Od nowego roku paliwo będzie jeszcze droższe o ok. 19 groszy na litrze. Podwyżki wynikać będą z podwyższenia podatku akcyzowego na olej napędowy i paliwa powstałe z jego zmieszania z biokomponentami, a także podwyżki opłaty paliwowej. Podróże samochodem po Polsce to już jest luksus - automatycznie od 1 stycznia 2012 roku przejazd 100 km przeciętnym samochodem osobowym będzie droższy o ok. 1,2 zł.
Niestety od 1 stycznia 2012 roku wzrosną stawki akcyzy i opłaty paliwowej. Jest to związane z dostosowywaniem polskiej stawki do unijnej wynoszącej 330 euro za 1000 litrów. Ministerstwo Finansów podkreśla, że podwyżka związana jest z osłabieniem polskiej waluty. Kurs referencyjny EUR/PLN w 2011 roku wynosił 3,97. Na przyszły rok wyniesie on 4,38.
Akcyza na ON wzrośnie z 1048 zł do 1196 zł na 1000 litrów. Zatem podwyżka wyniesie 148 zł, czyli ok. 0,15 zł na litr paliwa. Z kolei opłata paliwowa wzrośnie z 239,84 zł do 249,92 zł, czyli o 10,44 zł. Oznacza to podwyżkę o ok. 1 grosz na litr paliwa. Łącznie wzrost akcyzy i opłaty paliwowej spowoduje wzrost ceny ON przynajmniej o 19 groszy z VAT-em.
Naturalnie należy pamiętać, że cena paliwa w Polsce zależy głównie od sytuacji na giełdzie w Londynie. Obecnie za baryłkę ropy (159 litrów) trzeba zapłacić 110 dolarów, czyli 348 zł (przy kursie USD/PLN 3,17). W tym roku najwięcej za baryłkę ropy trzeba było zapłacić w kwietniu - 126 dolarów. Jednak wtedy kurs USD/PLN wynosił 2,74. Jeżeli dolar i ropa podrożeją, wówczas za paliwo trzeba będzie zapłacić jeszcze więcej.
Jednak na rynkach nic nie jest pewne i bardzo możliwe, że wahania kursowe i zawirowania na giełdzie w Londynie sprawią, że cena za ropę wyrażona w złotówkach w styczniu 2012 roku nie ulegnie wielkim zmianom. Na to można liczyć. Niestety całkowicie odwrotnie jest w przypadku akcyzy - tutaj możemy być pewni, że z każdego zakupionego litra paliwa, dodatkowe 19 groszy stanowić będzie podatek.
Jak dostać dotację na e-biznes?
Przepis na sukces jest bardzo prosty - potrzebne jest dziecko do lat trzech, babcia i czas na udanie się do urzędu. Na razie jako podatnicy tracimy na tym ok. 900 tys. zł miesięcznie, ale koszty te będą rosnąć wraz ze zwiększającą się liczbą zalegalizowanych opiekunek do dziecka. Mechanizm jest tak prosty, że nie skorzystanie z tego rozwiązania byłoby niewybaczalnym błędem ze strony zarówno rodziców, jak i babci.
W połowie września br. ZUS rozpoczął akcję "zgłoś nianię do ubezpieczeń". Najczęściej opiekunkami zostają młode dorabiające dziewczyny lub panie w wieku 50+. Z młodymi nie ma problemu - jeżeli są np. studentkami, nie trzeba za nie płacić składek. O wiele gorzej sprawa wygląda w przypadku pań w wieku 50+, które nie mają takich przywilejów, dlatego preferują pracę "na czarno". Jednak pracując bez umowy, mogą zapomnieć o emeryturze wypłacanej z ZUS.
Ustawodawca wyszedł naprzeciw tym problemom i na mocy Ustawy o opiece nad dziećmi do lat 3, zagwarantował nianiom, które do tej pory pracowały nielegalnie, opłacenie składek na ubezpieczenia społeczne do kwoty wynagrodzenia minimalnego, czyli na razie 1386 zł.
Składki na ubezpieczenia społeczne (emerytalne, rentowe i wypadkowe) oraz na ubezpieczenie zdrowotne za nianię, która zarabia nie więcej niż wynosi minimalne wynagrodzenie, pokrywa ZUS z budżetu państwa. Rodzice pokrywają składki, gdy pensja niani przekroczy minimalne wynagrodzenie. Opłacą jednak składki tylko od kwoty, o którą pensja przekracza minimalne wynagrodzenie. Jeżeli więc opiekunka w umowie miałaby określoną pensję na poziomie 2 tys. zł brutto, to ZUS opłaci składki od podstawy wynoszącej 1386 zł - dokładnie 267 zł bez chorobowego, a rodzice od 614 zł (118 zł bez chorobowego). Rodzice zaoszczędzą na tym ok. 267 zł. Niania przy takim wynagrodzeniu otrzymałaby 1496 zł netto na rękę. Gdyby jej wynagrodzenie na umowie wynosiło tylko 1386 zł, to na rękę otrzymałaby ok. 1037 zł.

Interwencja Bankier.pl: jestem złodziejem paliwa
Podjeżdżamy autem na stację benzynową, tankujemy, a następnie udajemy się do kasy w celu uregulowania rachunku. Płacimy gotówką lub kartą i odjeżdżamy. Teoretycznie nic trudnego, w praktyce mogą jednak w przyszłości wyniknąć z tego problemy.
Pytanie czytelnika:
Masz problem prawny lub finansowy? Napisz do ekspertów Bankier.pl |
Pół roku temu tankowałem na jednej ze stacji paliw: gaz i paliwo. Następnie poszedłem do kasy zapłacić, wydaną mi resztę i rachunek schowałem do kieszeni i odjechałem. Parę dni temu dostałem wezwanie z Policji, że jestem oskarżony o kradzież paliwa. Okazało się, że ekspedientka skasowała mnie tylko za gaz, nie doliczyła natomiast tankowanego przeze mnie paliwa.
Chodzi o ok. 15 zł.Rzekomo zatankowałem i uciekłem, nie płacąc za paliwo, a nie ma mowy o tym, że to ekspedientka przez swoją nieuwagę nie skasowała mnie za benzynę (za gaz zapłaciłem). Na Policji przesłuchiwany byłem jak typowy przestępca i złodziejaszek. Jak mogę się bronić i jakie przysługują mi prawa?
Zachęcamy Państwa do obejrzenia innych nagrań w kanale firmowym w Bankier.tv oraz do korzystania z dostępnych w portalu Bankier.pl narzędzi firmowych. Pytania lub wątpliwości proszę wysyłać na adres l.piechowiak@bankier.pl lub b.sielicka@bankier.pl.
Bankier.pl
































































