MSZ Chin poinformowało w czwartek, że sprzeciw władz ChRL wobec oficjalnych kontaktów USA z Tajwanem „pozostaje aktualny i niezmienny”. Rzecznik resortu Guo Jiakun odniósł się w ten sposób do deklaracji prezydenta USA Donalda Trumpa, że zamierza porozmawiać z prezydentem Tajwanu Lai Ching-te.


„Sprzeciw wobec oficjalnej wymiany zdań między USA a Tajwanem pozostaje stały, jasny i stanowczy” - podkreślił rzecznik resortu dyplomacji w Pekinie.
W środę, po raz drugi w odstępie kilku dni, Trump zapowiedział, że porozmawia z Laiem. Prezydent USA rozwiał tym samym wątpliwości, czy pierwsza wzmianka na ten temat była przejęzyczeniem. Trump wygłosił ją w drodze powrotnej z oficjalnej wizyty w Pekinie, w odpowiedzi na pytanie o kontrakt zbrojeniowy USA z Tajwanem na 10 mld dolarów.
Pekin stwierdził wówczas, że Waszyngton powinien traktować kwestię Tajwanu z „najwyższą ostrożnością”. Rzecznik chińskiego MSZ zaapelował natomiast w czwartek o „wdrożenie konsensusu osiągniętego podczas szczytu chińsko-amerykańskiego” oraz o „dotrzymanie zobowiązań i (…) zaprzestanie wysyłania błędnych sygnałów do sił separatystycznych, które dążą do »niepodległości Tajwanu«”.
Wcześniej w czwartek, w reakcji na deklarację prezydenta USA, życzliwie do niej odniosło się MSZ Tajwanu. W oficjalnym oświadczeniu napisano, że Lai „chętnie porozmawiałby z Trumpem”.

Oficjalnie amerykańscy prezydenci i wiceprezydenci przestali bezpośrednio kontaktować się z prezydentami Tajwanu w 1979 r., kiedy to Stany Zjednoczone oficjalnie uznały Chińską Republikę Ludową za jedynego reprezentanta Chin. ChRL uważa Tajwan za swoją zbuntowaną prowincję i odmawia wyspie jakiejkolwiek podmiotowości na arenie międzynarodowej. (PAP)
piu/ ap/



























































