Rozmowy z Iranem trwają, ale nikt nie wie, dokąd doprowadzą - oświadczył we wtorek prezydent USA Donald Trump. Nadszedł czas, by Teheran zawarł porozumienie - zwrócił się do Irańczyków amerykański przywódca.


„Doniesienia mediów rozpowszechniających fake newsy o tym, że rzekomo Islamska Republika Iranu i Stany Zjednoczone Ameryki przestały ze sobą rozmawiać kilka dni temu, są nieprawdziwe i błędne. Nasze rozmowy trwają nieprzerwanie — odbywały się cztery dni temu, trzy dni temu, dwa dni temu, wczoraj i dziś. Dokąd nas zaprowadzą, tego nie wie nikt, ale jak powiedziałem Iranowi: »Nadszedł czas, tak czy inaczej, abyście zawarli porozumienie. Robicie tak już od 47 lat i nie można dłużej na to pozwalać!«” - napisał Trump w swoim serwisie Truth Social.
We wtorek irańska agencja Fars, powołując się na źródło zaznajomione ze sprawą, podała, że wymiana korespondencji między Iranem i Stanami Zjednoczonymi na temat porozumienia, które zakończyłoby wojnę na Bliskim Wschodzie, została przerwana kilka dni temu.
Irańska Gwardia Rewolucyjna zagroziła w poniedziałek otwarciem „nowych frontów” przeciwko Izraelowi za jego ofensywę na Liban. Według irańskich mediów Teheran wstrzymuje negocjacje pokojowe z Waszyngtonem, domagając się, by najpierw Izrael przerwał swoje operacje w Libanie i Strefie Gazy.
W poniedziałek Trump ogłosił, że Izrael obiecał nie atakować południowych przedmieść Bejrutu, bastionu wspieranej przez Iran szyickiej organizacji Hezbollah, ta zaś ma w zamian „całkowicie wstrzymać ogień”. Jednak nie potwierdziła tego żadna ze stron.
Trump powiedział też tego dnia, że w ciągu tygodnia może być osiągnięte porozumienie z Iranem w sprawie przedłużenia rozejmu i otwarcia cieśniny Ormuz. W piątek zapowiadał podjęcie ostatecznej decyzji w sprawie wstępnego porozumienia z Iranem, lecz według portalu Axios, zamiast tego miał zażądać dodatkowych zmian w projekcie.
Liban: Mimo ogłoszonego przez Trumpa rozejmu Izrael nadal prowadzi ataki na południu kraju
Mimo ogłoszonego w poniedziałek przez USA wstrzymania walk między Izraelem a Hezbollahem w Libanie, izraelska armia nadal prowadzi ostrzał na południu tego kraju - poinformowała agencja AFP. Równolegle w Waszyngtonie rozpoczęły się kolejne negocjacje pokojowe z udziałem dyplomatów Izraela i Libanu.
Jak pisze agencja AFP, we wtorek izraelska armia zaatakowała około 20 miejsc w południowym Libanie. Z kolei proirański Hezbollah przyznał się do kilku ataków na izraelskie oddziały okupujące część południowego Libanu.
W poniedziałek prezydent USA Donald Trump ogłosił, że przywódcy Izraela i Hezbollahu zgodzili się wstrzymać walki w Libanie. Trump oznajmił też, że żadne izraelskie wojska nie zaatakują Bejrutu.
Tuż po ogłoszeniu tej decyzji premier Izraela Benjamin Netanjahu oświadczył, że Izrael „zaatakuje cele terrorystyczne w Bejrucie”, jeśli Hezbollah będzie kontynuował ataki. We wtorek minister obrony Izraela Israel Kac powtórzył tę deklarację i podkreślił, że USA „zatwierdziły tę zasadę”.
Netanjahu stwierdził też, że jego armia „będzie kontynuować działania zgodnie z planem w południowym Libanie” i zapowiedział zamiar „zmiażdżenia” Hezbollahu w celu „ochrony północnego terytorium Izraela”.
Od poniedziałku w atakach Izraela na południu Libanu zginęło 35 osób, w tym dzieci - poinformowało we wtorek ministerstwo zdrowia Libanu. Według resortu od początku wojny, czyli 2 marca, w izraelskich nalotach zginęło 3468 osób, a ponad milion zostało przesiedlonych.
We wtorek w Waszyngtonie rozpoczęły się pod patronatem USA kolejne rozmowy pokojowe z udziałem dyplomatów Libanu i Izraela. Delegacjom przewodniczą ambasadorowie w USA - Izraela Jechiel Leiter i Libanu Nada Hamadeh Moawad. Żadna ze stron nie przedstawiła na razie oficjalnego oświadczenia.
Tymczasem Hezbollah zapowiedział, że nie zaakceptuje żadnego częściowego zawieszenia broni z Izraelem. Jeden z wysokich rangą urzędników tej organizacji Mahmud Komati napisał w komunikacie dla agencji AFP, że „każda agresja ze strony syjonistycznego wroga wywoła jeszcze silniejszą reakcję ze strony Hezbollahu”.
Wspierany przez Iran Hezbollah pozostaje poza kontrolą rządu w Bejrucie. Grupa włączyła się do wojny USA i Izraela z Iranem, stając po stronie Teheranu. Izrael odpowiedział intensywną operacją, zajmując południe Libanu i tworząc tam strefę buforową. Od 16 kwietnia w Libanie formalnie obowiązuje rozejm ogłoszony przez USA, ale obie strony oskarżają się wzajemnie o jego łamanie i kontynuują niemal codzienne ataki. (PAP)
zm/ adj/
Z Waszyngtonu Natalia Dziurdzińska (PAP)
ndz/ ap/




























































