Tesla zaprezentowała w końcu zapowiadaną już od wielu miesięcy elektryczną ciężarówkę. Elon Musk miał jednak jeszcze asa w rękawie – poza tym, co było już wiadome, pokazał gościom czwartkowej konferencji nowego roadstera, który ma być najszybszym samochodem na świecie.
Nowa ciężarówka Tesli to wciąż prototyp prawie-autonomicznego samochodu transportowego, który ma być wydajniejszy i przede wszystkim ekologiczny – w porównaniu do ciągników siodłowych z silnikami diesla – pisze „New York Times”.
Kabina jest przestronna, a deska rozdzielcza wyposażona w dwa duże ekrany do nawigacji i harmonogramu dostaw – stanowisko kierowcy będzie w nietypowym miejscu, bo po środku kokpitu. Wspomniany autopilot podobnie jak w modelach 3 i S ma być system wspierającym, a nie w pełni autonomicznym – ma samodzielnie skręcać, przyspieszać i hamować.
Zabrakło jednak najważniejszej informacji – w transporcie istotny jest zasięg i czas, a nie padły żadne, nawet najmniejsze deklaracje co do wydajności baterii. Nie powiedziano także nic o ewentualnej cenie. Zapowiedziano jednak, że według wstępnych planów wersja produkcyjna trafi na rynek na koniec 2019 roku.

Prawdziwą rewolucją ma być natomiast nowy roadster – niespodzianka pokazana podczas konferencji. Następca tesli roadster produkowanej w latach 2008-2012 ma kosztować 200 000 dolarów – to dwa razy tyle co poprzednik. Dzięki funkcji Plaid mode ma być jednak znacznie szybszy – według zapewnień na konferencji, ma przyspieszać do setki w niecałe 2 sekundy – to da mu tytuł najszybszego auta produkcyjnego.
Sportowe auto ze stajni Tesli będzie wyposażone w imponującą baterię 250 kWh, która ma zapewnić aż 620 mil zasięgu – to aż 1000 km. Do tej pory nie montowano w tesli baterii większych niż 100 kWh.
MG































































