Bloki reklamowe, tyleż irytujące, co pożyteczne, służące większości widzów jako czas na zaparzenie herbaty, przygotowanie przekąski czy sprawdzenie bieżącej oferty programowej innego kanału, przestały być efektywnym nośnikiem wizerunku marki. Obecnie trwa era „Programów zawierających lokowanie produktów”.
Z badań przeprowadzonych przez Ipsos wynika, że w okresie od 2000 do 2010 roku zjawisko zappingu, czyli zmieniania kanałów telewizyjnych w trakcie emisji bloku reklamowego, nasiliło się. Od około czterech lat sytuacja ustabilizowała się na poziomie, który z pewnością przemawia do marek płacących za czas reklamowy. Aż 43% Polaków w grupie wiekowej 15+ twierdzi, że rozpoczęcie nadawania bloku reklamowego to moment, kiedy pilot idzie w ruch. Inną kwestią jest to, co spowodowało taki stan rzeczy – większość spotów jest zwyczajnie nudna lub wręcz irytująca.
Aby skutecznie zapadać w pamięć potencjalnych klientów, wiele marek decyduje się na lokowanie swoich produktów w serialach telewizyjnych, programach rozrywkowych i innych popularnych produkcjach. Czasami powoduje to jednak przesyt u widza, który przez kilka minut dowiaduje się, jaki jest ulubiony sok głównego bohatera serialu, w którym sklepie go kupił i jakie ciastko nim popije.
Dzieci, umyjcie rączki - coś więcej niż chwytliwe hasło
W rodzimych serialach product placement nie zawsze jednak przytłaczał widza. Wręcz przeciwnie, czasy sprzed nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji z 2011 roku to dla wielu złoty okres polskich produkcji. Jeśli już tego typu działania były podejmowane, to na zasadzie umowy użyczenia, a więc nieodpłatnie. Wprowadzone zmiany prawne sprawiły, że product placement stał się płatny. Lokowanie produktu musi być wyraźnie oznaczone przy pomocy pomarańczowej belki na początku audycji oraz w napisach kończących.
Historia product placementu w polskich serialach związana jest nie z nieumiejętnym skupianiem uwagi widza na komercyjnych wyrobach, lecz na bardziej chwalebnych ideach. Kultowa kwestia serialowego Ryśka z „Klanu”, czyli „Dzieci umyjcie rączki” była wynikiem współpracy z Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy. Bohaterowie serialu uczyli nas, że warto segregować śmieci, że nie należy wyrzucać zużytych baterii do kosza na śmieci, że wykonywanie badań cytologicznych przez kobiety jest ważne. Wprowadzenie do seriali osób zarażonych wirusem HIV, chorych na Alzheimera czy z zespołem Downa to przykład poruszania ważnych problemów społecznych. Misyjność Telewizji Polskiej była faktem. A jak Klan wygląda dzisiaj? Poniżej odpowiedź na to pytanie:
Źródło: youtube
Oglądając inny polski serial, „M jak miłość”, również mieliśmy okazję czerpać pozytywne wzorce. Hanka Mostowiak była bohaterką propagującą adopcję dzieci. Choć obecnie emitowane odcinki serialu skupiają się raczej na mniej pożytecznym społecznie lokowaniu produktu, wciąż możemy spotkać się z takimi przykładami, jak chociażby niespodziewana śmierć Hanki, która stała się okazją do zwrócenia uwagi na konieczność wykonywania okresowych badań. Otrzymanie przez najstarsze pokolenie rodziny Mostowiaków listu od firmy windykacyjnej Kruk, choć z pewnością było przykładem płatnego product placementu, to jednak dodanie tego wątku do fabuły jest swego rodzaju przesłaniem, aby nie bać się walczyć o swoje interesy. Losy serialowej Magdy, której postać wyruszyła jako wolontariuszka w podróż do Sudanu – w ten sposób Polska Akcja Humanitarna postanowiła zachęcić do pomocy innym widzów przed telewizorami. Zdecydowana większość chwalebnych przykładów to jednak melodia przeszłości:
Źródło: youtube
Źródło: youtube
Z kolei „Plebania” – serial, którego emisja została w zeszłym roku zakończona, ma na koncie współpracę z Narodowym Bankiem Polskim. Za 20 odcinków poruszających tematy ekonomiczne, NBP zapłaciło twórcom aż 610 tys. zł. Dzięki temu widz dowiedział się m.in., jak założyć konto w banku i ulokować oszczędności. Jedna z najbardziej wyrazistych postaci w serialu, pani Grzybowa, wyjaśniła telewidzom niuanse związane z wpływem strefy euro na … ceny bochenka chleba. Ta sama pani Grzybowa z gracją reklamowała w swoim serialowym sklepie przyprawę Kucharek.
Trzeba przyznać, że choć w serialach roi się od modelowo nietrafionych przykładów product placementu, osoby odpowiedzialne za realizację niektórych seriali są w stanie rozsądnie dobierać produkty do promowania w ramach lokowania. Przykładem może być scena z serialu „Malanowski & Partnerzy”, kiedy to główny bohater - Bronek Malanowski - pyta się matki zaginionego dziecka: „Czy dzwoniła pani do dziecka?”, po czym pada odpowiedź: „Nie odbierał, ale mam włączoną funkcję Plusa „Gdzie jest dziecko?”. Produkt i charakter serialu współgrają ze sobą, a sama sytuacja nie jest sztucznie wykreowana. Nie ukrywajmy jednak, że nawet takie „wstawki” bywają irytujące.
Neutralne reklamowo programy rozrywkowe
Programom rozrywkowym, takim jak: „Taniec z gwiazdami”, „Must Be The Music” czy innym tego typu produkcjom daleko jeszcze do poziomu prezentowanego przez seriale (choć i tu zdarzają się wpadki). Mimo że podczas zachęcania widzów do głosowania na swoich faworytów pojawiają się przypadki lokowania produktów, to jednak nie kłócą się z treścią programu, nie wymagają, tak jak w przypadku seriali, tworzenia scen, które godzą w poczucie ludzkiej inteligencji.
Polacy uwielbiają gotować – zwłaszcza od momentu, kiedy na antenie pojawiły się programy kulinarne z prawdziwego zdarzenia. W tej grupie lokowanie produktu to praktyka nagminna. Wiemy, jakich przypraw używa i co pije Magda Gessler na planie „Kuchennych rewolucji”. Nie dało się także przeoczyć obowiązkowych po posiłku gum Orbit – uwaga kamery była na nich bowiem skupiona przez kilka sekund, a samo częstowanie nimi przez kelnerki czy Magdę Gessler musiało zapaść widzom w pamięć.
Polacy dowiedzieli się też, czym dania doprawiają uczestnicy „Masterchef”. Wypełniona po brzegi spiżarnia programu opatrzona jest logo sklepu Makro. Niestety, nie zawsze można przedstawić widzom markę bez konieczności wymyślania absurdalnych pomysłów, takich jak chociażby zmywanie naczyń przez uczestników programu „Top Chef”. Celem było wypromowanie produktów marki Fairy. Być może z powodu wycofania się sponsora, bądź niezadowolenia widzów, w drugim sezonie programu komizm tej sytuacji nie jest już na szczęście częścią programu.
W programach typu talk-show product placement jest rzadszym zjawiskiem, niż w przypadku seriali czy programów kulinarnych. Zdarzają się przemyślane akcje, czego przykładem jest chociażby lokowanie Coca-Coli w programie Kuby Wojewódzkiego. Zamiast wody, w jednym z odcinków do studia wniesione zostały puszki napoju. Otrzymali je nie tylko goście prowadzącego, ale także osoby siedzące na widowni. Wszyscy obecni w studiu mieli spróbować otworzyć puszki jednocześnie – choć próba zakończyła się niepowodzeniem, to jednak sytuacja ta nie została odebrana przez widzów jako niezręczna.
Product placement obecny jest w coraz to nowych programach. Na dobrą sprawę wolne od lokowania produktów są już tylko wydania serwisów informacyjnych. Miejmy nadzieję, że na tym polu nic nie ulegnie zmianie, choć niepokoi brak reakcji na, najprawdopodobniej nieumyślne, ulokowanie w wydaniu Panoramy przez prowadzącą – Hannę Lis – paczki papierosów. Wydawać by się mogło, że zdarzenie tego rodzaju, z uwagi nie tylko na szkodliwość produktu, ale i prawne regulacje dotyczące product placementu, powinno zostać wnikliwie zbadane.
Tam gdzie wypadki stwarzają kartony,I do rąk mycia wzywają żony,Tam teraz różne produkty królują.Dobrze się wszak lokują.Prymat tu wiedzie Kucharek,Smalczyk beskidzki o smaku skwarek.Pewnie reżyser dostał podarek.Pozdrawiam, Mostowiak Marek.po więcej rymów zapraszam na http://rymujemy.pl
Cóż za żałosny artykuł. Tak to jest jak za komentowanie bierze się ktoś kto nie ma o tym pojęcia. Szanowna autorka poza wytknięciem kilku przykładów PP nie wniosła kompletnie nic!!!! "Bloki reklamowe (...) przestały być efektywnym nośnikiem wizerunku marki." - a z czego to szanowna autorka wywnioskowała?! Czyżby była mądrzejsza Cóż za żałosny artykuł. Tak to jest jak za komentowanie bierze się ktoś kto nie ma o tym pojęcia. Szanowna autorka poza wytknięciem kilku przykładów PP nie wniosła kompletnie nic!!!! "Bloki reklamowe (...) przestały być efektywnym nośnikiem wizerunku marki." - a z czego to szanowna autorka wywnioskowała?! Czyżby była mądrzejsza od większości specjalistów od marketingu, którzy w tą że właśnie inwestują gros swoich budżetów mediowych? Reklama telewizyjna jest nadal i jeszcze długo pozostanie najbardziej efektywnym nośnikiem reklamowym, który działa na wszystkie aspekty komunikacji marketingowej - świadomość, wizerunek i sprzedaż. A jeśli chodzi o sam PP to dopóki polscy marketingowcy nie zrozumieją, że powinien on być robiony subtelnie i wyglądać naturalnie, będzie on przynosił raczej odwrotny skutek od zamierzonego!!
Zabawnie bywa też, jak producent filmu nie ma podpisanej umowy o “lokowanie”, ale bohater jeździ samochodem bardzo popularnej marki. Widzimy zatem na filmie taki sam samochód, jakich całe stada jeżdżą po naszych ulicach, ale ma on zaklejony znaczek na atrapie. Pozdr.
na podstawie nachalnych ,namolnych ,glupich reklam ,mozna wywnioskowac pare rzeczy po 1 co nam /w/g reklamodacow jest naqjbardziej potrzebne do zycia /srodki przeciw bolowi w/g expertow,jestesmy na 1 miejscu w europie w ich zjadaniu to tzw cudowne leki ,odetna ci reke zjesz reka odrosnie ,boli cie choc troche cokolwiek glowa czy na podstawie nachalnych ,namolnych ,glupich reklam ,mozna wywnioskowac pare rzeczy po 1 co nam /w/g reklamodacow jest naqjbardziej potrzebne do zycia /srodki przeciw bolowi w/g expertow,jestesmy na 1 miejscu w europie w ich zjadaniu to tzw cudowne leki ,odetna ci reke zjesz reka odrosnie ,boli cie choc troche cokolwiek glowa czy tylek jedz na jarzyne ,tak jak witaminy ,choc ostatnio w USA opublikowali ze syntetyczne witaminy sa grozne dla oraganizmu i moga powodowac raka/nie mowiac o srodkach przeciw bolowych sa arcy niebezpieczne dla organizmu czesto jedzone bez zastanowienia/ ,ale co tam biznes jest biznes ,nastepnie musimy to koniecznie popic coca-cola lub pepsi.rosnie odstetk super otylych ludzi / ,naturanie dzwoniac przez telefon komorkowy ,w tym sanym czasie nastawiajac pranie z najlepszym proszkiem ,reklamowanym przez Zygmunta niby aktora ,prezentera ???? jak go widze to juz sam nie wiem czy on pierze sam czy to ten produkt ,jak juz nastawimy pranie to migiem biegusiem do kuchni i czekamy czy IREK Z tv nas odwiedzi i poleci nowy cudowny plyn do naczyn ,juz tacy styrani tym lataniem ,godzine przed /koniecznie 1 godz/ zazywamy lek ,na potencje i goraczkowo szukamu okazji i partnera .partnerki/zalezy od preferencji/ zeby sobie ulzyc po tym ciezkim dniu ,.............tak oto wygla nasz rynek debilnych reklam ,ktore przedewszystkim maja na celu nas oglupic i wyciagnac pieniadze.
Autorka poruszyła bardzo znaczący i socjotechniczny temat dla zwykłego zjadacza chleba. Jak można wpływać na widza reklam i seriali (choć nie tylko tej propagandy TV) dokładnie opisała to w swoim artykule. Ale taka sytuacja ma również drugie dno, o którym "cicho-sza".
Wpływać można nie tylko na zwykłe ludzkie zachcianki Autorka poruszyła bardzo znaczący i socjotechniczny temat dla zwykłego zjadacza chleba. Jak można wpływać na widza reklam i seriali (choć nie tylko tej propagandy TV) dokładnie opisała to w swoim artykule. Ale taka sytuacja ma również drugie dno, o którym "cicho-sza".
Wpływać można nie tylko na zwykłe ludzkie zachcianki ale i na polityczne i społeczne uwarunkowania. Można np. promować zachowania homoseksualne czy chociażby wzrost zainteresowania eutanazją nawet tą dziecięcą (na przykładzie Belgii). Stąd właśnie może wynikać droga do depopulacji zbędnych jednostek ludzkich - jest to możliwe, wystarczy stworzyć kilka seriali (reklam) wprowadzających odpowiednio w ten temat widzów i zgodnie z "prawem Pareto" zawsze znajdzie się te 20% społeczeństwa, którzy uwierzą na słowo takim reklamom i serialom promującym powyższe przypadki.
Medal ma dwie strony i dlatego artykuł z tego powodu jest niepełny i tendencyjny dla naiwnych oglądaczy i czytaczy. A sytuacja jest b. poważna, a wykorzystywana przez elity władzy dążącej do posiadania jak najwięcej dóbr światowych i w końcu objęcia nad tym światem totalnej kontroli - ma kluczowe znaczenie wspomagające .
Oczywiście tylko "głupiec" oderwany od rzeczywistości uwierzy , że przejęcie władzy (totalne zniewolenie) nad wszystkimi z nas, nastąpi już dziś, zaraz. Nie, ten stan będzie trwać i polegać na rozwoju cywilizacji ukierunkowanej na pierwotnej chciwości elit władzy i doprowadzeniu drugiego człowieka (ludzi) do stanu samozadowolenia z tego zniewolenia, po części ze strachu, a po części z głupoty i najnowocześniejszych technologii samo-kontroli.( TV, internet, smartfony, kamery, podsłuchy, strony społecznościowe - pod kontrolą władz i wreszcie "chipy" , a w przyszłości biotechnologie wywierające wpływ na ducha-umysł i ciało (manipulowanie genami)).
Przecież chciwość, przebiegłość i zdrada własnego człowieczeństwa oraz wykorzystanie innych ludzi dla własnej pychy i wygody - to takie ludzkie. Na szczęście zawsze będzie te 20% "altruistów" (zasada.Pareto), którzy za nas będą ten zboczony świat naprawiać, oby ich było jak najwięcej.
Jak myslisz , ze twoja strona i 20% populacji wyznajacej twoje poglady jest lepsza to jestes taki sam jak twoi adwersarze. Ale z punktu teorii darwina ma tak byc. Bo musisz wiedziec , ze jak bedzie odpowiedzni zbieg okolicznosci to nie bedziemy ostatnim ogniwem ewolucji.
Medal ma dwie strony - dlatego ten temat w taki , a nie w inny sposób poruszyłem - po prostu dla higieny umysłu i dziennikarskiej przyzwoitości, której zabrakło w tym artykule kamuflującym rzeczywisty wpływ TV na odbiorców ( nie tylko reklamy wyrobów).
Poglądy akurat w naszym przypadku nie mają znaczenia. Znaczenia ma:: kto Medal ma dwie strony - dlatego ten temat w taki , a nie w inny sposób poruszyłem - po prostu dla higieny umysłu i dziennikarskiej przyzwoitości, której zabrakło w tym artykule kamuflującym rzeczywisty wpływ TV na odbiorców ( nie tylko reklamy wyrobów).
Poglądy akurat w naszym przypadku nie mają znaczenia. Znaczenia ma:: kto i po co chce ludzkiego zniewolenia poprzez stosowanie wobec nas (zwykłych ludzi) tak perfidnych metod inwigilacji. Czy chodzi tylko w tym o nasze dobro czy o coś więcej. Jeżeli elity robią to wobec nas w sposób tak zakamuflowany i nikczemny to odpowiedź nasuwa się sama, a Darwin to tylko przykrywka do masowej "tej złej eugeniki" ludzkości ,co historia świata niejednokrotnie już wykazała (Hitler i jemu podobni).
Dziś nie potrzeba metod Hitlera bo są już inne bardziej bezwzględne i doskonałe metody eksterminacji humanitarnej poprzez najnowsze technologie socjotechniczne , o których pisałem w poprzednim poście.
Nie należę do żadnej zaszufladkowanej grupy ludzkości o sprofilowanych jednoznacznie poglądach. Staram się dostrzegać to co może stanowić dla mnie i dla mojego przyszłego pokolenia istotę zagrożenia bytu, Oceniam to na podstawie dzisiejszych podejrzanych symptomów postępowania elit władzy. Władzy , która ma dziś do dyspozycji wielokrotnie większe możliwości eksterminacji ludzkiego życia niż miał Hitler i ktokolwiek inny, a 1% elit tego świata posiada 80% globalnej wartości całego ziemskiego bogactwa.
Na co im tyle, czy po to by z Tobą się podzielić i dbać o Twoje dobro. Gdyby to chcieli zrobić już dawno by to nastąpiło i nie byłoby tyle nędzy i zła na tym świecie. Oni nie są w pełni "altruistami" i wolą swój własny zamknięty świat, w którym chcą rządzić globalnie, a dzisiejsza i przyszła technika nie wymaga już stosowania obozów zagłady. Wystarczy depopulacja poprzez zastosowanie metod i paradygmatów społecznych, wywołujących mniejszą liczbę urodzeń ( socjotechnika-promująca zachodni styl życia) lub posługiwanie się ogromnym (zamierzonym bądź wyczekiwanym) kryzysem i wtedy można zrobić z ludźmi to wszystko, co w innym przypadku byłoby niemożliwe do realizacji.
To znaczy wprowadzanie dodatkowych podatków ludzkości (CO2), zatwierdzanie niepopularnych decyzji bankowych (Cypr), destrukcja rodziny poprzez ustawy pro homoseksualne (zmniejszenie liczby narodzin) czy wprowadzanie rozszerzonej eutanazji, nawet dzieci (Belgia). Kryzys to stan , który pozwala wprowadzić wszystkie te założenia , które kiedyś (XXw. i wcześniej) uzyskiwały elity za pomocą wojny.
O takich przemianach elity świata mówiły i wiedziały już ćwierć wieku temu::
"Znajdujemy się na pograniczu globalnej przemiany. Wszystko czego potrzebujemy, to odpowiedni kryzys, a narody zaakceptują Nowy Porządek Świata." David Rockefeller (1991)
Nie należy się bać lecz przeciwdziałać i ujawniać pleniące się zło. Tylko tyle i aż tyle. Pozdrawiam