Pierwszy tydzień 2023 roku będzie obfitował w dni wolne: w poniedziałek odpoczywać będą inwestorzy z krajów anglosaskich (i nie tylko oni), a w piątek przypada Święto Trzech Króli, co oznacza dzień bez sesji na warszawskim parkiecie.


Poniedziałek, 2 stycznia
Rok 2023 zaczniemy od całego zestawu wskaźników PMI dla sektora wytwórczego. Jako pierwsze spłyną wyniki z Chin (2:45), następnie Indii (6:00), Szwecji (8:30), Polski i Węgier (o 9:00). Potem zobaczymy PMI z Hiszpanii (9:15), Czech (9:30), Włoch (9:45), Francji (9:50), Niemiec (9:55) oraz strefy euro i Norwegii (10:00).
Prawie wszędzie oczekiwane są odczyty poniżej 50 punktów, sygnalizujące pogłębienie tendencji recesyjnych. Jednakże większość ekonomistów liczy na poprawę „przemysłowych” PMI, co sygnalizowałoby wolniejszy spadek aktywności ekonomicznej w światowym sektorze wytwórczym.
„Piemaje” to jedyne zaplanowane na pierwszy dzień roku raporty makroekonomiczne. Także aktywność inwestorów powinna być stosunkowo niewielka. A to dlatego, że dla większości inwestycyjnego świata będzie to dzień wolny od pracy. Zamknięte będą m.in. rynki w USA, Wielkiej Brytanii, Japonii, Chinach, Szwajcarii, Kanadzie oraz Australii i Nowej Zelandii. Sesja na GPW odbędzie się jednak normalnie.
Wtorek, 3 stycznia
Wolne wciąż będą mieli inwestorzy z Japonii oraz Nowej Zelandii. Reszta świata wraca jednak na rynki finansowe i rozpocznie rok od makro-dziwoląga w postaci statystyk inflacji CPI i PPI z Turcji. Zapowiadany jest spadek oficjalnej inflacji CPI z 84,4% do 66,5%. Tego, ile wynosi faktyczny wzrost cen nad Bosforem, możemy się nigdy nie dowiedzieć.
Następnie na tapetę wejdą „niedobitki” PMI: Szwajcaria (9:30), Wielka Brytania (10:30) oraz Kanada (15:30) i USA (15:45). Wcześniej poznamy jeszcze wstępne szacunki grudniowej inflacji CPI w Niemczech. Ekonomiści prognozują tu drugi miesiąc deflacji (rozumianej jako spadek wskaźnika CPI względem poprzedniego miesiąca) oraz spadek dynamiki rocznej z 10% do 9%.
Środa, 4 stycznia
To dzień stojącym pod znakiem publikacji odczytów PMI dla sektora usługowego. Poznamy m.in. dane dla Chin (2:45), Indii (6:00), Hiszpanii (9:15), Włoch (9:45), Francji (9:50), Niemiec (9:55), strefy euro (10:00) oraz Wielkiej Brytanii (10:30). Amerykanie pokażą analogiczny indeks ISM, ale dla przemysłu (16:00). Ekonomiści prognozują jego dalszy spadek: z 49 pkt. do 48,5 pkt.
Warto będzie zerknąć na szwajcarską inflację CPI, która według prognoz w grudniu miała się obniżyć z 3% do 2,9% (przy celu inflacyjnym w przedziale 0-2%). Wstępną CPI poznamy także dla Francji (8:45).
Na polskim rynku wydarzeniem dnia powinna być decyzja Rady Polityki Pieniężnej, którą poznamy nie wiadomo kiedy. Emocje będą jednak zdecydowanie mniejsze, bo już chyba nikt nie spodziewa się podwyżek stóp procentowych w Polsce. Znacznie ciekawsze (i ważniejsze) będą za to protokoły z grudniowego posiedzenia FOMC, które zostaną ujawnione o 20:00 czasu polskiego.
Czwartek, 5 stycznia
To będzie „dzień inflacyjny”. Poznamy statystyki inflacji producenckiej (PPI) ze strefy euro (11:00) oraz wstępny grudniowy odczyt CPI dla Włoch (11:00). Dla nas ważniejsze będą jednak dane GUS-u, który o 10:00 ma opublikować szybki szacunek grudniowej inflacji konsumenckiej. Ekonomiści spodziewają się kosmetycznego spadku inflacji CPI z 17,5% do 17,3%.
Z kolei Amerykanie skupią się na swoim rynku pracy. O 13:30 pokaże się Raport Challengera informujący o liczbie zwolnień w sektorze korporacyjnym. Trzy kwadranse później pojawi się raport ADP mierzący zmianę liczby etatów w sektorze prywatnym. O 14:30 opublikowany zostanie listopadowy bilans handlowy USA. O tej samej godzinie tradycyjnie pojawią się cotygodniowe dane o liczbie wniosków o zasiłek dla bezrobotnych.
Piątek, 6 stycznia
W Polsce, Szwecji i Słowacji jest to dzień wolny z okazji Święta Trzech Króli. Nie będzie więc handlu na GPW. Za to Niemcy pokażą listopadowe (a więc już niezbyt świeże) statystyki zamówień w przemyśle oraz sprzedaży detalicznej (o 8:00). Po serii pomniejszych raportów z Europy uwagę skupimy na szacunkowym odczycie grudniowej inflacji HICP w strefie euro, po którym spodziewany jest spadek z 10,1% do 9,7%. Głęboki spadek (o 3,2% rdr) oczekiwany jest po listopadowej sprzedaży detalicznej w eurolandzie.
Gwoździem piątkowego programu będzie jednak comiesięczny raport z amerykańskiego rynku pracy (jak zwykle o 14:30). Przewidywany jest wzrost zatrudnienia o 190 tys. etatów wobec 263 tys. odnotowanego w listopadzie. Wyniki powyżej 200 tysięcy mogą przynieść umocnienie dolara i spadki na Wall Street, ponieważ zwiększą szansę na kolejne podwyżki stóp procentowych w Rezerwie Federalnej. Na dokładkę Amerykanie zafundują raport ISM dla sektora usług (16:00).
A wieczorem (22:00) oczekiwana jest decyzja Banku Centralnego Chile, który jesienią prawdopodobnie zakończył cykl podwyżek stóp procentowych na poziomie 11,25%.


























































