Płace nie przestały być czynnikiem ryzyka dla inflacji w Polsce, choć ich wpływ na procesy inflacyjne jest mniejszy niż szoków zewnętrznych - ocenia członkini Rady Polityki Pieniężnej, Joanna Tyrowicz.


Płace były czynnikiem ryzyka dla inflacji przed wybuchem wojny i przed agresją Stanów Zjednoczonych i Izraela na Iran, i nie przestały nim być tylko dlatego, że to się wydarzyło. Natomiast wpływ tego procesu na procesy inflacyjne jest oczywiście mniejszy niż to, co może wynikać z szoków zewnętrznych - powiedziała PAP Biznes Tyrowicz, w kuluarach Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach.
"To jest problem, o którym wspominałam wielokrotnie - że możemy znaleźć się w nowym szoku globalnym, bez ustabilizowania naszej gospodarki" - dodała.
Członkini RPP zwróciła uwagę, że wzrost przeciętnego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw w ujęciu miesiąc do miesiąca w marcu przyspieszył.
"Dlaczego płace przyspieszają miesiąc do miesiąca? Ludzie widzą, co się dzieje i mają niezerową pozycję negocjacyjną, a pracodawcy mają wystarczającą płynność, żeby na nią pozytywnie odpowiedzieć. Nawet jeśli nie zmieniają stawki bazowej - tego nie jesteśmy w stanie z danych zobaczyć - to kompensują wzrost kosztów życia w efektywnie wypłaconych wynagrodzeniach" - wskazała członkini RPP.
"W Polsce 30 proc. średniego wynagrodzenia to są tzw. elastyczne składniki wynagrodzeń, więc jest to spory bufor, który pozwala pracodawcom zwiększać bądź zmniejszać środki, które w danym miesiącu trafiają na indywidualne konta. Na pewno jeden miesiąc, czyli marzec do lutego, to jest za wcześnie, żeby cokolwiek wnioskować" - dodała.

Główny Urząd Statystyczny podał we wtorek, że przeciętne wynagrodzenie brutto w sektorze przedsiębiorstw w marcu 2026 r. wzrosło o 6,6 proc. w ujęciu rok do roku i o 5,7 proc. w ujęciu miesiąc do miesiąca.
W lutym wzrost wynagrodzenia w tym sektorze wyniósł 6,1 proc. rok do roku i 1,5 proc. miesiąc do miesiąca. (PAP Biznes)
pat/ gor/































































