Gdy cena danego produktu gwałtownie wzrośnie, konsumenci mogą sięgnąć po alternatywę lub ograniczyć zakupy. Dlatego sprzedawcy starają się ukryć podwyżki, np. zmniejszając wagę produktu. Czy to oznacza, że inflacja faktycznie jest wyższa, niż podaje GUS? Czy statystycy dostrzegają kurczflację?


W styczniu inflacja w Polsce przyspieszyła do 17,2 proc. - wynika ze wstępnych szacunków Głównego Urzędu Statystycznego. W bieżącym miesiącu zapewne osiągnie "pełnoletniość" i przebije 26-letni szczyt z października. Jeszcze wyższa jest inflacja producentów, która w grudniu przekraczała 20 proc. Na szczęście w tym przypadku hamowanie wzrostu cen rozpoczęło się jeszcze w połowie ubiegłego roku, z poziomu przeszło 25 proc.
W warunkach tak szybkiego wzrostu kosztów wytwarzania oraz drożyzny w sklepach producenci uciekają się do rozwiązań pozwalających utrzymać ceny ich produktów bez zmian albo ograniczyć ich wzrost, by nie odstraszać klientów. Najczęstszy zabieg stosowany w celu ukrycia zmiany ceny to spadek wagi produktu - twierdzą ekonomiści mBanku. Ostatnio w Polsce głośnym echem odbiła się wieść, że na taki krok zdecydował się producent Ptasiego Mleczka - firma Wedel. Absolutnie nie jest to jednak odosobniony przypadek.
"Oprócz zmiany gramatury dokonują się też bardziej subtelne zmiany. Dotyczą one składu produktów (mniej "mięsa w mięsie", przejście od materiałów naturalnych do ich syntetycznych zamienników, zmniejszenie wagi "produktów aktywnych", zmniejszenie liczby sztuk, okrojenie funkcji przedmiotów, skrócenie czasu wykonywania usługi lub ograniczenie jej zakresu)" - wskazują analitycy.
Sprzedawcom nierzadko udaje się zwieść konsumentów, ale czy wywodzą w pole statystyków? "Walka ze shrinkflacją nie jest wyspecjalizowaną funkcją urzędów statystycznych. Występuje raczej jako produkt uboczny w ciągłej walce o zapewnienie reprezentatywności towarów branych pod uwagę w badaniu cen. Gdy pojawia się nowy produkt, który nie jest identyczny z notowanym poprzednio, to GUS ma dwie drogi, aby sobie z tym problemem poradzić: uznać go za bezpośrednio porównywalny albo skorygować o jakość/znaleźć zamiennik" - tłumaczą ekonomiści mBanku.

"Jeśli towar jest bezpośrednio porównywalny, to nie ma żadnego problemu. GUS notuje cenę i odnosi ją do ceny produktu, którego cenę notował w poprzednim okresie" - piszą. Jak wskazują, brak porównywalności też można rozwiązać. W przypadku zmiany gramatury rozwiązanie jest niezwykle proste. "Jeśli opakowania zmniejsza się o 10%, a cena pozostaje bez zmian, urząd statystyczny traktuje nowy produkt jako 10% droższy" - twierdzą analitycy. Z kurczflacją statystycy sobie radzą, oszacowanie wpływu jakościowej degradacji produktu na wskaźnik cen jest już niestety trudniejsze.
O tym, jak GUS mierzy inflację pisaliśmy w tekście pt. "Jak GUS mierzy inflację? Statystycy wyjaśniają". Z kolei w tekście "Kłamstwo inflacyjne. Dlaczego życie jest coraz droższe?" tłumaczyliśmy, że każdy ma "własną inflację". Cały komentarz ekonomistów mBanku nt. "kurczflacji" znajdą Państwo na stronie banku.
Maciej Kalwasiński




























































