REKLAMA

Urzędnicy zarabiają za dużo czy jest ich za dużo?

Łukasz Piechowiak2014-08-18 05:52główny ekonomista Bankier.pl
publikacja
2014-08-18 05:52
thetaXstock

Wynagrodzenia urzędników państwowych zawsze wywołują silne emocje. Część Polaków uważa, że pracowników administracji jest nie tylko za dużo, ale też sporo kosztują. Przeciętne wynagrodzenie w administracji publicznej jest wyższe niż przeciętne wynagrodzenie w gospodarce narodowej. Czy to źle?

Z raportu GUS-u dotyczącego I kw. 2014 roku wynika, że przeciętne wynagrodzenie w sektorze publicznym wynosi 4683 zł brutto, czyli 3329 zł netto. W sektorze prywatnym płace są niższe – 3542 zł brutto, czyli 2534 zł netto. Dane dotyczą ponad 8,5 mln pracowników z czego w sektorze publicznym pracuje 3 mln. Jednak nie wszyscy zatrudnieni w „budżetówce” to urzędnicy.



Tych jest 637 tys., a ich przeciętne wynagrodzenie wynosi 5306 zł brutto, czyli 3763 zł netto. Do budżetówki należy doliczyć jeszcze 959 tys. pracowników oświaty, których średnie wynagrodzenie to 4801 zł brutto (3411 zł netto) oraz 527 tys. zatrudnionych w opiece społecznej i ochronie zdrowia, których średnia płaca to 3671 zł brutto (2555 zł netto). Pozostały milion pracowników sektora budżetowego jest rozproszony po różnych sekcjach np. budownictwie, przemyśle, działalności finansowej, transporcie czy górnictwie.

Dlaczego statystycznie w administracji płacą lepiej?

Płace urzędników, czyli ludzi zatrudnionych w administracji państwowej są wyższe z kilku powodów. Po pierwsze taka jest statystyczna natura tego sektora, że spory odsetek zatrudnionych to raczej osoby z wyższym wykształceniem. Mamy tutaj przewagę kadry teoretycznie eksperckiej nad portierami, sprzątaczkami, itd.

Gdy patrzymy np. na średnie wynagrodzenie w przemyśle, to do statystyki wlicza się zarówno pensje dyrektora, specjalisty, jak i szeregowego pracownika „przy taśmie”. Druga sprawa to dodatki, np. trzynastki, które wypłacane są niezależnie od koniunktury. W prywatnym biznesie, jak nie ma zysków, to nie ma nagród. Pracownicy budżetówki nie muszą się o to martwić.

Innymi słowy, urzędnicy to specyficzna grupa zawodowa o określonych kompetencjach. I tak jak inne są płace np. w sekcji górnictwo i wydobywanie, tak samo inne będą w administracji państwowej. To kwestia specyfiki zawodu. Dlatego porównywanie jednej grupy zawodowej do średniej ogółem zwykle kończy się wnioskiem, że np. pracownicy sekcji informacji i komunikacji zarabiają średnio dwie przeciętne pensje. A po rozbiciu tych danych na sektor publiczny i prywatny okazuje się, że to w tym drugim programiści otrzymują wynagrodzenie zwykle o 2 tys. zł wyższe.

"Natura" średniego wynagrodzenia potrafi być krzywdząca. Już sam fakt, że przeciętna pensja wynosi ok. 4 tys. zł brutto implikuje pytanie, kto tyle zarabia? Lepszym miernikiem jest mediana, która waha się w granicach od 2,2 tys. brutto do 2,8 tys. zł brutto.

W administracji państwowej mamy średnio wyższe płace niż w innych sekcjach, ale to nie oznacza, że wszyscy dostają po równo. Prezydent miasta zarobi 10 tys. zł, ale jego pracownica w sekretariacie (może mieć nawet lepsze kwalifikacje niż wójt, prezydent czy burmistrz) zwykle nie ma pensji wyższej niż 2-2,5 tys. zł brutto miesięcznie. Pensje w administracji nie wszędzie są takie same - inaczej zarabia się w gminie Sława, a inaczej we Wrocławiu. Średnią zawyżają duże miasta, ale uwaga - w Warszawie też są urzędnicy, którzy mają poważne zadania np. w geologii, a zarabiają mniej niż kelner na Nowym Świecie.




Co więcej, często dochodzi do takiego paradoksu, że na skutek różnych czynników np. stażu pracy, reform administracyjnych czy zdanego "x" lat temu egzaminu, który obecnie nie jest organizowany – dwie różne osoby na tym samym stanowisku i wykonujące dokładnie takie same zadania – mają różne wynagrodzenia.

Jest to dosyć powszechne np. w policji, gdzie również zatrudnia się cywili. I tak urzędnik cywil nie ma np. prawa do wcześniejszej emerytury, chociaż jego kolega z biura będący funkcjonariuszem z nazwy, już takie prawo posiada. Jeśli ktoś myśli, że środowisko urzędnicze nie jest podzielone, skłócone i nie ma swoich wewnętrznych problemów (np. z dublującymi się kompetencjami), to jest w dużym błędzie.

W administracji centralnej płacą lepiej

Należy też oddzielić administrację centralną od samorządowej. W tej pierwszej pracuje ok. 1/5 wszystkich urzędników m.in. w ministerstwach, urzędach centralnych, etc. Tutaj płace są wyższe (średnio o 20%), ale też inaczej wyglądają stopnie kariery zawodowej. Pomijając patologiczne sytuacje związane z nepotyzmem, to mimo wszystko urzędnicy centralni zobowiązani są do podnoszenia swoich kwalifikacji czy zdawania różnych egzaminów.



Nikt nie pytał, dlaczego malało bezrobocie

W administracji samorządowej też jest to możliwe, ale w dużo mniejszym zakresie. Ponadto „samorządy” parę lat temu dostały zadanie wydania miliardów złotych z funduszy UE – to wymusiło na nich tworzenie specjalnych departamentów, grup roboczych, itd., tym samym bezpośrednio podnosząc wskaźniki zatrudnienia. Były pieniądze, to przybywało etatów. Bezrobocie w gminach malało i w sumie nikt nie pytał dlaczego. Wbrew pozorom jest to poważny kłopot, z którym będziemy musieli się zmierzyć w przyszłości.

Urzędnicy nie zarabiają za dużo, bo trudno wyobrazić sobie sytuację, by osoba decydująca o poważnych sprawach zarabiała mało (o ile rzeczywiście chodzi poważne sprawy). Taka sytuacja sprzyjałaby korupcji. Kłopot polega na tym, że mamy zwyczajnie za dużo ludzi zatrudnionych w administracji państwowej, którym należy wymyślać zadania, by uzasadnić ich zatrudnienie. Stąd przyrost biurokracji, zbędnych procedur, wydłużanie terminów. Otwarte pozostaje pytanie, czy to jest wina samych urzędników, czy władzy centralnej, która w ten sposób poniekąd maskuje bezrobocie?

Łukasz Piechowiak
Główny ekonomista Bankier.pl
Źródło:
Tematy

Jak odzyskać pieniądze. Sposoby na dłużników.

Advertisement

Komentarze (31)

dodaj komentarz
~obywatel
I to,i to.PO owocach pracy ich poznacie.
~Madera
ILE ZARABIA GÓRNIK DOŁOWY ?! A resztę dopowiedzcie sobie sami ! CHORY KRAJ, BEZRZĄD, GŁUPOTA I AFERY ! A SZCZYTEM JEST OPODATKOWANIE NAJUBOŻSZYCH !!! ALE W JAKI SPOSÓB BY PROSPEROWAŁA GOSPODARKA BEZ BIEDAKÓW ?! TAK OHYDNEJ POLITYKI I RZĄDÓW NIE MA NA CAŁYM ŚWIECIE ! HAŃBA !
~jkk
panie piechowiak - piszesz pan oklepane bzdury to sie nadaje nie do gazety a do pamietnika ucznia w szkole podstawowej
~abc
Jak na pierdzenie w stołek to za dużo.Na co dzień chodzę po gdańskich urzędach (nie jako petent ) i widzę jak tam "ciężko pracują".
~maz
Zona moja pracuje 5 lat w budzetowce i zarabia niecale 1500 na reke, czy to jest duzo.
~pracownikinspekcji
kłamstwo! jako urzędnik Państwowej Inspekcji Sanitarnej nie mam pensji brutto 2000!! po 10 latach pracy! kierownicy mają niewiele ponad 2000, dopiero dyrektor ma kolo 4000! to KTO ma tak wysokie pensje, ze średnia wychodzi kosmiczna??!!a może podamy pensje nauczycieli - tam zaczyna się od 2000zł (pomijając długie wakacje,kłamstwo! jako urzędnik Państwowej Inspekcji Sanitarnej nie mam pensji brutto 2000!! po 10 latach pracy! kierownicy mają niewiele ponad 2000, dopiero dyrektor ma kolo 4000! to KTO ma tak wysokie pensje, ze średnia wychodzi kosmiczna??!!a może podamy pensje nauczycieli - tam zaczyna się od 2000zł (pomijając długie wakacje, 20h tydzień pracy, urlop zdrowotny płatny itd.)albo może pensje mundurówki, przy czym jeszcze przechodzą na emeryturę o kilkanaście lat wcześniej!do tego dodajmy, że nie ma żadnego dofinansowania (jak np. nauczyciele) do dokształcania, specjalizacji itd.a dodatkowo - prawy my nie tworzymy - pretensje na Wiejską albo do Brukseli proszę kierować..
~polak
a skad ty wiesz ile koledzy zarabiaja jak wilkiem patrzycie na siebie i boicie sie ze wyjdzie ze z kazdej kontroli w kiesieni cos wynosicie
~pracownikinspekcji odpowiada ~polak
a skąd ty wiesz, że wilkiem patrzymy?? sądzisz po sobie??a pomówienia, że coś wynosimy w kieszeni są karalne - jeżeli byłeś świadkiem takiej sytuacji, to należało zawiadomić odpowiednie służby (bo możliwe jest, że są czarne owce..jak wszędzie), a jeżeli współuczestniczyłeś w wynoszeniu to również podlegasz karze
~TT odpowiada ~polak
A powiedz mi jaki "normalny" Polak nie kombinuje. Od fizycznego do biurowego pracownika wszyscy staraja sie jakos dorobic.Poglebia sie roznica miedzy klasami spolecznyhmi - ci z najnizszej czyli robotnicy i szeregowi pracownicy administracji nie zarabiaja tyle, zeby normalnie zyc.O to kilka liczb odnosnie zarobkow ludzi A powiedz mi jaki "normalny" Polak nie kombinuje. Od fizycznego do biurowego pracownika wszyscy staraja sie jakos dorobic.Poglebia sie roznica miedzy klasami spolecznyhmi - ci z najnizszej czyli robotnicy i szeregowi pracownicy administracji nie zarabiaja tyle, zeby normalnie zyc.O to kilka liczb odnosnie zarobkow ludzi z ktorymi siedzialem w szkolnej lawie jeszcze 14 lat temu i przyjaznie sie z nimi do dzis, wiec wiekszych powodow do ukrywania dochodow przed soba nie mamy, bo wzajemny stan majatkowy widzimy spotykajac sie na imieninach czy przy grilu:1. Pracownik fizyczny w korporacji: 2000 PLN (netto, w tym dodatki staz i premia motywacyjna po 10 latach pracy).2. W tej samej korporacji nowo przyjety pracownik: ok 1500 PLNi dla porownania pracownicy budzetowki:3. Powiatowy Inspektor Sanitarny: ok 2200 PLN4. Referent administracyjny w Urzedzie Miasta: 1500 PLN5. Zawodowy szeregowy ok. 3000 PLN (w tym przypadku zawarte wynagrodzenie za sluzby 24h, poligony, skoki spadochronowe)I na koniec nauczyciele: pensum nauczyciela kontraktowego to okolo 1500 PLN (netto) za slynne 20h w tygodniu, z tym, ze nie znam osobiscie nauczyciela, ktory pracuje w tygodniu mniej niz 30 - 40 godzin prowadzac kola zainteresowan, sprawdzajac prace domowe i klasowki, czy pelniac dyzury w szkole.Wiem, bo wychowalem sie w rodzinie nauczycielskiej i w szkole spedzalem czas po normalnych zajeciach, czy to pomagajac rodzicom w kolach zainteresowan czy samemu w nich uczestniczac. W pozniejszych latach rowniez pomagalem w sprawdzaniu prac domowych.I dla jasnosci: kazdy z powyzszych chwyci sie dodatkowej pracy, zeby tylko dorobic - oczywiscie ze wzgledu na rozne zawody bedzie to inna praca i diametralnie rozne od podstawowego wynagrodzenie.Calosc rozwazan prowadzi do jednej konkluzji: albo tyraj w korporacji, az CIe docenia, albo idz do szkoly i zalatw sobie wygodna prace a nie wytykaj innemu ile zarabia.P.S. Zeby nie wyszlo, ze bronie wygodnego stolka. W tym zestawieniu jestem wlasnie pracownikiem fizycznym z duzym stazem w korporacji i nie zazdroszcze pieniedzy zadnemu z pzyjaciol, bo wiem ile czasu poswiecaja na prace.
~buntnarodu
podajcie info ile zarabia Radosław Sikorski i jego urzędnicy w MSZ i na placówkach.podajcie ile kosztuje podatnika utrzymywanie prywatnych dostawców pizzy którzy obsługują pana Radosława.

Powiązane: Praca

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki