretarza Komunistycznej Partii Kuby w latach 2011-2021. Obecnie pozostaje wpływową postacią w zakulisowej polityce wyspy.
Nie jest jasne, czy Castro rzeczywiście stanie przed sądem w USA. Nie ma oznak, że kubański rząd planuje przekazać go organom ścigania w Stanach Zjednoczonych.
Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)
osk/ jm/



























































