REKLAMA

Trzy powody, dla których Polska po wyborach musi się zmienić

Piotr Lonczak2011-10-06 20:00
publikacja
2011-10-06 20:00
Dodaj Bankier.pl w Google
Nawet jeśli wybory przyniosą zmianę rządu, trudno oczekiwać, że kierunek polityki gospodarczej państwa ulegnie znaczącej odmianie. Czas nieubłaganie ucieka i jeżeli rządzący nie zajmą się potrzebnymi reformami, Polskę będą czekać kłopoty.

Przed nowym rządem stoją wyzwania, które należy podjąć, aby ustrzec kraj przed losem Grecji. Tymczasem dwie dominujące partie, czyli PO i PiS, na płaszczyźnie gospodarczej są niemal takie same. Wygrana którejkolwiek z nich nie wpłynie drastycznie na zmianę kierunku w jakim zmierza Polska. Jedno natomiast nie ulega wątpliwości - gospodarka potrzebuje reform, dzięki którym Polacy poczują wyższy standard życia charakterystyczny dla Europy Zachodniej.

Utrzymanie obecnego marazmu skazuje kolejne pokolenia Polaków na emigrację zarobkową i wątłe perspektywy na przyszłość. Nadeszła pora, aby wziąć się do pracy - kryzys jaki obecnie przeżywa Europa jest najlepszym momentem do wyrzeczeń i wzmożonego wysiłku.

Powód pierwszy: Elastyczny rynek pracy


Podniesienie płacy minimalnej było poważnym błędem. Doświadczenia krajów, które przeszły podobną drogę pokazują, że wysoka płaca minimalna tak naprawdę nie popłaca. Droga ta wiedzie do wysokiego bezrobocia wśród ludzi wchodzących na rynek pracy. Najbardziej jaskrawym przykładem jest Hiszpania, gdzie podnoszenie płacy minimalnej wraz z serią przywilejów pracowniczych doprowadziło do 20 proc. bezrobocia - rekordu w Unii Europejskiej.

Kraje nadbałtyckie takie jak Litwa, Łotwa i Estonia dzięki mniejszej liczbie regulacji i niskim podatkom, po ostrym kryzysie bardzo szybko odzyskały dawny blask. Nawet Irlandia, która jeszcze pod koniec 2010 roku była na skraju bankructwa, obecnie cieszy się dynamicznym wzrostem PKB.

Nowy rząd powinien porzucić populizm (wzrost płacy minimalnej) i pomóc najmniej zarabiającym pracownikom w inny sposób. Nie jest odkryciem, że osiągnięcie tego celu wiedzie przez podniesienie kwoty wolnej od podatku oraz głębszą redukcję pozapłacowych kosztów pracy. Natomiast ostatnie pomysły mówiące o powrocie do starej wysokości składki rentowej (która zmalała za rządów PiS) to rozwiązanie prowadzące do pogłębienia problemów na rynku pracy.

Polska ze względu na wysokie koszty pracy, uciążliwe podatki oraz nieprzychylne przedsiębiorcom prawo, może stać się łatwym łupem dla szalejącego kryzysu. Niestety w programach partii ubiegających się o głosy Polaków trudno odnaleźć projekt kompleksowej reformy, która rozwiązywałaby choć część powyższych problemów.

Powód drugi: Stabilny pieniądz to podstawa


Polską gospodarkę trawi pożar, który nazwać można wysoką inflacją. Elementarne działania matematyczne pokazują, że 4-procentowa inflacja w ciągu 20 lat podwaja ceny. Nadmierny wzrost cen jest szkodliwy na wielu płaszczyznach - co bardzo często rządzący ignorują.

Inflacja jest dodatkowym obciążeniem dla polskich rodzin, których dochody nieustannie maleją. Przeciętna rodzina za 50 zł w sklepie może kupić mniej, niż jeszcze przed rokiem. Tymczasem każda partia nieustannie powtarza „Polityka pro-rodzinna jest ważna!” oraz „Troszczmy się o wzrost liczby dzieci!”. Jednak polskie rodziny, zwłaszcza te młode, nie mogą sobie pozwolić na potomstwo lub kupno mieszkania. Koszty życia nieustannie rosną, a niektóre poniekąd elementarne dobra, stają się luksusem.

Po drugie, wysoka inflacja szkodzi polskim emeryturom. Jednak nawet wtedy, gdy ktoś na własną rękę gromadzi środki, inflacja skutecznie niweczy jego wieloletni wysiłek. Ponadto drastyczny wzrost cen, za który odpowiada zbyt luźna polityka monetarna, wymaga od funduszy emerytalnych wysokich stóp zwrotu. Dzieje się tak tylko po to, aby ustrzec kapitał przed uszczerbkiem ze strony inflacji, co niestety nie zawsze kończy się sukcesem.

Nowy rząd, inaczej niż obecny, powinien zachęcać Narodowy Bank Polski do zacieśnienia polityki pieniężnej. Jest to najlepszy sposób na zatrzymanie wzrostu cen oraz ratowanie słabego złotego. Interwencje rządu na rynku walutowym to kiepskie metody, a pokazują jedynie słabość polskiego systemu. Stabilność pieniądza w obecnej sytuacji może zapewnić jedynie podwyżka stóp procentowych. Dotychczasowe działania jedynie dodatkowo huśtają polską walutą. Kwestia polityki pieniężnej, wysokości stóp procentowych oraz inflacji jest całkowicie nieobecna w dyskusji przedwyborczej. To błąd, na który ostatecznie pozwalają wyborcy.

Powód trzeci: Prawo przyjazne przedsiębiorcy


Polska wypada blado w rankingach przychylności przedsiębiorcom. Raport Doing Business 2011 autorstwa Banku Światowego plasuje nasz kraj na dalekim 70 miejscu. Jednym z najpoważniejszych zarzutów jest uciążliwe prawo oraz niejasne przepisy dotyczące rachunkowości. Prowadzenie firmy to nieustanna batalia z wysokimi podatkami.

Bez silnego sektora prywatnego Polska nigdy nie będzie gospodarką dynamiczną i odporną na globalne zawirowania. Obecnie potencjał drzemiący w polskiej przedsiębiorczości jest w dalszym ciągu krępowany przez biurokrację. Przyszły rząd powinien zmienić stosunek do przedsiębiorców, którzy stanowią motor napędowy naszej gospodarki i wypracowują większość bogactwa. Polska przypomina orła, któremu związano skrzydła zabraniając latania.

Nowy rząd, nowe wyzwania, te same porażki?


Europa toczy wojnę z kryzysem finansów publicznych, który destabilizuje gospodarkę i rynki na całym świecie. Ponadto ożywienie globalnej gospodarki powoli gaśnie, rzucając kłody pod nogi polskim firmom.

Trzeba być naiwnym optymistą, aby wierzyć słowom polityków, którzy mówią, że nasz kraj uniknie światowej zawieruchy. Jeżeli kolejny rząd zachowa bierność i nie przeprowadzi potrzebnych reform, przyszłość naszego kraju nabiera grecko-włoskiego smaku. Gorzkiego smaku kryzysu.

Piotr Lonczak
Bankier.pl
p.lonczak@bankier.pl
Źródło:
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (7)

dodaj komentarz
~spoko
Pan autor chyba nie czytał programu PIS. Tam jest rewolucja podatkowa na miarę reform na Węgrzech, którym wieszczono bankructwo a teraz są kwitnącym krajem. Kraje nadbałtyckie nadal są w kryzysie a Irlandia nie poradzi sobie z drugą falą kryzysu.
~spoko
Mam nadzieję że mój komentarz nie łamie ciszy wyborczej. Jeżeli byłby niezgodny z prawem to proszę go usunąć.
~Cba
krus i reforma mundurowki uratują Polskę od bankructwa.a nie wysoka płaca minimalna.bo najwiecej nierobów mamy wsród mundurowki i tam są płace dużo dużo wygórowane.
~Drań
Co nie zmienia faktu że jeżeli nie będziemy inwestować w nowe miejsca pracy w małych firmach to za chwile zaczniemy pluć krwią w postaci kasy, której nie mamy zbyt wiele. Kiedy rządzący zrozumieją że łatwość rozliczeń podatkowych to kasa, którą można zainwestować inaczej niż na księgowych. Na przykład dlaczego nie jesteśmy w stanie Co nie zmienia faktu że jeżeli nie będziemy inwestować w nowe miejsca pracy w małych firmach to za chwile zaczniemy pluć krwią w postaci kasy, której nie mamy zbyt wiele. Kiedy rządzący zrozumieją że łatwość rozliczeń podatkowych to kasa, którą można zainwestować inaczej niż na księgowych. Na przykład dlaczego nie jesteśmy w stanie kupować produkowanych w Polsce samochodów bo nas nie stać bzdura, stać ale do tego potrzeba normalnych rozliczeń nie potrzeba żadnych zachęt, ale normalnych cen a te będą gdy produkt da się bez mordowania z US wyprodukować. Drogich samochodów nikt nie chce kupić a dlaczego są drogie nikt nie pomyślał? Zachęty i regulacje to błąd ważne są jasne przepisy ich stosowania a nie od przypadku do przypadku. Jak sądzicie dlaczego mamy 600 tys mafie urzędnicza przecież jest potrzebna do obsługi bubli prawnych. Ściema w postaci zdobywania środków unijnych gdzie jest potrzebnych kilku ludzi ok 5 w mniejszych i trochę więcej w większych miejscowościach czyli 15 wystarczy. Około 50% urzędników jest zbędna ja jako przedsiębiorca chce aby było ich około 300 tys nie więcej. To nie jakaś fanaberia tylko normalna zaobserwowana potrzeba.
jozue
300 tys?..........
mafia urzędnicza to rak trawiący cały współczesny świat a przede wszystkim europe w tym Polskę. Gdyby wszystkie urzedy sprywatyzować to prywatna firma dałaby radę zarządzać całą Polska w 100 tys pracowników albo i mniej....i oczywiście jeszce by zarabiała.
~DanielDanielewicz odpowiada jozue
Z tych 600 tys. moźna utworzyć 6 armii i rzucić je na tyły wroga i w ten sposób moźna przejąć kaźdą gospodarkę.Kto wie czy to nie jest nam robione.Ten wygra kto szybciej to skuma.Polacy najszybciej uczą się przez kieszeń.
~ken
Panie Lonczak, chyba nie byl pan dawno u Baltow, skoro pielesi o jakims dawnym blasku. Po 20% spadku latwo zrobic sobie plusik

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki