Lider PO Donald Tusk zaapelował we wtorek do rządu o wycofanie się z "nieczytelnych" przepisów Polskiego Ładu, wezwał rząd do częstszej niż jednorazowa waloryzacji rent i emerytur oraz do ograniczenia wydatków na administrację.


Lider PO Donald Tusk zaapelował we wtorek do rządu o wycofanie się z "nieczytelnych" przepisów "Polskiego ładu", wezwał rząd do częstszej niż jednorazowa waloryzacji rent i emerytur oraz do ograniczenia wydatków na administrację.
Na wtorkowej konferencji prasowej lider PO Donald Tusk przyznał, że najprawdopodobniej dojdzie do obniżki VAT na paliwa, o co on dawno apelował, choć w międzyczasie "inflacja pogalopowała".
"Mam nadzieję, że stać was, by sprowadzić opodatkowanie VAT-em paliw do absolutnego minimum, bo nawet jeśli spóźniona, byłaby to decyzja trafna" - zwrócił się do rządu. "Nie trzeba tu wchodzić w konflikt z Unią Europejską. Zróbcie to wspólnie, a nie tylko zademonstrować, że znów idziecie na jakąś wojnę" - mówił.
Przeczytaj także
Tusk komentował też "Polski ład", który, jak dodał, wszyscy mają kłopot, by skomentować, bo to jest 700 stron tylko na temat podatku dochodowego.

"Jeśli urzędnicy skarbowi, księgowi, wykwalifikowani doradcy podatkowi rozkładają ręce i mówią - naprawdę nie wiemy, jak ten rok będzie wyglądał, to jest tak nieczytelne. Jedyne, co jest czytelne, to to, że wprowadzono de facto nowy 9-procentowy podatek" - przekonywał Tusk, nawiązując do składki zdrowotnej, która nie może już być odpisywana od podatku. "Oczekuję od premiera i od PiS, żeby te wszystkie przepisy (...), które tak bardzo obezwładniają Polaków i są tak nieczytelne, żebyście dali sobie z tym spokój" - apelował.
Przestrzegał, że nawet 30-tysięczna kwota wolna od podatku w "Polskim ładzie" nie zrównoważy strat, a "z końcem roku wszyscy bez wyjątku odczujemy stratę". Argumentował, że najbliższe miesiące to wielkie zagrożenie dla portfeli emerytów, ponieważ waloryzacja świadczeń w tym roku ma wynieść 6 procent, podczas gdy inflacja w marcu ma przekroczyć 10 procent.
"Ta waloryzacja, którą proponuje rząd, jest okradaniem emerytów" - ocenił lider PO. "W momencie, kiedy inflacja osiąga poziom dwucyfrowy, potrzebna jest częstsza niż raz w roku waloryzacja" - dodał.
Tusk oburzał się, że w budżecie rząd planuje wydać aż 800 milionów złotych na Kancelarię Premiera, podczas gdy on był premierem, koszt KPRM to było 120 milionów złotych. "Ponadto, dosłownie w ostatnich godzinach Morawiecki wydaje rozporządzenie, że nie ma żadnych limitów dla płac w jego kancelarii" - mówił Tusk. "Ta władza każdego dnia dyskwalifikuje się coraz bardziej. Dla nich starczy z naddatkiem, dla całej reszty niepewność, poczucie zagrożenie, dla bardzo wielu ludzi bieda" - dodał.
"Rzeczpospolita" napisała, że premier Mateusz Morawiecki wydał rozporządzenie przewidujące, że „w szczególnie uzasadnionych przypadkach" dodatek służbowy w KPRM może być przyznany w wysokości wyższej. Dotąd maksymalna wysokość dodatku służbowego w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, przyznawanego przez dyrektora generalnego, zależnie „od charakteru, złożoności i efektów pracy” wynosiła 40 proc. wynagrodzenia zasadniczego – podała "Rz".
"Rząd jest odpowiedzialny za wzrost cen energii i drożyznę"
Tusk podkreślił, społeczeństwo zaczyna rozumieć, kto ponosi odpowiedzialność za drożyznę i inflację w Polsce. "To jest władza" - stwierdził.
"Władza to nie są tylko wasze wysokie, bez limitów pensje i gigantyczne środki na wasze biura. Władza to także odpowiedzialność za to, co się dzieje w kraju. A więc, póki rządzicie, tak długo odpowiadacie za to, co się dzieje" - powiedział lider PO pod adresem rządzących.
Odnosząc się do poglądu przedstawicieli rządu, że to polityka klimatyczna UE w największym stopniu przyczynia się do rosnących cen energii i wzrostu inflacji w Polsce, Tusk stwierdził, że to rząd jest odpowiedzialny za wzrost cen energii i drożyznę.
"Czy jesteście gotowi, z jakimś pomysłem, jak zreformować europejski system handlu emisjami? Jeśli jesteście gotowi, to po to jest Rada Europejska, w której siedzi Mateusz Morawiecki, to jest to forum, gdzie się proponuje różne rzeczy i do roboty" - oświadczył Tusk.
"Albo rządzicie, albo przeproście i odejdźcie"
Przewodniczący PO Donald Tusk został zapytany na wtorkowej konferencji prasowej o komentarz do wzajemnego blokowania się partnerów Zjednoczonej Prawicy, uniemożliwiającego podejmowanie decyzji. Został także zapytany, czy dopuszcza szukanie większości do przegłosowania wniosku o konstruktywne wotum nieufności z sobą jako kandydatem na premiera.
Odpowiedział, że dziś PiS ma większość i "nikt ich nie zwolni z odpowiedzialności".
"Tu odpowiedź jest bardzo prosta - albo rządzicie i podejmujecie decyzje, albo jesteście niezdolni do podjęcia decyzji, bo się blokujecie nawzajem. Mnie to kompletnie nie obchodzi, czy Ziobro blokuje Kaczyńskiego, czy Kaczyński blokuje Ziobro, czy Mejza blokuje Kukiza i na odwrót" - mówił Tusk. "Albo macie większość i rządzicie, albo przeproście i odejdźcie" - zaapelował.
"PiS chce "ukręcić łeb" sprawie Pegasusa"
Tusk przypominał, że w tej sprawie PO oczekuje powołania komisji śledczej w Sejmie. "Stanowisko PiS jest tutaj dość jednoznaczne, więc nie ma na co liczyć. PiS jest zainteresowany, żeby tej sprawie jak najszybciej ukręcić łeb. Nie da się. Pegsusowi łba nie da się ukręcić i nie mówię tu o mitologii, tylko o tym, co się dzisiaj dzieje w Polsce" - powiedział były premier.
Podkreślił, że jeśli PiS zablokuje powołanie komisji śledczej w Sejmie, odpowiedzią PO będzie powołanie komisji - bez uprawnień śledczych - w Senacie. "Jeśli PiS boi się tej komisji, będzie ją blokował, to w Senacie znajdziemy sposób, żeby wyjaśnić okoliczności nabycia tych narzędzi, sposobu ich wykorzystania i w konsekwencji, także zakres odpowiedzialności polityków PiS, którzy doprowadzili do tej sytuacji" - dodał.
Tusk przekazał, że politycy PiS odmówili już uczestnictwa w senackiej komisji. "Dwa puste krzesła będą tam czekały na senatorów i senatorki PiS. Chcielibyśmy, żeby wszyscy uczestniczyli w wyjaśnianiu tego procederu" - dodał.
Lider PO zwrócił uwagę, że polskie służby "tak używały Pegasusa", że Izrael, który sprzedał ten system, wpisał Polskę na listę państw niecywilizowanych. "Doprowadziliście do tego, że nawet ci, którzy sprzedają tego typu możliwości i narzędzia, jak Pegasus, uznali, że Polska jest państwem, gdzie to się używa wbrew obywatelom, wbrew zasadom, czy wbrew prawu" - mówił.
Przyznał, że wyobraźnia podpowiada mu, że "PiS będzie się chwytał metod coraz bardziej opresyjnych". "Wraz z pogarszającą się sytuacją - przede wszystkim drożyzną i niemocą tej władzy do zrobienia czegokolwiek pozytywnego - mogą pojawić się ponure igrzyska, czyli ściganie i represjonowanie ludzi, którzy przeciwko tej władzy mają odwagę się postawić" - ocenił Tusk.
"Panie Kaczyński, panie Morawiecki, jeśli jesteście za obowiązkowymi szczepieniami, to na co czekacie?"
Tusk odniósł się do danych mówiących, że od początku pandemii zmarło w Polsce ponad 100 tys. osób zakażonych koronawirusem. Tusk podkreślił, że to dzień, w którym "wszyscy jesteśmy pogrążeni w żałobie, nawet jeśli niektórzy z nas wypierają, nie chcą o tym myśleć". Lider PO zauważył, że "niestety Polska jest tu liderem - jesteśmy na trzecim miejscu na świecie, jeśli chodzi o liczbę zmarłych i oczywiście absolutni rekordziści w Europie, jeśli chodzi o liczbę zmarłych na 1000 mieszkańców".
"Więc jest dla mnie rzeczą oczywistą, że ktoś powinien podejmować tu decyzje. Pytacie mnie państwo, kto w Polsce zarządza problemem pandemii? Nikt" - ocenił polityk.
Jak wskazywał, wielokrotnie rozmawiał z lekarzami wchodzącymi w skład Rady Medycznej przy premierze; relacjonował, że "powiedzieli mu i to bardzo wyraźnie, że ich rekomendacje, wskazania, oceny, nie są respektowane przez rząd".
"Panie (Jarosławie) Kaczyński, panie (Mateuszu) Morawiecki - jeśli jest tak, jak mówi minister Niedzielski, minister zdrowia skądinąd, że jesteście zwolennikami powszechnych obowiązkowych szczepień - to podejmijcie taką decyzję, to na co czekacie?" - zaapelował Tusk do wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego i szefa rządu Mateusza Morawieckiego. "Nie potrzebujecie do tego żadnej większości, to nie jest decyzja Sejmu, partii politycznej czy opozycji, tylko ktoś ma władzę, to podejmuje odpowiedzialność, decyzję" - mówił przewodniczący PO.
"Jeszcze macie władzę, jeszcze odpowiadacie za kraj, zdrowie i bezpieczeństwo obywateli. Szczególnie wicepremier Kaczyński, który odpowiada za bezpieczeństwo Polaków. Jeśli jesteście przekonani, że powszechne obowiązkowe szczepienia ratowałyby zdrowie i życie Polaków, to podejmijcie taką decyzję. Przecież dobrze wiecie, że opozycja nie będzie przeciwko temu protestowała, tylko trzeba naprawdę ruszyć swoje tyłki i podjąć taką decyzję" - powiedział Tusk.
Polityk PO pytany był również o projekt ustawy o weryfikacji statusu zdrowotnego pracowników w kontekście COVID-19; głosowanie nad projektem ma się odbyć na rozpoczynającym się w środę posiedzeniu Sejmu. W projekcie złożonym przez posłów PiS znalazły się m.in. zapisy, że pracodawca będzie mógł żądać od pracownika okazania informacji o szczepieniu przeciw COVID-19 lub o negatywnym wyniku testu albo też informacji o przebytej infekcji.
Szef PO zauważył, że propozycja to "niezwykle ostrożny, nieśmiały projekt", który "nie ma wiele wspólnego z prawdziwym paszportem covidowym, który obowiązuje w Europie". "To kolejny moment, w którym można by powiedzieć - nie chcecie rządzić, boicie się podejmować decyzji - odejdźcie" - powiedział Tusk, dodając, że - według jego wiedzy - "nawet ten nieśmiały projekt posła (PiS Czesława) Hoca nie będzie przyjęty na tym posiedzeniu, bo PiS ma nadal ze sobą problem".
"Jeśli ktoś tak naprawdę dziś blokuje jakiekolwiek decyzje (...) - i czy Kaczyński chce tych decyzji, czy nie, właściwie nie ma żadnego znaczenia - to jest PiS. Sami siebie zablokowali. Można by powiedzieć na śmierć się zablokowali, gdyby to sformułowanie nie było zbyt okrutne i zbyt realistyczne, biorąc pod uwagę sytuację, w jakiej się wszyscy znaleźliśmy" - powiedział szef PO.
Tusk zapowiada projekty ustaw na rzecz ochrony przed podwyżkami cen gazu
Lider PO Donald Tusk zapowiedział projekty ustaw, których celem będzie ochrona drobnych przedsiębiorców oraz instytucji typu szpitale, domy pomocy społecznej lub placówki kulturalne przed skutkami podwyżki cen gazu. Zaapelował też do rządzących, by podjęli stosowne działania.
Tusk przypomniał na wtorkowej konferencji prasowej, że jeszcze przed Nowym Rokiem zwrócił się do premiera Mateusza Morawieckiego z apelem, by uchronić mieszkańców dotkniętych wyjątkowo wysokim wzrostem cen gazu. "Pokazywałem wtedy te przykłady i zgodnie z tym, co mówiłem, złożyliśmy błyskawicznie projekt ustawy, która ma zadanie chronić tych lokatorów. I to się spotkało z zupełnym brakiem reakcji premiera Morawieckiego" - powiedział b. premier.
Zamiast tego - jak dodał - wicepremier, minister aktywów państwowych Jacek Sasin odpowiedział, że rząd ma zdecydowanie lepszy pomysł. "Ludzie bardzo na to czekają. I tak znowu zmarnowaliście kilkanaście dni. Sprawdziłem to jeszcze dzisiaj - nadal ludzie nie wiedzą, czy rzeczywiście nie przyjdzie im płacić po kilkaset procent więcej za gaz. Liczę na to, że dzisiaj wreszcie, ale w sposób prosty i jednoznaczny, powiecie tym ludziom, mieszkańcom wielu wspólnot mieszkaniowych i spółdzielni, że nie będą płacić kilkaset procent więcej za gaz" - zaznaczył Tusk.
Potwierdził, że na posiedzeniu Sejmu w tym tygodniu klub Koalicji Obywatelskiej złoży projekt ustawy, która będzie chroniła przed radykalnym wzrostem cen gazu szpitale, domy pomocy społecznej, instytucje kultury (teatry, biblioteki). Przekonywał, że dla tego typu podmiotów podwyżka ta może okazać się zabójcza.
"Będziemy także proponowali ochronę tych, dla których podwyżka cen gazu jest także de facto wyrokiem śmierci - mówię o tych małych przedsiębiorcach - o tych, którzy prowadzą piekarnie, pizzerie, sklepy, a gdzie podwyżka cen gazu oznacza kompletny brak możliwości dalszego prowadzenia tego drobnego, często rodzinnego interesu" - zaznaczył Tusk.
3 stycznia KO złożyła w Sejmie projekt ustawy, który zmienia definicję odbiorcy indywidualnego, jeśli chodzi o Prawo energetyczne. Jak mówił wówczas rzecznik PO Jan Grabiec, zmiana wprowadza zasadę, że bez względu na to, czy ktoś mieszka w domu jednorodzinnym, w bloku, ma umowę bezpośrednio z gazownią, czy reprezentuje go spółdzielnia lub wspólnota mieszkaniowa, to każdy z lokali będzie miał stosowaną tę samą taryfę, chronioną przez URE.
autor: Marta Rawicz
autorzy: Piotr Śmiłowicz, Aleksandra Rebelińska, Sylwia Dąbkowska-Pożyczka
reb/ mok/ pś/ itm/ sdd/ mrr/





























































