Kilkadziesiąt osób zginęło, a około stu zostało rannych, przeważnie ciężko, w noc sylwestrową wskutek pożaru, który wybuchł w kurorcie narciarskim Crans-Montana w południowej Szwajcarii – poinformowała w czwartek policja. Polski MSZ ustala, czy wśród rannych bądź ofiar są Polacy.


Świadkowie wydarzeń poinformowali, że pożar w kurorcie Crans-Montana w Szwajcarii został spowodowany zimnymi ogniami umieszczonymi na butelkach szampana - przekazała w czwartek telewizja BFM. Dotychczas potwierdzono 47 zgonów.
W czwartkowy wieczór komendant policji kantonu Valais Frederic Gisler, cytowany przez lokalne media, powiedział, że w pożarze w Crans-Montana w Szwajcarii zginęło „około 40” osób, a 115 zostało rannych, wiele z nich ciężko.Komendant dodał, że policja intensywnie pracuje nad identyfikacją zmarłych. Ranni trafili do kilku szpitali na terenie Szwajcarii.
Prokurator generalna kantonu Valais Beatrice Pilloud poinformowała, że „znaczne środki” będą przeznaczane na jak najszybszą identyfikację wszystkich ofiar. Lokalne władze ostrzegły jednak, że może to „zająć kilka dni”.

Prezydent Konfederacji Szwajcarskiej Guy Parmelin przyznał, że wiele ofiar to ludzie młodzi. Podczas konferencji prasowej nazwał pożar „jedną z najgorszych tragedii” jakich doświadczył kraj.
Przewodnicząca KE: możemy zapewnić Szwajcarii pomoc w ramach unijnego mechanizmu
Współpracujemy z władzami szwajcarskimi w celu zapewnienia pomocy medycznej ofiarom pożaru w kurorcie Crans-Montana w ramach Mechanizmu Ochrony Ludności UE - napisała w czwartek na platformie X przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen.
„Europa w pełni solidaryzuje się ze Szwajcarią” - zaznaczył szefowa KE.
Mechanizm Ochrony Ludności został powołany w 2001 roku. Jego celem jest zacieśnienie współpracy w zakresie ochrony ludności między krajami UE a państwami uczestniczącymi w tym projekcie. Każdy kraj dotknięty katastrofą, w Europie i poza nią, może zwrócić się o pomoc za pośrednictwem Mechanizmu. KE odgrywa kluczową rolę w koordynacji reagowania na katastrofy oraz partycypuje w kosztach transportu i/lub kosztów operacyjnych.
Pożar w szwajcarskim kurorcie skomentowała też na X szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas, pisząc, że „jej myśli są z ofiarami, rannymi i ich rodzinami”. „Obchody Nowego Roku, które mają przynieść nadzieję i radość, nigdy nie powinny być przyćmione strachem i stratą. Podziwiam odwagę tych, którzy ryzykowali życie, aby pomagać innym” - napisała, składając kondolencję narodowi szwajcarskiemu.
W pierwszym dniu na nowym stanowisku Parmelin powiedział, że spodziewał się innego przesłania w Nowy Rok. Złożył „szczere kondolencje” osobom dotkniętym tragedią i zapewnił je, że nie są w tych chwilach same.
Polityk wyraził też wdzięczność społeczności międzynarodowej za udzielane jego państwu wsparcie. - Widzimy szerszą solidarność międzynarodową wykraczającą poza nasze kraje sąsiedzkie – zauważył.
Szwajcarski dziennik „Le Nouvelliste” opisał przebieg wydarzeń z nocy sylwestrowej, pisząc, że o godz. 1.30 w lokalu w Crans-Montana zauważono dym, a już dwie minuty później na miejscu pojawiła się policja. Krótko po godz. 5 - dodano - wszyscy ranni zostali już otoczeni opieką.
Przyczyna pożaru pozostaje niejasna. Pilloud zaznaczyła jednak, że wyklucza zamach terrorystyczny.
Explosion and fire at Le Constellation Bar in Crans-Montana, Switzerland during New Year’s Eve. Several killed, many critically injured. Very sad news, may their souls rest in peace.#Switzerland#cransmontana #HappyNewYear2026 pic.twitter.com/hY76iFUHl9
— Kumar Ranjan (@Kumarranjan1182) January 1, 2026
Rzecznik polskiego MSZ Maciej Wewiór przekazał PAP, że resort jest w kontakcie ze służbami konsularnymi w Szwajcarii, które ustalają, czy wśród rannych bądź ofiar są polscy obywatele. - Czekamy na te informacje - powiedział.
Prokuratorka generalna kantonu Valais Beatrice Pilloud powiedziała, że jest także zbyt wcześnie, by określić przyczyny pożaru, gdyż eksperci nie są jeszcze w stanie wejść do zniszczonego budynku. – Absolutnie nie ma mowy o żadnym zamachu – zaznaczyła jednak.
Szef władz lokalnych Mathias Renard powiedział, że rannych jest tak wielu, że zabrakło już miejsc na oddziale intensywnej opieki medycznej oraz w sali operacyjnej regionalnego szpitala, w związku z czym pacjenci są przewożeni do innych placówek.
W celu przetransportowania rannych zmobilizowano 10 śmigłowców i 40 karetek.
Według władz niektóre ofiary pochodziły z zagranicy. Francuskie ministerstwo spraw zagranicznych podało, że wśród rannych jest dwóch Francuzów.
Wcześniej szwajcarski portal Blick podał, że przyczyną wybuchu mogło być użycie środków pirotechnicznych podczas koncertu. Według informacji na stronie władz miejskich w Crans-Montana zakazano używania podczas sylwestra materiałów pirotechnicznych z powodu braku opadów w ciągu ostatniego miesiąca.
Władze kantonu Valais ogłosiły stan wyjątkowy po pożarze w ośrodku narciarskim
Władze kantonu Valais w Szwajcarii ogłosiły w czwartek stan wyjątkowy z powodu pożaru, który wybuchł w noc sylwestrową w ośrodku narciarskim Crans-Montana.
- Biorąc pod uwagę skalę wydarzenia z minionej nocy, władze kantonu podjęły decyzję o ogłoszeniu stanu wyjątkowego – powiedział radny Stephane Ganzer podczas konferencji prasowej. - Nowe ramy prawne pozwalają nam koordynować różne działania na szeroką skalę i rozłożyć je w czasie, ponieważ sytuacja ta prawdopodobnie utrzyma się przez jakiś czas – dodał.
Prokuratorka generalna kantonu Beatrice Pilloud powiedziała, że jest także zbyt wcześnie, by określić przyczyny pożaru, gdyż eksperci nie są jeszcze w stanie wejść do zniszczonego budynku. – Absolutnie nie ma mowy o żadnym zamachu – zaznaczyła jednak.
Z cytowanych przez szwajcarską telewizję RTS relacji świadków i wstępnych ustaleń śledztwa wynika, że to ogień spowodował eksplozję, a nie - jak informowano wcześniej - był jej konsekwencją.
Do akcji ratowniczej skierowano 10 śmigłowców i 40 karetek pogotowia. W operacji uczestniczy też 150 pracowników medycznych - podały lokalne władze.
Media: w kurorcie Crans-Montana obowiązywał zakaz używania fajerwerków
Władze kurortu Crans-Montana w Szwajcarii, gdzie w noc sylwestrową wybuchł tragiczny w skutkach pożar, przed sylwestrem wprowadziły zakaz odpalania fajerwerków ze względu na zwiększone zagrożenie pożarowe - podała w czwartek stacja CNN.
Władze lokalne ogłosiły zakaz we wtorek, argumentując, że brak opadów przez ponad miesiąc oznacza, że ryzyko pożaru jest „ekstremalnie wysokie” - przypomniała CNN.
Pożar w ośrodku w kantonie Valais wybuchł w nocy ze środy na czwartek; jego przyczyna pozostaje nieznana. Prokuratorka generalna regionu Beatrice Pilloud zaznaczyła jednak, że wyklucza zamach terrorystyczny. W pożarze zginęło kilkadziesiąt osób, a około 100 zostało rannych.
Kobieta w jednym ze szpitali, do przewieziono ofiary tragedii, relacjonowała, że na miejscu zapanował chaos. „Gdy pojawili się ranni, pielęgniarka nakazała wszystkim opuścić poczekalnię. Poprosiła wszystkich o powrót następnego dnia z powodu przybycia około 30 ofiar” - opowiedziała w rozmowie ze szwajcarskim dziennikiem „Le Nouvelliste”.
„Szybko wyszłam na zewnątrz, żeby oczyścić drogę do izby przyjęć, a potem zapanował chaos. Ludzie przyjeżdżali zewsząd, ciężko ranni, w samochodach. Czuć było zapach spalenizny. Wszyscy zostawili swoje auta na środku rampy wjazdowej” - relacjonowała.
Wiele ofiar trafiło na oddziały leczenia oparzeń w szpitalach uniwersyteckich w całym kraju. Do placówki w Lozannie przyjęto 22 pacjentów, z których najmłodszy ma 16 lat. Personel nocnej zmiany został poproszony o wydłużenie dyżuru - przekazała telewizja RTS.
Ambasador Włoch w Szwajcarii oświadczył, że identyfikacja ofiar pożaru w Crans-Montanie zajmie tygodnie. Wypowiadał się w telewizji włoskiej z miejsca zdarzenia, gdzie obecnie przebywa z pracownikami konsulatu w Genewie.
Media: większość rannych po pożarze w Crans-Montana ma od 16 do 26 lat
Większość osób rannych wskutek pożaru w Crans-Montana w Szwajcarii ma od 16 do 26 lat - podała w czwartek stacja BBC, powołując się na władze jednego ze szwajcarskich szpitali.
Ponad 100 rannych zostało przetransportowanych do szpitali w całej Szwajcarii. Claire Charmet, dyrektor Szpitala Uniwersyteckiego w Lozannie, poinformowała, że do tej pory przyjęto 22 osoby.
Dodała, że pacjenci w wieku od 16 do 26 lat to „najcięższe przypadki”. W ich stanie - jak stwierdziła - powrót do zdrowia będzie „długim i intensywnym procesem, trwającym kilka tygodni, a może nawet miesięcy”.
Cytowane przez BBC włoskie ministerstwo spraw zagranicznych poinformowało, że 16 obywateli Włoch jest uznanych za zaginionych, a od 12 do 15 kolejnych Włochów zostało zlokalizowanych w szwajcarskich szpitalach, gdzie otoczono ich opieką. Troje z nich - dodało MSZ - doznało ciężkich poparzeń i wkrótce zostaną przewiezieni do Włoch.
Inne turystyczne miejscowości kantonu Valais - Verbier i Anzere - odwołały zaplanowane na czwartek imprezy z okazji Nowego Roku. Anzere odwołało tradycyjne przemówienie noworoczne, a także towarzyszący mu pokaz i koncert orkiestry dętej. Verbier odwołało pokaz fajerwerków, ale utrzymało tradycję serwowania grzanego wina na centralnym placu miasta.
Świadkowie: pożar wywołały zimne ognie umieszczone na butelkach szampana
Świadkowie wydarzeń poinformowali, że pożar w kurorcie Crans-Montana w Szwajcarii został spowodowany zimnymi ogniami umieszczonymi na butelkach szampana - przekazała w czwartek telewizja BFM.
- Kelnerki niosły butelki szampana z zimnymi ogniami i trzymały je blisko sufitu, co spowodowało pożar – powiedział jeden ze świadków.
- Jedna kelnerka stała na ramionach drugiego kelnera, a butelka i iskry znajdowały się zaledwie kilka centymetrów od sufitu – wyjaśnił drugi.
- Gdy zapalił się sufit, w ciągu około dziesięciu sekund cały klub nocny stanął w płomieniach – powiedziała jedna z obecnych na miejscu osób. - Wszyscy wybiegliśmy z krzykiem, a kiedy się odwróciliśmy, zobaczyliśmy płomienie - dodała.
Obaj świadkowie ocenili, że w lokalu przebywało co najmniej 200 osób. Stwierdzili, że straż pożarna i policja przybyły na miejsce zdarzenia „w ciągu kilku minut”.
Media: eksplozja w szwajcarskim barze trwała 20 sekund, potem wybuchł ogień
Świadek katastrofy, który pomagał wyciągać z baru ofiary pożaru powiedział rumuńskiemu portalowi Digi24, że eksplozja w La Constellation w szwajcarskim kurorcie Crans-Montana rozlegała się przez 20 sekund, potem zaś wybuchł ogień.
- Huk, ogromny płomień, a potem wszystko zamieniło się w dym - tak mężczyzna mieszkający na stałe w Szwajcarii opisał dramatyczną noc.
- Wszedłem do środka i próbowałem wyciągać ludzi. Było ich tak dużo. Wiele osób starało się pomóc. Wszyscy byli przerażeni - stwierdził. Mężczyzna dodał, że katastrofie w La Constellation przypomniała mu rumuński dramat sprzed dekady. - To było jak w Colectiv (klubie w Bukareszcie, w którym w 2015 roku wybuchł pożar podczas koncertu. Zginęły 64 osoby, 190 odniosło obrażenia.) Ludzie tratowali się nawzajem, żeby wydostać się ognia. Nie było drzwi ewakuacyjnych które uniemożliwiłyby ludziom ucieczkę. Tłoczyli się i tratowali - opisał.
Mężczyzna twierdzi, że osobiście pomógł uratować dziesiątki osób, dotychczas potwierdzono 47 zgonów.
Pożar w w popularnym wśród młodzieży klubie Colectiv wybuchł 30 października 2015 roku w popularnym wśród młodzieży klubie Colectiv wybuchł podczas koncertu zespołu heavymetalowego, któremu miały towarzyszyć efekty pirotechniczne. Na widowni znajdowało się około. 400 osób. (PAP)
os/ fit/


























































